Misie budzą się jesienią

Jagoda Fryc
opublikowano: 2012-10-08 00:00

Fundusze akcji małych i średnich spółek zaczną pokazywać dobre wyniki. By na tym skorzystać, warto już teraz rozpocząć inwestycje w fundusze

Wrzesień był wyjątkowo udany dla klientów funduszy akcji małych i średnich spółek. Przeciętny zysk w tej grupie produktów wyniósł 4,1 proc., a najlepszy fundusz powiększył portfele o 6 proc. Zdaniem ekspertów, to początek dobrej passy maluchów i średniaków, które już wkrótce mogą okazać się czarnym koniem rynku. Powód? — Wyceny na giełdzie są niskie, a za kilka miesięcy czeka nas dołek koniunktury.

Po nim nadejdzie gospodarcze odbicie, które rynki zaczną dyskontować z wyprzedzeniem. Rynek już teraz wyczuwa zbliżającą się hossę. Marsz na północ rozpoczęły kursy dużych spółek, a za paliwo posłużyły fundusze inwestorów zagranicznych i krajowych grubych ryb. Maluchy czekają, aż w hossę uwierzą także inwestorzy indywidualni, niepotrzebujący dużej płynności. Czas małych spółek dopiero nadchodzi — uważa Adam Zaremba, główny ekonomista Idea TFI.

Lekcja z historii

Fundusze akcji małych i średnich spółek były hitem końcówki hossy z 2007 r. Wówczas, w półtora roku, ich aktywa wzrosły z 0,3 mld zł do 9,2 mld zł, co stanowiło około 6,6 proc. udziału w rynku. Popularność „misiów” była tak duża, że niektóre TFI zawiesiły przyjmowanie wpłat. Klienci, skuszeni dobrymi wynikami, szybko się jednak rozczarowali. Wkrótce nadeszła bessa, która w ciągu zaledwie kilku miesięcy pochłonęła do 80 proc. ich oszczędności. Po tak bolesnych stratach inwestorzy zrazili się do tej grupy produktów. Obecnie aktywa zgromadzone w blisko 20 funduszach akcji małych i średnich spółek warte są niespełna 1,4 mld zł. To sześć razy mniej niż w połowie 2007 r.

— Wielu inwestorów ma skłonność do poddawania się nastrojom, które są skutkiem historycznych wydarzeń. Wpłacają pieniądze do funduszy akcji, ponieważ zarobił na nich ktoś bliski — czyli już po zwyżkach. Wypłacają natomiast po stracie, a nie dlatego, że wyceny są zbyt wysokie. Tymczasem kupować należy wtedy, gdy spółki są tanie — radzi Adam Łukojć, zarządzający funduszami Skarbca TFI.

Czas na zakupy

Mniejsze spółki są bardziej ryzykowne. Cechuje je podatność na wahania koniunktury. Jednocześnie w okresie wzrostu gospodarczego szybciej poprawiają wyniki i kursy.

— Jesteśmy już po bessie, więc perspektywy makroekonomiczne nie są złe. Inwestorzy, zarówno instytucjonalni, jak i indywidualni, mają mało akcji. To dobry moment, by rozpocząć inwestycję w segmencie małych i średnich spółek. Są one atrakcyjnie wyceniane. W szczycie hossy w 2007 r. wskaźnik cena/zysk dla niektórych maluchów i średniaków wynosił 20, a dziś to zaledwie 10 — uważa Wojciech Zych, zarządzający funduszami Quercus TFI.

Podobnego zdania jest Jerzy Kasprzak, zarządzający funduszami Ipopema TFI. Uważa, że mniejsze spółki potrafią dynamicznie dostosowywać swoją działalność do zmiennych warunków makroekonomicznych. — Dokonują tego poprzez zmianę oferty produktowej, przy równoczesnej dbałości o dyscyplinę kosztową. Właśnie wśród „misiów” można wyszukać najwięcej przedsiębiorstw innowacyjnych, o dużym potencjale rozwoju — tłumaczy Jerzy Kasprzak, zarządzający funduszami Ipopema TFI.

Które fundusze?

Zdaniem specjalistów, warto zacząć już powolne budowanie portfela na podstawie giełdowych maluchów i średniaków. Powinny one stanowić od 20 do 30 proc. aktywów. Polski inwestor w funduszach małych i średnich spółek może przebierać do woli.

— Warto wybierać fundusze o stabilnych fundamentach, dobrej kadrze zarządzającej — z doświadczeniem dla tego segmentu rynku. Należy też oceniać parametry ryzyka portfela, w tym zmienność — wylicza Beata Tylman z Ipopema TFI. W tym roku liderem stóp zwrotu jest PKO Akcji Małych i Średnich Spółek Plus, który już w 2011 r. należał do najlepszych. Jego starszy brat — PKO Akcji Małych i Średnich Spółek — zyskał w tym czasie nieco ponad 9 proc.

W czołówce znalazł się także PZU Akcji Małych i Średnich Spółek. Zdaniem analityków Analiz Online, fundusz ten należy do bezpieczniejszych rozwiązań w grupie „misiów”. Jego zarządzający, dobierając składniki do portfela, z jednej strony wykorzystują strategię o charakterze indeksowym. Z drugiej, inwestują w instrumenty, nawet silnie przewartościowane, o ile znajdują się w portfelach konkurentów. Do grona tegorocznych liderów zaliczyć można także dwa fundusze ze stajni KBC TFI.