Kocham kryzys. Tak może myśleć prezes telekomunikacyjnego MNI. Pokazał dobre wyniki za 2008 r., a początek 2009 r. też wygląda dobrze
Telekomunikacyjne MNI pochwaliło się wczoraj wynikami za zeszły rok. Zarząd tryskał entuzjazmem.
— Czwarty kwartał wyszedł nam rewelacyjnie, a cały rok bardzo dobrze — mówił Piotr Majchrzak, prezes MNI.
Narastająco po czterech kwartałach grupa MNI ma 29,92 mln zł zysku netto wobec 19,14 mln zł rok wcześniej. Przychody wzrosły ze 178 mln zł do 203,21 mln zł. Skąd poprawa?
— Największy wzrost osiągnęliśmy w usługach medialnych. Pomogły nowe produkty, a także, paradoksalnie, kryzys, który zwiększa popyt ludzi na tzw. tanią rozrywkę. Rósł też rynek reklamy mobilnej — wyjaśnia Leszek Kułak, szef pionu komórkowego w grupie MNI.
Przyszłość też wygląda różowo. Tak przynajmniej widzi ją zarząd.
— Pierwsze miesiące 2009 r. wskazują, że rekordowy czwarty kwartał nie był jednorazowym wystrzałem. Przychody i zyski będą nam w tym roku stabilnie rosły — przewiduje Piotr Majchrzak.
Kryzys sprzyja też przejęciom. A MNI ma spory apetyt, i to na spółki dużego kalibru. Negocjuje z islandzkim funduszem Novator przejęcie mniejszościowego pakietu (ok. 30 proc.) akcji Netii. Kryzys sprzyja tym zamiarom.
— Przed rokiem MNI nie mogłoby myśleć o "skoku" na Netię. W kryzysie to możliwe — cieszy się Piotr Majchrzak.
Spodziewa się, że ostateczna decyzja Nowatora w sprawie sprzedaży tego pakietu powinna zapaść w ciągu kilku tygodni. Zapewnia, że ma już zapewnione finansowanie większości ewentualnej transakcji.
— Zdobycie tego finansowania pokazuje nasz potencjał — podkreśla Piotr Majchrzak.
MNI prowadzi też rozmowy w sprawie innych przejęć w sektorze telekomunikacyjnym. Priorytetem jest jednak Netia. Pod znakiem zapytania stoi z kolei przejęcie akcji biura turystycznego First Class (za 15 mln zł).
— Renegocjujemy warunki tej umowy i badamy, jak kryzys wpływa na branżę turystyczną — mówi Piotr Majchrzak.
Magdalena Graniszewska