W połowie czerwca Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP) uruchomiła konkurs z dotacjami dla średnich firm, które mają problemy z płynnością. Nabór jest przeznaczony również dla tych przedsiębiorstw, które zatrudniają tylko kilka osób, ale poprzez powiązania kapitałowe i osobowe kwalifikują się do wspomnianej grupy. Wnioski o dofinansowanie można składać do końca lipca w ramach dwóch działań: 1.5 programu Polska Wschodnia (POPW) i 3.4 programu Inteligentny Rozwój (POIR). W puli jest odpowiednio 500 mln zł i 2 mld zł. Z tej kwoty ponad 711 mln zł popłynęło już do średnich firm.

Do podziału między wnioskodawców jest jeszcze 1,8 mld zł. Podobnego wsparcia dla mikro i małych przedsiębiorstw udzielają urzędy marszałkowskie i podlegające im instytucje. Część z nich jeszcze nie ogłosiła konkursów z dotacjami na kapitał obrotowy. Zadeklarowana przez włodarzy pula na ten cel to co najmniej 500 mln zł. Małgorzata Jarosińska-Jedynak, minister funduszy i polityki regionalnej, zwróciła się niedawno do marszałków województw o przyspieszenie prac nad naborami, podkreślając wagę wsparcia dla przedsiębiorstw, które z powodu pandemii znalazły się w finansowych tarapatach.
— W Polsce działa ok. 2 mln mikro i małych firm. Wiele z nich zmaga się ze skutkami pandemii. Przedsiębiorcy, którzy prowadzą te firmy, pytają o wsparcie na kapitał obrotowy. Dlatego chcielibyśmy, aby marszałkowie jak najszybciej uruchomili nabory i przeznaczyli na nie możliwie jak najwięcej pieniędzy. Z naszych analiz wynika, że w województwach są jeszcze niezagospodarowane fundusze europejskie, które można przekazać na wsparcie mikro i małych przedsiębiorstw — podkreśla Małgorzata Jarosińska-Jedynak.
Wniosek to za mało
O ile złożenie wniosku o dotacje w naborach z POIR i POPW, które są przeznaczone dla średnich firm, nie jest zbyt skomplikowane (wystarczy wypełnić prosty formularz z odpowiednimi oświadczeniami), o tyle w regionalnych naborach, skierowanych tylko do mikro i małych przedsiębiorstw, zaskakiwać może konieczność dołączenia do wniosków wielu załączników.
— Eksperci PARP oczywiście mogą upomnieć się o dokumenty potwierdzające dane, które przedsiębiorca wskazał we wniosku o dofinansowanie, czyli np. liczbę pracowników, obroty spółki, potwierdzenie statusu średniego przedsiębiorcy i udowodnienie, że firma znajduje się w trudnej sytuacji. Jednak specjaliści rządowej agencji nie wymagają załączania takich dokumentów na etapie wnioskowania o grant — zaznacza Agnieszka Wykrzykowska, senior menedżer w departamencie doradztwa europejskiego w Grant Thornton Frąckowiak.
Jej zdaniem wygórowane wymagania na wspomnianym etapie ubiegania się o dofinansowanie są nieuzasadnione w przypadku najmniejszych firm. — Większe przedsiębiorstwa mają znacznie łatwiej w wyścigu po dotacje na kapitał obrotowy — ocenia Agnieszka Wykrzykowska. Wskazuje na jeszcze jedną kwestię.
— O naborach PARP można dowiedzieć się bez problemu, są opisane na stronach agencji. Natomiast informacje o wparciu w regionach nie są tak łatwo dostępne. Powód? Marszałkowie województw mają duża swobodę w informowaniu o konkursach. Ogłaszają i prowadzą je w różnych terminach. W efekcie w niektórych regonach nabory są już zakończone, a w innych nie ma jeszcze dokładnej daty ich rozpoczęcia — podkreśla Agnieszka Wykrzykowska.
W poszczególnych województwach są też różne wymagania dotyczące spadku przychodów, jakie musi osiągnąć firma w określonym czasie, aby mogła ubiegać się o wsparcie.
Czas to pieniądz
Warto zwrócić uwagę na to, że pieniądze płyną głównie do tych przedsiębiorców, którzy najszybciej złożyli wnioski. Zwykle wnioski są przyjmowane tylko przez kilkanaście godzin. Ponadto w niektórych województwach są ograniczenia branżowe. Jeżeli przedsiębiorca nie działa w odpowiednim sektorze, może zapomnieć o wsparciu. O naborze w woj. opolskim było głośno za sprawą liczby załączników, które wnioskodawca musiał uwzględnić we wniosku.
— Od przedsiębiorcy wymagano zgromadzenia dość opasłej dokumentacji. Nie miał żadnych szans na poprawę wniosku. Niedołączenie jakiegoś dokumentu skutkowało odrzuceniem wniosku i brakiem możliwości otrzymania wsparcia — zauważa Agnieszka Wykrzykowska.
Przedsiębiorcy z Opolszczyzny złożyli w sumie 1599 wniosków o dofinansowanie. Opolskie Centrum Rozwoju Gospodarki (OCRG) zamknęło nabór po 2 godzinach i 30 minutach. W tak krótkim czasie przedstawiciele biznesu zawnioskowali o założone w regulaminie konkursu 130 proc. dostępnej puli. Obecnie eksperci OCRG oceniają wnioski. Jeżeli nie zostanie wykorzystana pełna pula, czyli 24,5 mln zł, odbędzie się dodatkowy nabór.
— Wsparcie jest zarezerwowane dla firm, które z powodu pandemii odnotowały co najmniej 30-procentowy spadek przychodów ze sprzedaży i znalazły się w trudnej sytuacji finansowej — przypomina Roland Wrzeciono, dyrektor OCRG.
Brak płynności
Dodaje, że budżet konkursu niestety nie pozwala wesprzeć wszystkich potrzebujących mikro i małych firm w regionie.
— Dlatego bazujemy na kryteriach wskazanych przez Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej. Przeznaczamy wsparcie dla przedsiębiorców znajdujących się w najgorszej sytuacji, czyli tych, którzy utracili płynność — podkreśla Roland Wrzeciono.
Granty pomogą przedstawicielom biznesu pokryć koszty zatrudnienia pracowników, w tym wynagrodzeń i ubezpieczeń społecznych. Dotacje sfinansują ponadto opłaty za gaz, prąd, paliwo, koszty najmu powierzchni i zakup towarów. Natomiast pod koniec lipca ruszy konkurs dla przedsiębiorców z woj. lubelskiego. Zakończenie naboru planowane jest wtedy, gdy firmy złożą wnioski o wsparcie w wysokości 140 proc. dostępnej puli.
— W tym naborze formularz wniosku również nie jest łatwy do wypełnienia. Zaskakujący jest wymóg pokazania powiązania projektu ze strategią firmy. Należy też dołączyć załączniki — podkreśla Agnieszka Wykrzykowska.
Zauważa ponadto, że zamknięty kilka dni temu nabór na Dolnym Śląsku był przeznaczony dla mikro i małych firm tylko z niektórych branż. Wśród nich znalazły się m.in. turystyka, kultura i rozrywka.
— Konkursy nie odbyły się jeszcze m.in. w województwach kujawsko-pomorskim, łódzkim, mazowieckim, podkarpackim, świętokrzyskim, warmińsko-mazurskim, wielkopolskim i zachodniopomorskim — wymienia Agnieszka Wykrzykowska.