Modelki się nie skarżą

Agnieszka Janas
opublikowano: 2011-04-29 11:23

Ma 23 lata i widoki na to, że zmieni definicję "stroju do noszenia". Bo choć wiele kobiet ceni przede wszystkim wygodę, niejedna chętnie wskoczyłaby w kreację od Damiana Koniecznego. Piękną i… ważącą ładnych parę kilo.

Do elastycznej tkaniny przytwierdzono frędz- le z cienkiego, stalowego drutu. Modelka pozuje statycznie, ale ubranie wygląda, jakby było w ruchu. Frędzle falują. Każdy jest ułożony w innej, zaplanowanej pozycji, dlatego tworzą wrażenie ruchu w określonym kierunku. Zachwyca precyzja wymodelowania drutów, pomysłowość i siła woli wiotkiej dziewczyny, która dźwiga to żelastwo z uśmiechem.

Zatrzymane w ruchu

— To model zaprojektowany na tegoroczny konkurs Złota Nitka w Łodzi, w którym startuję w kategorii Premiere Vision. Kolekcja nazywa się Raster — jak jednotonalny obraz z wielu kropek. Nazwa wzięła się stąd, że każdy drut znajduje się w ściśle określonym punkcie stroju. Na wybiegu zaprezentuję 10 modeli ubrań, które wykonam w szkolnej pracowni. Dopełnią je buty, także mojego projektu. Również one zostaną zrobione w pracowni Wyższej Szkoły Sztuki i Projektowania w Łodzi — opowiada Damian Konieczny, projektant i absolwent tej uczelni.

W skład kolekcji oprócz strojów z frędzlami z drutu wchodzą też ubrania drapowane. Również fałdy tkaniny będą wyglądały jak zatrzymane w ruchu. Dzięki temu kolekcja jest spójna i wyraża ideę twórcy, który chciał przedstawić swą fascynację ruchem i czasem, w jakim się on odbywa.

Czy można się w takie stroje ubrać na co dzień albo nawet na wielkie wyjście?

— Chociaż dziewczyny nie narzekają na wagę kreacji czy komfort pozowania, mam świa-domość, że nie jest to propozycja dla każdego. Kolekcja jest unikatowa, artystyczna i ma pokazać moje pomysły, potencjał twórczy i technikę. Chciałem nią także zmienić pojęcie tego, co nazywamy ubiorem do noszenia. Znam dziewczyny, które bez problemu wskoczyłyby na jakieś oficjalne wyjście w spodnie, które zaprojektowałem — tłumaczy autor kolekcji.

Robot wielofunkcyjny

Damian Konieczny pochodzi ze Szczecina. Tam skończył Liceum Ogólnokształcące. Jak trafił do szkoły w Łodzi?

— Zawsze interesowałem się modą i ubraniami. Wybór Łodzi, centrum przemysłu tekstylnego i szkolnictwa artystycznego w zakresie projektowania ubrań i tkanin, był naturalny. W Szczecinie nie ma takich tradycji — mówi projektant.

Po raz pierwszy świat mody poznał jego możliwości w 2010 r. Damian Konieczny wystartował wówczas w II edycji konkursu Fashion Designer Awards. Jak burza wszedł do finału. I choć nie znalazł się na podium, wzbudził duże zainteresowanie środowiska. Efektem była profesjonalna sesja zdjęciowa w magazynie "E! stilo".

Czym urzekła kolekcja debiutanta? Uderzała wielkimi, ekspresyjnymi, czarnymi nadrukami na białym tle prostych ubrań. Wzory przypominały płatki, skrzydła. Część widzów dostrzegała w nich inspirację tkaninami z ostatniej autorskiej kolekcji Alexandra McQueena. Projektanci nadal twórczo interpretują trend zapoczątkowany przez tragicznie zmarłego Szkota. Damian Konieczny podkreśla, że zawsze będzie się kierował jedną zasadą: chce się uczyć od mądrzejszych i lepszych od siebie. Nie ukrywa fascynacji twórczością i osobowością McQueena. Podziwia także talent i konsekwencję Christophera Baileya, dyrektora artystycznego Burberry. Jest mu bliskie angielskie poczucie stylu i mody, łączące nowoczesność i odwagę tworzenia ze znajomością technik krawieckich oraz wykorzystaniem tradycji i tożsamości kulturowej Brytyjczyków. Ale dodaje, że chce iść własną drogą i rozwijać się w wielu kierunkach.

— Fascynuje mnie moda awangardowa. Ale uważam, że twórca nie może się ograniczać tylko do jednego środka wyrazu czy stylu. Dobry projektant jest jak robot wielofunkcyjny — potrafi zaprojektować suknię wieczorową, kostium do pracy czy awangardowy strój sceniczny — podkreśla Damian Konieczny.

Ze Szczecina w świat

Start w konkursie Złota Nitka nie wyczerpuje planów młodego artysty na najbliższą przyszłość. Zamierza powalczyć o prawo zaprezentowania projektów na pokazach Strefa off, organizowanych podczas jesiennej edycji Fashion Philosophy Fashion Week w Łodzi. Chciałby także rozszerzyć pokaz kolekcji Raster o ruch sceniczny, muzykę, oświetlenie. Do stworzenia takiego spektaklu dopingują go osiągnięcia Kamila Sobczyka, projektanta mody i performera. W planach ma także prowadzenie szkoleń poświęconych modzie i stylizacji w firmie szkoleniowej Ambitious Mind.

— Chciałbym się rozwijać i znaleźć dla siebie miejsce w Polsce. Uważam, że jest tu bardzo dużo do zrobienia. Coraz więcej osób i środowisk profesjonalnie się zajmuje modą i projektowaniem. To szansa stworzenia przestrzeni artystycznej dla siebie. Co nie oznacza, że nie mam w planach podbicia świata — mówi Damian Konieczny.

Pół żartem, ćwierć serio. Nie sposób nie dostrzec w osobowości młodego projektanta talentu, wiary we własne siły i determinacji. A to prosta droga do sukcesu.

Do elastycznej tkaniny przytwierdzono frędz- le z cienkiego, stalowego drutu. Modelka pozuje statycznie, ale ubranie wygląda, jakby było w ruchu. Frędzle falują. Każdy jest ułożony w innej, zaplanowanej pozycji, dlatego tworzą wrażenie ruchu w określonym kierunku. Zachwyca precyzja wymodelowania drutów, pomysłowość i siła woli wiotkiej dziewczyny, która dźwiga to żelastwo z uśmiechem.

Zatrzymane w ruchu

— To model zaprojektowany na tegoroczny konkurs Złota Nitka w Łodzi, w którym startuję w kategorii Premiere Vision. Kolekcja nazywa się Raster — jak jednotonalny obraz z wielu kropek. Nazwa wzięła się stąd, że każdy drut znajduje się w ściśle określonym punkcie stroju. Na wybiegu zaprezentuję 10 modeli ubrań, które wykonam w szkolnej pracowni. Dopełnią je buty, także mojego projektu. Również one zostaną zrobione w pracowni Wyższej Szkoły Sztuki i Projektowania w Łodzi — opowiada Damian Konieczny, projektant i absolwent tej uczelni.

W skład kolekcji oprócz strojów z frędzlami z drutu wchodzą też ubrania drapowane. Również fałdy tkaniny będą wyglądały jak zatrzymane w ruchu. Dzięki temu kolekcja jest spójna i wyraża ideę twórcy, który chciał przedstawić swą fascynację ruchem i czasem, w jakim się on odbywa.

Czy można się w takie stroje ubrać na co dzień albo nawet na wielkie wyjście?

— Chociaż dziewczyny nie narzekają na wagę kreacji czy komfort pozowania, mam świa-domość, że nie jest to propozycja dla każdego. Kolekcja jest unikatowa, artystyczna i ma pokazać moje pomysły, potencjał twórczy i technikę. Chciałem nią także zmienić pojęcie tego, co nazywamy ubiorem do noszenia. Znam dziewczyny, które bez problemu wskoczyłyby na jakieś oficjalne wyjście w spodnie, które zaprojektowałem — tłumaczy autor kolekcji.

Robot wielofunkcyjny

Damian Konieczny pochodzi ze Szczecina. Tam skończył Liceum Ogólnokształcące. Jak trafił do szkoły w Łodzi?

— Zawsze interesowałem się modą i ubraniami. Wybór Łodzi, centrum przemysłu tekstylnego i szkolnictwa artystycznego w zakresie projektowania ubrań i tkanin, był naturalny. W Szczecinie nie ma takich tradycji — mówi projektant.

Po raz pierwszy świat mody poznał jego możliwości w 2010 r. Damian Konieczny wystartował wówczas w II edycji konkursu Fashion Designer Awards. Jak burza wszedł do finału. I choć nie znalazł się na podium, wzbudził duże zainteresowanie środowiska. Efektem była profesjonalna sesja zdjęciowa w magazynie "E! stilo".

Czym urzekła kolekcja debiutanta? Uderzała wielkimi, ekspresyjnymi, czarnymi nadrukami na białym tle prostych ubrań. Wzory przypominały płatki, skrzydła. Część widzów dostrzegała w nich inspirację tkaninami z ostatniej autorskiej kolekcji Alexandra McQueena. Projektanci nadal twórczo interpretują trend zapoczątkowany przez tragicznie zmarłego Szkota. Damian Konieczny podkreśla, że zawsze będzie się kierował jedną zasadą: chce się uczyć od mądrzejszych i lepszych od siebie. Nie ukrywa fascynacji twórczością i osobowością McQueena. Podziwia także talent i konsekwencję Christophera Baileya, dyrektora artystycznego Burberry. Jest mu bliskie angielskie poczucie stylu i mody, łączące nowoczesność i odwagę tworzenia ze znajomością technik krawieckich oraz wykorzystaniem tradycji i tożsamości kulturowej Brytyjczyków. Ale dodaje, że chce iść własną drogą i rozwijać się w wielu kierunkach.

— Fascynuje mnie moda awangardowa. Ale uważam, że twórca nie może się ograniczać tylko do jednego środka wyrazu czy stylu. Dobry projektant jest jak robot wielofunkcyjny — potrafi zaprojektować suknię wieczorową, kostium do pracy czy awangardowy strój sceniczny — podkreśla Damian Konieczny.

Ze Szczecina w świat

Start w konkursie Złota Nitka nie wyczerpuje planów młodego artysty na najbliższą przyszłość. Zamierza powalczyć o prawo zaprezentowania projektów na pokazach Strefa off, organizowanych podczas jesiennej edycji Fashion Philosophy Fashion Week w Łodzi. Chciałby także rozszerzyć pokaz kolekcji Raster o ruch sceniczny, muzykę, oświetlenie. Do stworzenia takiego spektaklu dopingują go osiągnięcia Kamila Sobczyka, projektanta mody i performera. W planach ma także prowadzenie szkoleń poświęconych modzie i stylizacji w firmie szkoleniowej Ambitious Mind.

— Chciałbym się rozwijać i znaleźć dla siebie miejsce w Polsce. Uważam, że jest tu bardzo dużo do zrobienia. Coraz więcej osób i środowisk profesjonalnie się zajmuje modą i projektowaniem. To szansa stworzenia przestrzeni artystycznej dla siebie. Co nie oznacza, że nie mam w planach podbicia świata — mówi Damian Konieczny.

Pół żartem, ćwierć serio. Nie sposób nie dostrzec w osobowości młodego projektanta talentu, wiary we własne siły i determinacji. A to prosta droga do sukcesu.

Do elastycznej tkaniny przytwierdzono frędz- le z cienkiego, stalowego drutu. Modelka pozuje statycznie, ale ubranie wygląda, jakby było w ruchu. Frędzle falują. Każdy jest ułożony w innej, zaplanowanej pozycji, dlatego tworzą wrażenie ruchu w określonym kierunku. Zachwyca precyzja wymodelowania drutów, pomysłowość i siła woli wiotkiej dziewczyny, która dźwiga to żelastwo z uśmiechem.

Zatrzymane w ruchu

— To model zaprojektowany na tegoroczny konkurs Złota Nitka w Łodzi, w którym startuję w kategorii Premiere Vision. Kolekcja nazywa się Raster — jak jednotonalny obraz z wielu kropek. Nazwa wzięła się stąd, że każdy drut znajduje się w ściśle określonym punkcie stroju. Na wybiegu zaprezentuję 10 modeli ubrań, które wykonam w szkolnej pracowni. Dopełnią je buty, także mojego projektu. Również one zostaną zrobione w pracowni Wyższej Szkoły Sztuki i Projektowania w Łodzi — opowiada Damian Konieczny, projektant i absolwent tej uczelni.

W skład kolekcji oprócz strojów z frędzlami z drutu wchodzą też ubrania drapowane. Również fałdy tkaniny będą wyglądały jak zatrzymane w ruchu. Dzięki temu kolekcja jest spójna i wyraża ideę twórcy, który chciał przedstawić swą fascynację ruchem i czasem, w jakim się on odbywa.

Czy można się w takie stroje ubrać na co dzień albo nawet na wielkie wyjście?

— Chociaż dziewczyny nie narzekają na wagę kreacji czy komfort pozowania, mam świa-domość, że nie jest to propozycja dla każdego. Kolekcja jest unikatowa, artystyczna i ma pokazać moje pomysły, potencjał twórczy i technikę. Chciałem nią także zmienić pojęcie tego, co nazywamy ubiorem do noszenia. Znam dziewczyny, które bez problemu wskoczyłyby na jakieś oficjalne wyjście w spodnie, które zaprojektowałem — tłumaczy autor kolekcji.

Robot wielofunkcyjny

Damian Konieczny pochodzi ze Szczecina. Tam skończył Liceum Ogólnokształcące. Jak trafił do szkoły w Łodzi?

— Zawsze interesowałem się modą i ubraniami. Wybór Łodzi, centrum przemysłu tekstylnego i szkolnictwa artystycznego w zakresie projektowania ubrań i tkanin, był naturalny. W Szczecinie nie ma takich tradycji — mówi projektant.

Po raz pierwszy świat mody poznał jego możliwości w 2010 r. Damian Konieczny wystartował wówczas w II edycji konkursu Fashion Designer Awards. Jak burza wszedł do finału. I choć nie znalazł się na podium, wzbudził duże zainteresowanie środowiska. Efektem była profesjonalna sesja zdjęciowa w magazynie "E! stilo".

Czym urzekła kolekcja debiutanta? Uderzała wielkimi, ekspresyjnymi, czarnymi nadrukami na białym tle prostych ubrań. Wzory przypominały płatki, skrzydła. Część widzów dostrzegała w nich inspirację tkaninami z ostatniej autorskiej kolekcji Alexandra McQueena. Projektanci nadal twórczo interpretują trend zapoczątkowany przez tragicznie zmarłego Szkota. Damian Konieczny podkreśla, że zawsze będzie się kierował jedną zasadą: chce się uczyć od mądrzejszych i lepszych od siebie. Nie ukrywa fascynacji twórczością i osobowością McQueena. Podziwia także talent i konsekwencję Christophera Baileya, dyrektora artystycznego Burberry. Jest mu bliskie angielskie poczucie stylu i mody, łączące nowoczesność i odwagę tworzenia ze znajomością technik krawieckich oraz wykorzystaniem tradycji i tożsamości kulturowej Brytyjczyków. Ale dodaje, że chce iść własną drogą i rozwijać się w wielu kierunkach.

— Fascynuje mnie moda awangardowa. Ale uważam, że twórca nie może się ograniczać tylko do jednego środka wyrazu czy stylu. Dobry projektant jest jak robot wielofunkcyjny — potrafi zaprojektować suknię wieczorową, kostium do pracy czy awangardowy strój sceniczny — podkreśla Damian Konieczny.

Ze Szczecina w świat

Start w konkursie Złota Nitka nie wyczerpuje planów młodego artysty na najbliższą przyszłość. Zamierza powalczyć o prawo zaprezentowania projektów na pokazach Strefa off, organizowanych podczas jesiennej edycji Fashion Philosophy Fashion Week w Łodzi. Chciałby także rozszerzyć pokaz kolekcji Raster o ruch sceniczny, muzykę, oświetlenie. Do stworzenia takiego spektaklu dopingują go osiągnięcia Kamila Sobczyka, projektanta mody i performera. W planach ma także prowadzenie szkoleń poświęconych modzie i stylizacji w firmie szkoleniowej Ambitious Mind.

— Chciałbym się rozwijać i znaleźć dla siebie miejsce w Polsce. Uważam, że jest tu bardzo dużo do zrobienia. Coraz więcej osób i środowisk profesjonalnie się zajmuje modą i projektowaniem. To szansa stworzenia przestrzeni artystycznej dla siebie. Co nie oznacza, że nie mam w planach podbicia świata — mówi Damian Konieczny.

Pół żartem, ćwierć serio. Nie sposób nie dostrzec w osobowości młodego projektanta talentu, wiary we własne siły i determinacji. A to prosta droga do sukcesu.

Możesz zainteresować się również: