Morawiecki przechodzi do czynów

Minister rozwoju bierze pod skrzydła wszystkie rozwojowe instytucje państwa. Stara się o nadzór nad BGK, KUKE, częścią kluczowych spółek skarbu i urzędów oraz wejście do KNF

W połowie lutego wicepremier Mateusz Morawiecki dostał od rządu zielone światło, żeby realizować rozwojową strategię. Potrzebuje do tego instrumentów i wkrótce może je mieć. „PB” udało się dotrzeć do projektu nowelizacji ustawy o gwarantowanych przez skarb państwa ubezpieczeniach eksportowych oraz niektórych innych ustaw, który wczoraj trafił pod obrady Stałego Komitetu Rady Ministrów (SKRM). Pod tą niepozorną nazwą kryją się istotne zmiany aż sześciu ważnych dla gospodarki aktów prawnych — m.in. ustawy o działach.

PORA NA KONKRETY:
Zobacz więcej

PORA NA KONKRETY:

Mateusz Morawiecki, wicepremier i minister rozwoju, został namaszczony przez najważniejszych polityków PiS na kluczową postać w polityce gospodarczej. Żeby podołać zadaniu, musi mieć do tego narzędzia – kluczowe instytucje i spółki państwowe. Właśnie po nie sięga. Marek Wiśniewski

Zmieni się m.in. nadzór właścicielski nad Korporacją Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych (KUKE), Bankiem Gospodarstwa Krajowego (BGK) i niektórymi państwowymi spółkami — oczywiście na rzecz ministra rozwoju. Jeśli projekt zostanie przyjęty, Mateusz Morawiecki zyska też przedstawiciela na posiedzeniach Komisji Nadzoru Finansowego (KNF).

Pierwszy krok

Projekt przygotowali rządowi prawnicy na zlecenie resortu rozwoju. Na SKRM zgłosił go minister Henryk Kowalczyk, szef komitetu. W ubiegłym tygodniu wstępna wersja projektu trafiła do konsultacji międzyresortowych.

— W środę wieczorem projekt został niespodziewanie wpisany do porządku obrad SKRM z adnotacją, że jest to uzasadnione pilną potrzebą omówienia. Ze względu na wątpliwości resortów finansów i skarbu nie został jeszcze skierowany pod obrady Rady Ministrów i będzie dalej konsultowany — mówi anonimowo jeden z ministrów. Projekt oznacza, że resort rozwoju już wie, jak stać się koordynatorem polityki gospodarczej państwa z prawdziwego zdarzenia.

„Z przyjętego planu [na rzecz odpowiedzialnego rozwoju — red.] wynika w szczególności konieczność dostosowania systemu prawnego w obszarze funkcjonowania istniejących instytucji wspierania rozwoju w celu ich integracji służącej inicjowaniu lub finansowaniu projektów inwestycyjnych, wspieraniu przedsiębiorczości i innowacji” — czytamy w uzasadnieniu do projektu ustawy.

To jeden z kroków do stworzenia Polskiego Funduszu Rozwoju (PFR), wehikułu finansowego państwa, i zapewnienia lepszej współpracy między kluczowymi resortami i instytucjami. Nie jest jeszcze przesądzone, jaki będzie kształt nowej instytucji i czy podmioty, które wejdą w jej skład, będą powiązane kapitałowo.

Rozwojowa przeprowadzka

Zanim Mateusz Morawiecki zacznie integrację BGK, KUKE, Agencji Rozwoju Przemysłu (ARP), Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIIZ), Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP) i spółki Polskie Inwestycje Rozwojowe (PIR), musi przejąć nad nimi nadzór. Zgodnie z nowelizowaną ustawą, KUKE w całości przejdzie spod skrzydeł resortu finansów pod opiekę Ministerstwa Rozwoju. W przypadku BGK sprawa jest bardziej złożona. Ministerstwo Finansów, które obecnie ma pełną kontrolę nad radą nadzorczą banku, będzie musiało podzielić się władzą — szczodrze, bo oddając lwią część.

Powoływanie i odwoływanie członków rady będzie w gestii premiera. Zasiądzie w niej pięciu przedstawicieli resortu rozwoju, po dwóch z rekomendacjami ze Świętokrzyskiej oraz resortu infrastruktury i budownictwa, a po jednym przedstawicielu dostaną resorty skarbu i energii. Decydujący wpływ na kształt liczącego od 5 do 7 członków zarządu będzie miał minister rozwoju, minister finansów będzie drugi. Kluczowe decyzje będą jednak podejmowali w porozumieniu. Kadencja obecnych władz banku, zarządu i rady nadzorczej wygaśnie w terminie, który określi projektowana ustawa.

Minister skarbu też musi się posunąć na rządowej ławce — kolejny raz, bo od 1 kwietnia Ministerstwo Energii przejmuje nadzór nad energetyką, a w lipcu także nad spółkami paliwowymi. Jakie spółki trafią pod skrzydła Mateusza Morawieckiego, rząd określi w rozporządzeniu. Z naszych informacji wynika, że na liście mogą znaleźć się m.in.: PKO BP, PZU, ARP, PIR, PAIIZ i GPW. Stanie się to w ramach nowelizacji ustawy o działach, której projekt najpełniej opisuje przyszły zakres kompetencji ministra rozwoju — właściwego do spraw gospodarki.

„Dział gospodarka obejmuje sprawy gospodarki, w tym konkurencyjności gospodarki, współpracy gospodarczej z zagranicą, oceny zgodności, miar i probiernictwa, własności przemysłowej, innowacyjności, działalności gospodarczej, promocji gospodarki polskiej w kraju i za granicą, współpracy z organizacjami samorządu gospodarczego oraz gospodarowania mieniem Skarbu Państwa w odniesieniu do przedsiębiorstw państwowych i spółek z udziałem Skarbu Państwa o szczególnym znaczeniu i wpływie na rozwój gospodarczy kraju, w tym wykonywania praw majątkowych i osobistych przysługujących Skarbowi Państwa, komercjalizacji i prywatyzacji, jak również ochrony interesów Skarbu Państwa” — głosi projekt ustawy.

KNF i urzędy

Mateusz Morawiecki chce mieć też coś do powiedzenia w nadzorze nad rynkiem finansowym. Jego przedstawiciel ma zasiąść w KNF już w 7 dni po wejściu w życie ustawy. Do tej pory zasiadali tam — oprócz przewodniczącego i zastępców — reprezentanci MF, resortu pracy i prezydenta oraz szef Bankowego Funduszu Gwarancyjnego.

— Biorąc pod uwagę to, że w najbliższych latach utrzymanie stabilności finansowej będzie głównym wyzwaniem polityki gospodarczej, taka zmiana jest zrozumiała. Tym bardziej że już dzisiaj w imieniu resortu pracy w KNF jest Radosław Domagalski, czyli wiceminister rozwoju — mówi nasz informator z rządu. Resort rozwoju potrzebuje także więcej narzędzi typowo administracyjnych. Dlatego chce nadzorować i wpływać na obsadę kadrową Głównego Urzędu Miar, Urzędu Zamówień Publicznych oraz Urzędu Patentowego. © Ⓟ

BGK

Państwowy bank rozwoju ma być kluczową instytucją, która zasili PFR. Bank jest już gotowy do realizacji zadań z planu rozwoju — ma sumę bilansową sięgającą 71 mld zł, jest zaangażowany kredytowo na kwotę 26 mld zł, a jego fundusze podstawowe wynoszą 9,3 mld zł. Dodatkowo można wokół niego zbudować grupę kapitałową, którą zasilą KUKE i PIR, co zwiększy moce do kredytowania i finansowania inwestycji oraz eksportu. Łączenie go z podmiotami o innym profilu, może podciąć mu skrzydła i ograniczyć bankowe przywileje.

Państwowe spółki

Zdaniem resortu rozwoju, zyski państwowych spółek powinny być mądrze inwestowane w gospodarkę. Dlatego nadzór nad tymi, które mają największe możliwości wspierania priorytetowych dla państwa projektów, powinny trafić pod skrzydła ministra rozwoju. Wprost wskazuje on na PKO BP, PZU, ARP czy PIR.

KUKE

Wśród ekspertów panuje przekonanie, że KUKE nie wykorzystuje swoich możliwości we wspieraniu ambicji biznesu nastawionego na zagraniczną ekspansję. Dla Mateusza Morawieckiego jednym z priorytetów jest powołanie nad Wisłą agencji wspierania eksportu z prawdziwego zdarzenia, na wzór Niemiec czy Skandynawii. Dzisiaj KUKE, BGK czy PAIIZ dublują swoje zadania, a dzięki większej integracji mogłyby się nimi podzielić i lepiej skoordynować. Zgodnie z zapowiedziami ministra rozwoju sprzed kilku tygodni „nowa” KUKE mogłaby być mniej konserwatywna w swojej działalności ubezpieczeniowej i mniej komercyjna, skupiając się na interesach państwa.

Urzędy

Wprowadzenie w życie planu rozwoju wymaga lepszej koordynacji po stronie administracji. Dlatego Ministerstwo Rozwoju wnioskuje o nadzór nad prezesami Głównego Urzędu Miar i Urzędu Zamówień Publicznych oraz działalnością Urzędu Patentowego. Kluczowy jest nadzór związany z zamówieniami, bo to jeden z tych obszarów, w których jeszcze w tym roku wicepremier chce zrobić małą rewolucję.

KNF

Większość ekonomistów od dawna podkreśla, że wyzwaniem najbliższych lat będzie nie tylko utrzymanie odpowiedzialnej polityki fiskalnej i pieniężnej, ale przede wszystkim zachowanie stabilności finansowej. Ta zaś w głównej mierze zależy od tego, w jakiej kondycji będzie sektor bankowy. Dzisiaj bank centralny czy minister finansów nie mają narzędzi, żeby w pełni o nią zadbać. Najpotężniejsze są w rękach KNF. Dlatego, resort rozwoju chce mieć bezpośredni wgląd w to co się dzieje w instytucjach finansowych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartek Godusławski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Morawiecki przechodzi do czynów