Motorem będą inwestycje

Kamil Zatoński
opublikowano: 2005-02-01 00:00

Dzięki rosnącemu eksportowi wzrost PKB w 2004 r. wyniósł 5,4 proc. W tym roku będzie niższy, a jego lokomotywą będą inwestycje.

Główny Urząd Statystyczny (GUS) przedstawił dane o sytuacji gospodarczej w ubiegłym roku. Według wstępnych szacunków, wzrost gospodarczy wyniósł 5,4 proc. (w 2003 r. — 3,8 proc.). Wzrost to zasługa przede wszystkim dynamicznie zwiększającego się eksportu, któremu w pierwszej połowie roku sprzyjał słaby złoty.

— Cały rok okazał się okresem solidnego przyspieszenia gospodarki, które w dużej mierze było spowodowane efektem przedakcesyjnego boomu — mówi Piotr Bielski, ekonomista BZ WBK.

W tym roku sytuacja jest jednak zupełnie inna: boom już się nie powtórzy, a silny złoty nie sprzyja eksporterom. Palmę pierwszeństwa we wpływie na wzrost produktu krajowego brutto powinny więc przejąć inwestycje. Ożywienie już widać — w 2004 r. nakłady na środki trwałe wreszcie odbiły od dna i wzrosły o 5,1 proc. Prognozy na ten rok mówią tymczasem nawet o 12-proc. dynamice. Zdaniem ekonomistów, ożywienie powinno mieć źródło nie tylko w dobrej kondycji ekonomicznej przedsiębiorstw i korzystnej fazie cyklu koniunkturalnego.

— Dodatkowe szanse związane są z segmentem małych i średnich przedsiębiorstw oraz samorządów, które będą głównymi odbiorcami pomocy unijnej. Inwestycjom sprzyja również silny kurs złotego na rynku walutowym, co obniża koszty zakupu zaawansowanych technologii i urządzeń za granicą — uważa Stanisław Kluza, główny ekonomista BGŻ.

Gospodarka potrzebuje jednak trochę czasu, żeby się przestawić, więc zdaniem specjalistów, na efekty ożywienia inwestycyjnego trzeba będzie poczekać do drugiego półrocza.

Możesz zainteresować się również: