Dzięki rosnącemu eksportowi wzrost PKB w 2004 r. wyniósł 5,4 proc. W tym roku będzie niższy, a jego lokomotywą będą inwestycje.
Główny Urząd Statystyczny (GUS) przedstawił dane o sytuacji gospodarczej w ubiegłym roku. Według wstępnych szacunków, wzrost gospodarczy wyniósł 5,4 proc. (w 2003 r. — 3,8 proc.). Wzrost to zasługa przede wszystkim dynamicznie zwiększającego się eksportu, któremu w pierwszej połowie roku sprzyjał słaby złoty.
— Cały rok okazał się okresem solidnego przyspieszenia gospodarki, które w dużej mierze było spowodowane efektem przedakcesyjnego boomu — mówi Piotr Bielski, ekonomista BZ WBK.
W tym roku sytuacja jest jednak zupełnie inna: boom już się nie powtórzy, a silny złoty nie sprzyja eksporterom. Palmę pierwszeństwa we wpływie na wzrost produktu krajowego brutto powinny więc przejąć inwestycje. Ożywienie już widać — w 2004 r. nakłady na środki trwałe wreszcie odbiły od dna i wzrosły o 5,1 proc. Prognozy na ten rok mówią tymczasem nawet o 12-proc. dynamice. Zdaniem ekonomistów, ożywienie powinno mieć źródło nie tylko w dobrej kondycji ekonomicznej przedsiębiorstw i korzystnej fazie cyklu koniunkturalnego.
— Dodatkowe szanse związane są z segmentem małych i średnich przedsiębiorstw oraz samorządów, które będą głównymi odbiorcami pomocy unijnej. Inwestycjom sprzyja również silny kurs złotego na rynku walutowym, co obniża koszty zakupu zaawansowanych technologii i urządzeń za granicą — uważa Stanisław Kluza, główny ekonomista BGŻ.
Gospodarka potrzebuje jednak trochę czasu, żeby się przestawić, więc zdaniem specjalistów, na efekty ożywienia inwestycyjnego trzeba będzie poczekać do drugiego półrocza.