Giełda Parcie sieci handlowych na upusty sprawi, że mali wydawcy będą dołączać do większych — twierdzi szef Muzy.
Muza od kilku lat zapowiada konsolidację rynku. Od półtora roku wydawca beletrystyki nie kupił żadnej firmy, ale się nie poddaje. Ostatnią inwestycją był zakup wydawnictwa dziecięcego Wilga, co okazało się udanym ruchem. Prezes mówi, że w końcu do kolejnych przejęć dojdzie.
— Aby zrealizować nasze cele, chcemy konsolidować. Muszę jednak przyznać, że jest to trudniejsze, niż sądziliśmy — mówi Marcin Garliński, prezes Muzy.
Dodaje, że wzrost przez akwizycje jest dla spółki tańszy od organicznego. W czym więc problem?
— Na rynku wydawniczym wiele firm to firmy rodzinne, które z trudem podejmują decyzję o sprzedaży. Jednak duże sieci detaliczne domagają się coraz większych upustów. Małe wydawnictwa w takich warunkach bedą miały kłopot z kosztami i marżą, więc będą bardziej skłonne przyłączyć się do większych — przewiduje Marcin Garliński.
Kusząca Bellona
Prezes mówi, że na rynku już pojawiło się kilka okazji i Muza zamierza się im uważnie przyjrzeć. Niedawno do mediów trafiły informacje, że na sprzedaż jest wydawnictwo Bellona, należące do skarbu państwa. Według Marcina Garlińskiego, Muza mogłaby być zainteresowana, ale po pierwsze, skarb jeszcze oficjalnie nie wystawił Bellony na sprzedaż, a po drugie — nie wiadomo dokładnie, w jakiej kondycji jest ta firma.
Firma musi przejmować, jeśli chce osiągnąć swój cel.
— W ciągu trzech-czterech lat chcemy zostać liderem naszego segmentu rynku. To bardzo realne założenie — zapowiada prezes Muzy.
Spółka w ubiegłym roku miała 41,46 mln zł przychodów, co oznacza wzrost o ponad 100 proc. Tak wysoka dynamika była spowodowana "wyczyszczeniem" kanałów hurtowych ze słabo sprzedających się tytułów. wydanych we wcześniejszych latach. W 2008 r. też planuje wzrost, choć już nie tak duży.
— Chcielibyśmy mieć około 50 mln zł przychodów — mówi prezes, dodając, że to ambicje zarządu, a nie prognoza.
Muza jest zadowolona z tegorocznej sprzedaży, a przed nią jeszcze czwarty, potencjalnie najlepszy kwartał. W listopadzie na rynek trafi "Gra anioła", kolejna książka Carlosa Ruiza Zafóna, autora "Cienia wiatru".
— Już mamy zamówienia na 150 tys. egzemplarzy — mówi Marcin Garliński.
Firma zamierza też poprawić wyniki dzięki wejściu z ofertą do hipermarketów. Już dogadała się z Tesco, a prezes ma nadzieję, że niebawem podpisze umowy z następnymi sieciami. Bezpośrednie wejście do marketów ma poprawić marże i zwiększyć sprzedaż.
Kompap to oszczędności
Muza ma nowego inwestora —jest nim Kompap, który przekroczył 14 proc. udziałów, a chciałby więcej. Spółki podpisały porozumienie. Muza zobowiązało się do kierowania zapytań cenowych do Kompapu.
— Już przynosi nam to oszczędności, nawet jeśli Kompap nie będzie drukował naszych książek — przekonuje Marcin Garliński.
Podaje przykład. W przetargu na druk "Gry anioła" Kompap zaoferował cenę o kilkanaście procent niższą niż konkurenci. Ostatecznie Muza wybrała inną drukarnię, ale udało jej się obniżyć cenę w sumie o 20 proc.
— Liczymy na dalsze oszczędności. Występowanie jako grupa da nam na lepsza pozycję negocjacyjną w kontaktach z usługodawcami — podsumowuje prezes Muzy.
Okiem eksperta
Kuba Frołow
redaktor naczelny Biblioteki Analiz
Muza ma w czym wybierać
Sądzę, ze Muza ma naprawdę duże szanse, by zrealizować plany przejęć. Część wydawnictw to biznesy rodzinne i ich właściciele mogą niechętnie podchodzić do sprzedaży. Emocje są typowe dla tej branży. Jednak firmy rodzinne nie stanowią większości rynku. Nadal jest wielu graczy, którzy mogliby powiększyć portfolio Muzy — myślę, że spokojnie można mówić o 10 czy 15 podmiotach. Dobrym pomysłem byłoby wejście np. w segment poradników lub przewodników, co pozwoliłoby Muzie jeszcze mocniej zdywersyfikować ofertę (chociaż oba segmenty w niewielkim stopniu są już reprezentowane w katalogu tego edytora).
W ostatnim roku na rynku wydawniczym wydarzyło się kilka ciekawych przejęć. Np. Helion przejął wydawnictwo Bezdroża, wydawnictwo MAC kupiło Poltex. Te firmy pasowałyby również do Muzy.