Na dobre i na złe

Przedsiębiorczość nad Bałtykiem się rozwija, ale niektóre firmy narzekają na ograniczenia.

Według danych GUS na Pomorzu rośnie liczba firm. Z wynikiem 1,8 proc. rok do roku województwo jest w czołówce. Lepsze wyniki miały tylko Mazowsze (2,9 proc.) i Małopolska (2 proc.). Udział spółek wykazujących zysk netto wyniósł tu tyle, co przeciętnie w kraju — 81,5 proc. (w 2015 r. było nieco lepiej — 85,7 proc.). Różnic między prowadzeniem działalności w regionie i gdzie indziej w kraju nie widzi Ryszard Nocoń, współwłaściciel firmy Mega, hurtowni m.in. baterii, akumulatorów, kabli RTV i żarówek. — Działalność handlowa w zasadzie wygląda podobnie w całym kraju. Znacząco zmieniło się jedno. Kiedyś obroty rosły szczególnie, kiedy na Pomorzu pojawiali się turyści, a dzisiaj sprzedaż jest stabilna przez cały rok — uważa Ryszard Nocoń. Jego firma znalazła się w rankingu „PB” Gazele Biznesu 2016. Jej przychody w latach 2013-15 stale rosły. Powody do narzekań ma natomiast Sławomir Kański, prezes spółki Metrix Metal, która oferuje outsourcing wykonania i obróbki elementów z blachy. W latach 2015-14 jej przychody wzrosły o 40 proc.

— Na zlecenie wykonujemy zamówienia głównie eksportowe. Nie mamy własnych produktów i to jest naszą bolączką w obecnej perspektywie finansowej UE. Programy, które nas interesowały, przestały działać, a bez własnego produktu, który moglibyśmy wykorzystać w działalności innowacyjnej, nie mamy większych szans na pozyskanie dofinansowania. Wsparcie unijne powinno dotyczyć wszystkich firm, które chcą się rozwijać, a nie tylko niektórych — twierdzi Sławomir Kański. Największym kłopotem dla jego branży jest jednak brak wykwalifikowanych spawaczy, ślusarzy i operatorów maszyn.

— Firmy podkupują sobie pracowników. Staramy się przyuczać ludzi, ale często brakuje im nawet podstawowej wiedzy. Władze powinny zwracać większą uwagę na szkolnictwo zawodowe. Widać jednak pewną zmianę: ludzie coraz rzadziej wyjeżdżają do pracy za granicę. Wyjazdy na dłużej już nie dla wszystkich są atrakcyjne — mówi Sławomir Kański. Problem z pracownikami mają też inni. Marta Szymczak, rzecznik firmy Invest Komfort, która prowadzi na Pomorzu działalność deweloperską i od lat współpracuje ze stałą grupą specjalistów, widzi niedobór wykwalifikowanych fachowców i małą w porównaniu z Zachodem wydajność. Nadzieję także wiąże z zawodówkami. Wśród zalet działania firmy na Pomorzu wymienia możliwość czerpania z jego walorów i możliwości.

— Na przykład Trójmiasto łączy zaplecze biznesowe i akademickie z przyjaznym, wysokiej jakości środowiskiem naturalnym i łatwym dostępem do malowniczej przyrody. Wiele osób przyjeżdża tu w celach naukowych lub zawodowych i chce się tu osiedlić na stałe. Inną zaletą jest bliskość Skandynawii. Szybkie połączenia lotnicze i promowe powodują, że coraz więcej jej mieszkańców interesuje się naszym regionem i inwestuje tu kapitał — podkreśla Marta Szymczyk. Wiele do życzenia pozostawia ciągle, według niej, pomorska infrastruktura drogowa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Fabisiak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Na dobre i na złe