Spójrzmy na wskaźniki. Oscylator RSI oparty na danych miesięcznych wspiął się na koniec stycznia do 83,6 pkt. W ostatniej dekadzie silniejsze wykupienie techniczne pojawiło się tylko w trakcie 2006 r. Nie oznaczało jednak wcale końca hossy, a rok zakonczył się wyraźną zwyżką, ale na krótką metę zostało okupione silniejszą korektą - w kolejnym miesiącu WIG spadł o prawie 10 proc.
Kontynuacja hossy na polskiej giełdzie w styczniu odcisnęła też piętno na wskaźnikach wyceny. Według najnowszych danych MSCI wskaźnik cena do prognozowanych zysków największych spółek z GPW po raz pierwszy od czterech lat znalazł się powyżej 11.
Przypomnijmy, że nieco ponad trzy lata temu wskaźnik C/Z startował z rekordowo niskiego pułapu (poniżej 6), do którego zepchnęły go obawy geopolityczne związane z atakiem Rosji na Ukrainę oraz cyklem podwyżek stóp procentowych. Konsekwencją tej wspinaczki jest to, że polskie akcje nie są już tak okazyjnie wyceniane - C/Z jest już o krok średniej z dwóch dekad.
W nieco innym punkcie cyklu jest alternatywny wskaźnik ceny do wartości księgowej (C/WK). Jest on już nie tylko powyżej historycznej średniej, ale też najwyżej od połowy 2008 r. Z drugiej strony można sobie wyobrazić scenariusz, w którym C/WK wspina się jeszcze wyżej na terytorium znane dotąd tylko z wielkiej hossy zakończonej w 2007 r. (była to już typowa bańka spekulacyjna).
Warto także zwrócić uwagę, że tzw. rerating polskich akcji nie odbywa się w próżni. Analogiczne zjawiska widoczne są także na niektórych rynkach wschodzących (np. Brazylia) i w Europie Zachodniej (Włochy, Hiszpania). Także tam wskaźniki C/Z przeszły drogę od okazyjnych do umiarkowanych poziomów. Styczeń przyniósł ciąg dalszy reratingu polskich akcji. Wskaźniki wyceny dawno za sobą mają już okazyjne wartości, a obecnie można mówić - w zależności od wskaźnika - o umiarkowanych (C/Z) lub nieco wygórowanych (C/WK) poziomach. Z innych ciekawych wskaźników warto zauważyć, iż wskaźnik EV/Sales znalazł się obecnie na najwyższym poziomie od stycznia 2008 r.
