NA OBCYCH TYTUŁACH NIE ZARABIA SIĘ KROCI

Magdalena Bieńkowska
opublikowano: 09-07-1999, 00:00

NA OBCYCH TYTUŁACH NIE ZARABIA SIĘ KROCI

Zagraniczne periodyki wciąż znajdują niewielu nabywców nad Wisłą

WSZYSTKO MOŻLIWE: Jednorazowe sprowadzenie pojedynczego egzemplarza gazety spoza naszej oferty jest wykonalne, choć rzeczywiście bardzo drogie. Takie zlecenia otrzymujemy niezwykle rzadko — mówi Grzegorz Stępień, prezes warszawskiego Internews.

Już od kilku lat Empiki i drogie hotele nie stanowią mekki dla spragnionych obcojęzycznej prasy. Prenumeratę ponad tysiąca zagranicznych tytułów proponują zarówno kolporterzy, jak i wyspecjalizowani importerzy.

Liczba zagranicznych tytułów sprzedawanych przez krajowe firmy kolporterskie stanowi zazwyczaj 5 proc. wszystkich zamówień. Nawet największym spośród 70 krajowych firm kolporterskich nie opłaciłoby się zająć importem prasy zagranicznej na własną rękę. Z usług wyspecjalizowanych importerów prasy obcojęzycznej korzystają wiodące na rynku kolporterskim firmy: ogólnopolski Ruch i Kolporter, poznański Rolkon, krakowski Garmond czy działający na terenie Mazowsza JardPress. Zarówno w swojej ofercie skierowanej do prenumeratorów jak i we własnych sieciach oferują po kilkaset tytułów prasy obcojęzycznej. Importuje je kilka firm, wśród nich dwie największe — EuroPress Polska oraz Internews. Przejmują one rolę pośredników pomiędzy zagranicznymi wydawcami a krajowymi sieciami kolporterskimi. Ale — choć w minimalnej skali — konkurują z nimi na polu prenumeraty.

Z poranną kawą

Finalnemu odbiorcy może się wydawać, że korzystanie z usług kolporterów opierających się na ofercie bezpośrednich importerów niepotrzebnie wydłuża łańcuch pośredników.

— Dla prenumeratora współpraca z jednym tylko dostawcą jest dużo prostsza i wygodniejsza. Dla stałych klientów mamy całe systemy rabatów — przekonuje Leszek Krzemiński z warszawskiego biura JardPressu.

Duzi prenumeratorzy krajowych firm kolportażowych — firmy i instytucje — zamawiający cały pakiet codziennej prasy nie rezygnują z zaprenumerowania także obcych tytułów u swego stałego dostawcy: cena gazety zamówionej u polskiego dystrybutora nie jest wyższa od ceny detalicznej figurującej w cenniku importera. Z kolei dodatkowe opłaty za dostawę jednego egzemplarza (2-4 zł) importerzy wynagradzają jakością usługi.

— Przewaga dostaw bezpośrednich nad prenumeratą polega na tym, że klient nie musi płacić za zamówione numery z góry, na przykład na początku każdego kwartału, i w każdej chwili może taką dostawę zawiesić na pewien czas, gdy na przykład wybiera się w podróż — zapewnia Grzegorz Stępień, prezes warszawskiego Internews, importera ponad 1000 tytułów zagranicznych.

— Mimo pewnego ryzyka związanego z możliwością zawieszenia lub wycofania się z zamówienia, czytelnik, który decyduje się na taką usługę, to stały, więc bardzo ceniony przez nas klient — dodaje Danuta Szuster, prezes EuroPress Polska.

Także firmy kolporterskie, które prowadzą długoterminową, np. kwartalną, prenumeratę prasy krajowej, próbują podnosić standardy swoich usług.

— Przewaga naszej firmy nad importerami polega na wielkiej ofercie tytułów polskich. Pracujemy też nad coraz bardziej przyjaznymi sposobami dystrybucji bezpośredniej. Zamierzamy na przykład wysyłać naszych własnych gońców nie tylko do biur, ale także do mieszkań prenumeratorów — opowiada Jarosław Racki z działu marketingu warszawskiego oddziału Kolportera.

Taką właśnie dostawę w stylu amerykańskim „pod drzwi” zaproponowały już warszawskie firmy GLM Service i Fast Press.

Współpraca importerów

Generalną zasadą obcych wydawców lub ich zagranicznych przedstawicieli jest nawiązywanie współpracy z jedną tylko firmą na lokalnym rynku; do nielicznych wyjątków należy na przykład wydawca Newsweeka. Stąd też dwie obecnie największe firmy zajmujące się importem prasy: EuroPress Polska, w którym udziały ma niemiecki koncern Axel Springer oraz Internews, postanowiły wzajemnie udostępniać sobie „swoje tytuły” do prenumeraty i sprzedaży detalicznej. Mimo że oferta EuroPress zawiera 1500 tytułów zagranicznych, tylko około 1000 z nich sprowadza ta właśnie firma, kolejnych 250 pochodzi z importu Internews i vice versa: podobny procent oferty Internews, sprowadzającego samodzielnie 1017 tytułów, pochodzi z importu EuroPress.

Zamówienia dotyczące gazet zagranicznych stanowią nikły procent na tle prasy krajowej. Importerzy deklarują, że większość ich oferty rozprowadzają przez sieć detaliczną. Stanowią ją punkty obsługiwane przez polskich dystrybutorów prasy krajowej, ale także hotele, stacje benzynowe, księgarnie, supermarkety. EuroPress deklaruje nawet, że większość tytułów rozprowadza właśnie w tej „własnej” sieci, złożonej z 350-400 punktów. Mimo to, i krajowym dystrybutorom, i importerom opłaci się sięgać po swoje 5 do 10 proc. sprzedaży w prenumeracie.

Ograniczone pole

Swoim prenumeratorom Ruch oferuje ponad 1200 tytułów zagranicznych czasopism i dzienników. Nie odbiega tą liczbą od innych, Kolporter ma ich około 1300. Na to, jak rzadko czytelnicy polskiej prasy korzystają z tego potencjału, wskazują dane głównych dostawców polskich sieci dystrybucyjnych: według nich dystrybutorzy zamawiają na potrzeby prenumeraty 20-30 egzemplarzy z nie więcej niż 50 tytułów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Bieńkowska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / NA OBCYCH TYTUŁACH NIE ZARABIA SIĘ KROCI