Na początku 2019 r. klientów TFI czeka wstrząs

opublikowano: 14-11-2018, 22:00

Już niebawem klienci funduszy inwestycyjnych zobaczą, ile naprawdę zarobiły na nich instytucje finansowe.

Konia z rzędem temu, kto kupił jednostki uczestnictwa funduszu inwestycyjnego i wie ile na nim zarobiło TFI, bank czy inny pośrednik. Niedługo sytuacja się jednak zmieni. Klientom TFI zostanie przedstawiona nie tylko teoretyczna, wyrażona w procentach, informacja jaką już teraz można znaleźć w kluczowych informacjach dla inwestorów czy kartach informacyjnych funduszy. Uczestnicy funduszy dostaną imienne, wyrażone w złotych, zestawienie tego na ile każdego z nich skasowały instytucje finansowe w ostatnim roku.

— Relacje z klientami mogą być trudniejsze niż do tej pory. Jeśli np. na funduszu akcji klient straci 8-10 proc., a okaże się, że jakieś opłaty zostały od niego pobrane, to na pewno nie będzie zadowolony — przyznaje prezes jednego z TFI zastrzegając anonimowość.

— Wiele zależy od tego, jakie będą wyniki funduszy. Jeśli fundusz będzie na minusie, a okaże się, że instytucje finansowe zarobiły, to klienci mogą dojść do wniosku, że fundusz jest zbyt drogi. Jeśli jednak fundusz będzie na plusie, to pobrane opłaty mogą być odebrane zupełnie inaczej — mówi Tymoteusz Paleczny, wiceprezes Aviva Investors Poland TFI.

— Dopiero gdy wynik jest słaby, klienci zaczynają się zastanawiać nad kwestią kosztów — wtóruje mu Ewa Radkowska- Świętoń.

Dyrektywa MiFID II nałożyła na instytucje finansowe obowiązek dostarczenia klientom indywidualnych „rachunków”. Dotyczy to przede wzszystkim sytuacji, gdy pośrednik (np. bank czy dom maklerski) w jakikolwiek sposób rekomendował produkt inwestycyjny. Ewa Mazurkiewicz, partner w kancelarii prawnej SPCG, zwraca uwagę, że w praktyce sprzedaż jednostek uczestnictwa funduszy nie odbywa się w ten sposób, że klient nabywa je przez internet albo przychodzi do banku i mówi, że chciałby kupić konkretny fundusz, który sam wybrał.

— Ten produkt jest mu w takiej czy innej formie rekomendowany — podkreśla Ewa Mazurkiewicz.

To zaś — w połączeniu z interpretacją pojęcia doradztwa inwestycyjnego stosowaną od pewnego czasu przez KNF — sprawia, że niemal każdy kto zainwestował w fundusz otrzyma zestawienie informujące go, ile konkretnie od niego pobrały instytucje finansowe. Zestawienia tego nie otrzymają ci, którzy kupowali jednostki uczestnictwa przez internet, bez żadnego udziału pracowników instytucji finansowych. W polskich realiach taka sprzedaż to jednak margines.

— Podstawowa zasadą wynikającą z MiFID II jest niewprowadzanie klienta w błąd. Zakładam więc, że wszystkie zainteresowane strony dojdą do porozumienia i manipulacji danymi w zestawieniach dla klientów nie będzie — mówi Sebastian Buczek, prezes Quercus TFI.

— Banki jeśli nie chcą sprzedawać produktów jakiegoś TFI, to nie będą ich sprzedawać. Nie muszą uciekać się do tak skomplikowanych metod — zaznacza Ewa Radkowska-Świętoń. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Tfi

Puls Biznesu

Gospodarka / Na początku 2019 r. klientów TFI czeka wstrząs