Od rana na warszawskim parkiecie dokonał się podział na relatywnie bezpieczne blue chipy i dalej nękane przez podaż średnie spółki. Nawet jednak WIG20 przeżył moment słabości, gdy po porannym osuwaniu się zanurkował pod kreskę. Tylko moment, bo natychmiast pojawił się kontratak popytu, który szybko podniósł indeks do bezpiecznej strefy. Było to o tyle łatwe, że na rynkach zagranicznych indeksy były bliskie dziennych szczytów, podobnie jak amerykańskie kontrakty. W takiej sytuacji spadek w Warszawie był bardziej wypadkiem przy pracy niż dowodem aktywności zdeterminowanej podaży.
Ten chwilowy sukces popytu nie został jednak zamieniony w coś trwalszego, gdyż niepokojące wieści z amerykańskiego rynku pracy przerwały przygotowania do globalnego odbicia. Agencja zatrudnienia ADP podała, że prywatni pracodawcy zlikwidowali w czerwcu 79 tys. miejsc pracy, a spodziewano się spadku o zaledwie 20 tys. To największa miesięczna redukcja od listopada 2002 r. Co gorsza, zrewidowano dane majowe – powstało nie 40, lecz tylko 25 tys. nowych miejsc pracy. Z kolei raport firmy konsultingowej Challenger przyniósł informację, że liczba planowanych zwolnień w amerykańskich formach spadła o 21 proc. Ogółem pracodawcy planują likwidację ponad 81 tys. stanowisk. Rok temu było to 55 tys. miejsc pracy. Są zatem powody do obaw przed jutrzejszym raportem Departamentu Pracy.
Dane z USA mocno osłabiły dolara, co nie jest dobrym znakiem w kontekście możliwego podskoku notowań ropy. Cena surowca na szczęście zachowuje się jak dotąd spokojnie, nawet nieco spadła, ale o wszystkim rozstrzygną tygodniowe dane o poziomie zapasów paliw, publikowane o godz. 16.30. Tydzień temu zapasy niespodziewanie wzrosły i dlatego paliwowe byki są dzisiaj nieco nerwowe i wstrzymują się z atakiem mimo słabnącego dolara. Jeśli jednak dane pokażą spadek podaży paliw, wyskok ropy na nowy historyczny szczyt będzie bardzo prawdopodobny.
W kontekście tych zagrożeń nie dziwi ostrożność giełdowych inwestorów, którzy
wstrzymali się z zakupami. Dax wrócił do poziomu otwarcia, a kontrakty na indeks
DJIA zapowiadają płaski start. Wyraźne ochłodzenie nastrojów popchnęło także
Wig20 w kierunku poziomu neutralnego – indeks zyskuje symboliczne 0,1 proc.
Gdyby nie rewelacyjna postawa TP, rosnącej o ponad 3 proc., wyglądałby on
znacznie gorzej. Telekomunikacji pomagają PKN i KGHM, które także są nad kreską.
Nadal jednak przeszkadzają największe banki, które okupują dalekie lokaty. W
drugiej linii bez zmian – mWig40 traci 1,7 proc. O godz. 16 rynki napłyną dane o
zamówieniach w amerykańskim przemyśle. Spodziewany jest wzrost o 0,4 proc.
Kolejne rozczarowanie byłoby groźne dla akcji, biorąc pod uwagę pikującego
obecnie dolara.