Na rynkach akcji nadal będą rządzić emocje

Bartosz Ptach
opublikowano: 03-09-2007, 00:00

W sierpniu na rynkach akcji doszło do głębszej korekty, niż się spodziewano. Zdecydowały o niej czynniki zewnętrzne, czyli załamanie na amerykańskim rynku kredytów hipotecznych. Banki w USA obniżały wymagania wobec pożyczkobiorców kupujących coraz droższe domy. Tak powstała masa ryzykownych kredytów. Panika na rynku nieruchomości może zapoczątkować kryzys w sektorze bankowym i kłopoty funduszy hedgingowych. Dla nas najważniejsze było jednak tąpnięcie na warszawskiej giełdzie, które najbardziej dotknęło najmniej doświadczonych graczy.

Zachowanie indeksów giełdowych jest trudne do przewidzenia, bo inwestorzy kierują się emocjami. Notowania charakteryzują się wiec sporą zmiennością. Dość niskie obroty oznaczają, że inwestorzy mają obecnie do handlu i ryzyka. Uważamy jednak, że wyceny wielu spółek stały się już atrakcyjne. Może o tym świadczyć chociażby większa aktywność funduszy inwestycyjnych, które pod koniec ubiegłego miesiąca zaczęły zwiększać swoje zaangażowanie w akcjach polskich spółek. Cieszyć może również fakt, że nie było panicznego wycofywania pieniędzy przez oszczędzających w TFI. Przeciwnie — kapitał do funduszy nadal płynie szerokim strumieniem.

Dane makroekonomiczne nadal są świetne, choć można już doszukiwać się w nich sygnałów spowolnienia polskiej gospodarki. Spółki zaprezentowały jednak bardzo dobre wyniki II kwartału. Zysk netto wszystkich giełdowych spółek był o 40,7 proc. wyższy niż w II kwartale 2006 r. Dynamika produkcji była za to nieco niższa od oczekiwań analityków. Po wyleliminowaniu sezonowości jest niższa niż wzrost płac, co pokazuje, że wydajność nie rośnie już tak szybko. To z kolei rodzi zagrożenie wzrostu inflacji. Najbardziej narażone na wzrost presji płacowej są firmy z branży budowlanej, handlowej i usługowej. To może obniżyć ich rentowność. Oczekiwany przez ekonomistów średnio 10-procentowy wzrost płac co roku może w końcu doprowadzić do spadku konkurencyjności polskich przedsiębiorstw, choć na razie spadek rentowności rekompensuje szybki wzrost obrotów.

Utrzymaniu szybkiego wzrostu gospodarczego w Polsce powinna sprzyjać nadal wysoka aktywność w gospodarce światowej, w tym w strefie euro. Z jednej strony nie ma przesłanek, by w Polsce doszło do kryzysu giełdowego. Z drugiej strony — to co się dzieje na świecie przypomina owczy pęd do sprzedawania aktywów na rynkach wschodzących. To właśnie one najbardziej cierpią, gdy inwestorzy uciekają od ryzyka. Odpływ kapitału może doprowadzić do osłabienia złotego, co z kolei może wpłynąć na wzrost inflacji. Zachowanie rynku w najbliższym terminie będzie w znacznym stopniu kolejnymi komunikatami. Jeżeli usłyszymy informacje na temat strat kolejnych funduszy headgingowego lub instytucji finansowej, trzeba spodziewać się spadków.

Bartosz Ptach

giełdowe.pl

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartosz Ptach

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu