- Choć czynniki techniczne odegrały rolę w krachu z października 1987 r., to w równym stopniu inwestorów odstraszyły deficyt handlowy i budżetowy, tak samo jak to się dzieje obecnie. Dzisiaj jednak te dwa deficyty przekraczają 13 proc. PKB, dwa razy więcej niż w 1987 r. – zauważa.
Luźna polityka monetarna, w tym program skupu obligacji Fed, a także programy stymulacji fiskalnej osłabiły dolara i obniżyły stopy procentowe w takim stopniu, że pomimo słabej sytuacji gospodarczej inwestorzy dalej kupują akcje.
- Wierzę, że dotarliśmy do punktu, w którym drukowanie pieniędzy i stymulowanie gospodarki przez rząd zastąpiły produkcję i wydajność sektora prywatnego jako podstawy gospodarki. W rezultacie, większość inwestorów jest ślepych na zagrożenia związane ze wspomnianymi deficytami. Nie oznacza to jednak, że one nie istnieją – powiedział.

Peter Schiff od dawana jest krytykiem sposobu w jaki Stany Zjednoczone próbują walczyć z kryzysem. Czytaj we wcześniejszych tekstach PB.pl:
Schiff: dolar i obligacje są "śmieciami"
Więcej o Peterze Schiffie czytaj w cyklu "Pulsu Biznesu" pt."Inwestorzy wszech czasów"