Stawiam na wiedzę. Ona powoduje, że potrafimy działać. Życie jest za krótkie, żeby uczyć się na błędach.
Marek Kamiński — znany podróżnik i właściciel firmy Gama San — opowiada, co w życiu i biznesie jest dla niego najważniejsze.
Sukces
To złudne pojęcie. Ludziom się wydaje, że jak ktoś ma pieniądze, sławę, pozycję czy władzę, to jest szczęśliwy. Tymczasem taki ktoś może się borykać z różnymi problemami. Owszem, udało mi się dojść w ciągu roku na dwa bieguny, brałem udział w zakończonych sukcesem wyprawach. Osiągnąłem zamierzony cel. Ale tak naprawdę ważniejsza jest droga, sposób, w jaki dochodzimy do celów czy sukcesów, i podążanie za marzeniami. Dotarcie do celu powinno być punktem wyjścia do dalszej wędrówki.
Biznes
Nigdy nie był dla mnie celem samym w sobie. Raczej przygodą, poznaniem innej rzeczywistości. W młodości miałem pomysł, żeby część życia spędzić na zwiedzaniu świata. Studia po trzecim roku kontynuowałem w Hamburgu. Żeby się utrzymać, jeździłem 20-tonową ciężarówką w porcie, rozwoziłem pizzę, byłem taksówkarzem, jako żeglarz, znający się na elektronice jachtowej, jeździłem z firmą z tej branży na targi. Ocierałem się o różne modele biznesu. To była dobra szkoła. W pewnej chwili pojawił się pomysł na własną firmę. Po filozofii było to łatwiejsze niż znalezienie pracy.
Firma
To ludzie i z nimi jestem cały czas w kontakcie. Choć czasem podjąłbym inne decyzje niż mój ojciec, respektuję je. Najgorsze jest kwestionowanie tego, za co kto inny bierze całkowitą odpowiedzialność. Rozwijałem się razem z firmą. Krok po kroku zdobywałem wiedzę na temat finansów, logistyki, marketingu. Musiałem ją szybko przełożyć na sprawnie działający system. Zarządzanie bez żalu oddałem ojcu Zdzisławowi. Jestem przewodniczącym rady nadzorczej i właścicielem większościowego pakietu akcji. Nie biorę udziału w bieżącym zarządzaniu firmą, ale jestem tam prawie co dzień.
Pieniądze
Ci, którzy myślą intensywnie o pieniądzach, nie zawsze je mają, a ci, co zbytnio się na nich nie skupiają, mają je jakby przy okazji. W którymś momencie uznałem, że nie ma znaczenia, czy mam 500 tysię- cy złotych, milion czy miliard. Na pewnym poziomie inne sprawy są ważniejsze, np. wyprawa z Jaśkiem Melą i zebranie pieniędzy na protezy dla 65 niepełnosprawnych osób. Jest wielu lepszych ode mnie menedżerów czy biznesmenów. Ale do takich wypraw jak z Jaśkiem wielu chętnych nie ma i to najlepszy sposób, w jaki mogę wykorzystać moje życie.
Wiedza
Powoduje, że jesteśmy w stanie działać. Życie jest za krótkie, by się uczyć na błędach, a nauka przez praktykę trwa zbyt długo. Podwaliny z zarządzania zdobyłem w Gdańskiej Fundacji Kształcenia Menedżerów. Teraz studiuję program IESE na uniwersytecie w Barcelonie jeden z najlepszych tzw. Advanced Management Program. Sam też prowadzę szkolenia z zarządzania ryzykiem, procesami i motywacji. Korzystam nie tylko z doświadczeń w prowadzeniu firmy, ale także w organizowaniu i prowadzeniu wypraw.
Fundacja
Organizuje pomoc dla dzieci niepełnosprawnych i cierpiących na uciążliwe lub nieuleczalne choroby, dla dzieci z domów dziecka, z rodzin zagrożonych. Wspieram je w przekraczaniu granic własnej słabości. Liczę na zasilenie fundacji 1 proc. z podatków. Wydaje mi się, że organizacje pozarządowe, wykupując ogłoszenia, w dużej mierze zasilają media. Dwa lata temu wydaliśmy na reklamę fundacji tyle samo, ile dostaliśmy z 1 proc. Postanowiliśmy więc nie dawać ogłoszeń. Dzięki temu w 2007 r. otrzymaliśmy 70 tys. zł. A fundację promuję przy okazji udzielania wywiadów.
Wysłuchała: Dorota Czerwińska
Marek Kamiński
Urodził się w 1964 r. w Gdańsku. Podróżnik, polarnik, autor książek, fotograf, przedsiębiorca. Jego firma Gama San produkuje urządzenia łazienkowe i grzewcze. Jako jedyny zdobył oba bieguny Ziemi w jednym roku. Włada angielskim, niemieckim, włoskim, francuskim, hiszpańskim, norweskim, rosyjskim i japońskim. Mieszka w Sopocie z żoną Katarzyną, córką Polą i synkiem Kayem. Informacje o fundacji: www.kaminski.pl.