Wskaźnik wyniósł w styczniu 84,5. W grudniu, po korekcie w górę, sięgał 94,2. Ekonomiści oczekiwali jego niewielkiego wzrostu.
- Nastroje załamały się w styczniu, ponieważ obawy konsumentów dotyczące zarówno obecnej sytuacji, jak i oczekiwanej pogłębiły się – skomentowała Dana M. Peterson, główna ekonomistka Conference Board. - Wszystkie pięć składowych wskaźnika pogorszyło się, co sprowadziło go do najniższego poziomu od maja 2014 roku, nawet poniżej poziomu z czasów pandemii COVID-19 – dodała.
Peterson powiedziała, że konsumenci pesymistycznie oceniali czynniki wpływające na gospodarkę. Oczekiwali wyższej inflacji z powodu wzrostu cen żywności i paliw.
Różnica w odsetku konsumentów, którzy w styczniu uważali, że miejsc pracy jest „wiele” i tych, którzy uważajli, że są „trudne do znalezienia”, znacznie się zmniejszyła, spadając do 3,1 z 8,4 w grudniu. Oznacza to pogorszenie perspektyw zatrudnienia.
Wskaźnik oceny obecnej sytuacji, bazujący na opinii konsumentów dotyczącej bieżącej sytuacji gospodarczej i na rynku pracy, spadł w styczniu do 113,7 ze 123,6 w grudniu.
Wskaźnik oczekiwań, bazujący na prognozach konsumentów dotyczących dochodów, działalności gospodarczej i warunków na rynku pracy, zmniejszył w styczniu wartość do 65,1 z 74,6 w grudniu.
Conference Board traktuje spadek wskaźnika oczekiwań poniżej 80 jako sygnał nadchodzącej recesji.
