Nastroje pogorszyły europejskie banki

Adrian Boczkowski
opublikowano: 2008-07-07 00:00

Miniony tydzień pogłębił dołki. Choć promocje w sklepach cieszą, na GPW niewielu inwestorów ma powody do radości. Ujemny bilans tygodnia przypieczętowały problemy europejskich banków. Rozlewający się po świecie kryzys sektora finansowego ma je kosztować kolejne 60-90 mld euro.

Najlepiej zachował się WIG20. Spadł o 2,9 proc. W okresie dekoniunktury stabilność, wielkość i płynność papierów są w cenie. Dlatego też akcjonariusze mniejszych spółek mocniej odczuli spadkowe sesje. Indeks maluchów (sWIG80) stracił 6 proc., a średniaków (mWIG40) — 8,6 proc.

Tak dużą przecenę średniaków odczuli również zagraniczni gracze. Tym razem nie pomógł im coraz mocniejszy złoty bo zyskał jedynie 0,3 proc. względem dolara i 1,5 proc. wobec euro. Zeszłotygodniowe spadki sprowadziły wskaźnik cena do zysku dla mWIG40 do 8,7. Aby przynajmniej zrównał się on z C/Z blue chipów, mWIG40 musiałby wzrosnąć o blisko połowę. Możliwości są więc duże, ale pozostają niewykorzystane. Kupujących jak na lekarstwo, a zniecierpliwieni sprzedający godzą się na coraz niższe wyceny.

Obroty skupiają się na największych firmach. W czwartek przekroczyły na WIG20 miliard złotych. Dla mWIG40 dzienne maksimum możliwości graczy to 107 mln zł, a sWIG80 — 65 mln zł. Handel akcjami blue chipów miał więc 10 razy większą wartość niż średnimi firmami, chociaż ich kapitalizacja jest jedynie cztery razy niższa niż spółek z WIG20.

Brak płynności szczególnie odczuwano w piątek. Obroty na szerokim rynku wyniosły 800 mln zł. Rodzimi gracze, wzorem amerykańskich inwestorów świętujących Dzień Niepodległości, wcześniej zaczęli weekend, a duzi gracze zza oceanu przynoszą ostatnio bardzo dużą część obrotów na GPW.

Słabe nastroje i możliwe dalsze spadki to jednak okazja do zarobku na rynku terminowym — szczególnie na płynnych kontraktach na WIG20 czy na akcjach blue chipów. To jedyna możliwość zarabiania na spadkach w sytuacji, gdy krótka sprzedaż i pożyczki papierów wartościowych nie funkcjonują.

Co dalej?

Niewiadomych coraz wiĘcej

Jutro zaczyna się w USA sezon wyników kwartalnych. Pierwszy zaprezentuje się aluminiowy gigant — Alcoa. Jednak dużo ważniejsze będą rezultaty General Electric. Poznamy je w piątek. Ten kolos działa w tak wielu sektorach, że można go traktować jako gospodarkę w pigułce. Oczy inwestorów zwrócą się również na przemawiającego we wtorek i w czwartek Bena Bernanke, szefa Fedu. Zachowanie się indeksów zależy od emocji, jakie wyzwolą napływające informacje. Trudność prognozy polega na tym, że istnieje duże ryzyko pojawienia się niespodziewanych informacji, np. bankructwa większej instytucji, cięcia prognoz przez duże spółki czy ujawnienia planów inwazji na Iran.

Adrian Boczkowski