Nie daj się zwieść emocjom na giełdzie

Szymon Maj
opublikowano: 01-10-2019, 22:00

Przy nagłych zwyżkach kursów spółek zwykle nie starcza jednego — racjonalności. W takich sytuacjach warto trzymać się prostych zasad.

O 35 proc. w trzy sesje podskoczył kurs Setanty, która łączy się z producentem, o 130 proc. w cztery sesje — INC, firmy, która nawiązała współpracę strategiczną z firmą z branży IR/PR. Przykładów gwałtownych zwyżek i spadków notowań na GPW nie brakuje, a Jacek Kubrak takie sytuacje określa mianem „porwania emocjonalnego”.

— To efekt pojawienia się dominującej emocji, jaką może być chciwość lub strach przed utratą pojawiającej się okazji. W momencie kiedy kurs rośnie skokowo, inwestorzy nie zwracają uwagi na to, co rzeczywiście się dzieje w spółce i wokół niej — mówi Jacek Kubrak, inwestor i autor projektu Cool Trader Mind.

O błędy wówczas nietrudno, a ich przyczyną jest nieracjonalna analiza informacji.

— Co do zasady nie dokonujemy oceny w sposób abstrakcyjny, lecz dla każdej sytuacji szukamy jakiegoś punktu odniesienia. Interpretacja aktualnych wyników zależy w dużej mierze właśnie od niego — zauważa prof. Tomasz Zaleśkiewicz, psycholog społeczny z Uniwersytetu SWPS.

Na przegranej pozycji

Emocje targały też w ostatnich tygodniach kursem Ursusa. Na podpisanie dokumentu z Enerkonem reakcją była zwyżka ceny akcji o ponad 100 proc. Kiedy okazało się, że nic z tego nie wyjdzie, notowania nurkowały o kilkadziesiąt procent.

— Takich reakcji raczej nie można uznać za racjonalne. Moim zdaniem nie da się tego obronić komunikatem, czy nawet przesłankami fundamentalnymi. Akcjonariat spekulacyjny jest standardem w przypadku niektórych firm. Kiedy ruch kursu jest większy, niż wynika to z uzasadnionych informacji, wtedy można domniemywać, że jest to spółka spekulacyjna — mówi Tomasz Zaleśkiewicz.

Jak wyjaśnia Jacek Kubrak, mimo prób kierowania się rozumem przy podejmowaniu decyzji, stoimy na przegranej pozycji ze względu na ludzkie uwarunkowania biologiczne.

— Ujmując to prosto, w mózgu mamy trzy funkcje reakcji na informacje: działanie instynktowne, emocjonalne i logiczne. W każdej z tych sfer dominującą rolę odgrywa inny obszar naszego mózgu. Jego część, potocznie nazywana „mózgiem emocjonalnym”, podejmuje działania kilkukrotnie szybciej niż strefa logiki i racjonalności. W momencie kiedy pojawia się nowa informacja, jest ona rozważana pod kątem tego, czy stanowi zagrożenie czy też nie (na giełdzie chodzi o zagrożenie utraty zysku). Automatycznie zostaje przywołany obraz z przeszłego doświadczenia, wraz z przypisanymi mu emocjami, jako wsad do podjęcia decyzji o działaniu lub przekierowaniu tej informacji do „logicznego rozważenia, co z tym zrobić”. W przypadku giełdy — jeśli zajmujemy się day tradingiem, jesteśmy zalewani ciągle zmieniającym się strumieniem informacji o relacji między podażą a popytem. Jeśli nie zarządzamy odpowiednio swoją reakcją na zmienne bodźce, możemy szybko trafić na roller coaster emocji i działań — dodaje Jacek Kubrak.

Rafał Zaorski z Trading Jam Session zwraca uwagę, że duże emocje pojawiają się w ekstremalnych momentach rynku byka i niedźwiedzia.

— Emocje biorą górę w momencie pojawienia się tak zwanego FOMO, czyli efektu „uciekającego pociągu”. Jeśli kierujesz się emocjami na rynku, to prędzej czy później tracisz. Ze względu na mnogość spółek na GPW w stosunku do liczby drobnych inwestorów większość walorów nie jest płynna. W przypadku braku płynności ograniczona liczba inwestorów obserwuje tylko najbardziej medialne papiery. Dlatego każdy news może wygenerować skokowe zmiany wartości — mówi Rafał Zaorski.

Przyjemne ryzyko

Emocje i odczucia związane z giełdą mogą uzależnić i wręcz stać się nałogiem.

— Uzależnienie od inwestowania, a właściwie spekulacji giełdowej, to zjawisko porównywalne z hazardem. Wynikające ze spekulacji emocje są częścią ogólniejszego mechanizmu biologicznego. Chodzi nie tylko o odczuwanie napięcia — bardziej liczy się sama perspektywa i możliwość zarobku — uważa prof. Tomasz Zaleśkiewicz.

Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
×
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Emocjonalne zachowanie niejedno ma imię, a inwestor to nie zawsze spekulant, tak jak gracz giełdowy to niekoniecznie trader.

— Każdy z wyróżnionych typów inwestora to inna metodyka działania i inna baza informacyjna. Na przykład osoba, która działa jakby byław kasynie, to gracz giełdowy. Kładzie on swoje pieniądze na jedną z dwóch możliwości — tak jak żetony w ruletce, bez przechylania szansy wygranej na swoją stronę. Można by o nim powiedzieć, że robi to, co robi, aby zaspokoić swój głód określonych emocji. Obstawia, że rynek pójdzie w górę albo w dół, bo tak mu się wydaje. Jego stan emocjonalny to stan hazardzisty — żądza zarobienia pieniędzy, w tym wypadku przez systematyczne klikanie myszką — zauważa Jacek Kubrak.

Napięcie emocjonalne zmniejsza się wraz z horyzontem czasowym inwestycji. Spekulanci i gracze jednodniowi odczuwają największe.

— Spekulacja wiąże się z emocjami wynikającymi z potencjalnej wygranej. Często jest tak, że kupujemy w głowie za zyski, które jeszcze nie zostały zrealizowane — mówi Rafał Zaorski.

Dobra rada

W inwestowaniu nie sposób o jedną wskazówkę, która sprawdzi się w każdej sytuacji, ale warto kierować się prostymi zasadami.

— Jeśli silny ruch zwiastuje trend, to zdążysz się na niego załapać. Jeśli natomiast go nie ma, to lepiej nie ryzykuj. Obserwuj emocje i fakty, spoglądaj na naturę budzącego się ruchu. Patrz na to, jak reaguje rynek, jaka jest rzeczywista relacja między popytem a podażą, a gdzie pojawia się tylko „dywersja” ukierunkowana na to, aby wywołać w nas porwanie emocjonalne i nieprzemyślane działanie — mówi Jacek Kubrak.

Prof. Tomasz Zaleśkiewicz radzi, by analizować swoje emocje i wynikające z tego decyzje. Podkreśla, że wymaga to sporej szczerości względem siebie. Poradę tą można zastosować w przypadku podejmowania nieracjonalnych decyzji, a na rynku akcji jest ku temu sporo okazji.

— Dobrze analizowany był temat bańki internetowej i kryzysu w 2008 r. Jak się okazało, ogromne zwyżki były napędzane przez optymistyczne oczekiwania, jednak późniejsze drastyczne spadki też wynikały z emocjonalnego podejścia do rynku. Bywa, że inwestorom brakuje siły emocjonalnej, by się bronić przed naturalnymi instynktami. Nieracjonalnie silne zwyżki na rynku można przyrównać do zjawiska w konsumpcji: przepłacanie za produkt modny, który nie jest wartościowy jakościowo. Rozwiązaniem jest inwestowanie w wartość — uważa prof. Tomasz Zaleśkiewicz.

Rafał Zaorski sugeruje stosowanie sprawdzonych zasad, jak np. „kupuj panikę, sprzedawaj euforię’.

— Oczywiście jest to uproszczenie, bo odnosi się do ekstremalnych punktów rynku byka czy niedźwiedzia. Największa porada to nie dać się zwieść newsom i czytać miedzy wierszami — dodaje Rafał Zaorski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Szymon Maj

Polecane