Nie jest tak źle, jak piszą polskie media

Rozmawiał Andrzej Stec
opublikowano: 14-04-2008, 00:00

Jacek Socha, członek Rady Edukacji i Ładu Informacyjnego, o problemach Amerykanów i prywatyzacjach, które mogą ożywić GPW.

Jacek Socha, członek Rady Edukacji i Ładu Informacyjnego, o problemach Amerykanów i prywatyzacjach, które mogą ożywić GPW.

„Puls Biznesu”: Czy rzeczywiście z amerykańską gospodarką jest źle?

Jacek Socha*: Trudno mi podzielić pogląd, że USA czeka największy kryzys od II wojny światowej. Nawet jeśli sprawdzi się scenariusz pesymistów o dwukwartalnej recesji.

Skąd zatem wszechobecny pesymizm — m.in. Alana Greenspana czy George’a Sorosa?

Do Polski docierają różnego rodzaju informacje, ale są one cząstkowe, wybrane przez media, niekiedy niosące najwięcej emocji. Nie chcę krytykować Alana Greenspana czy George’a Sorosa. Mówienie jednak, że kryzys na rynku kredytów hipotecznych typu subprime oznacza problem 200 miliardów czy biliona dolarów, to tylko spektakularne i sensacyjne wiadomości. Te wyliczenia trudno potwierdzić. Czytając wszystkie doniesienia z mediów, można odnieść wrażenie, że recesja naprawdę zagraża gospodarce w USA. Dobrze byłoby, gdyby polski inwestor dokładniej dowiedział się, jak wyglądają rzeczywiste problemy USA. Patrząc na realną gospodarkę, silnej recesji nie widać. Poprawiają się nawet niektóre parametry, np. konkurencyjność amerykańskich firm.

Kiedy gospodarka USA otrząśnie się z kryzysu?

Najgorsze już chyba minęło. Nie sądzę jednak, aby sytuacja poprawiła się w jednej chwili. To wymaga czasu. Giełdowych inwestorów czeka więc męczący trend boczny. Trzeba jednak zauważyć ogromny spokój amerykańskich inwestorów, zwłaszcza w porównaniu z pesymizmem wokół gospodarki czy Wall Street. W Polsce na przykład mamy wzrost gospodarczy wysokości 6 proc. a spadki są znacznie głębsze niż za oceanem.

Co dalej z GPW? Czy pięcioletnia hossa zapoczątkowana pana obecnością w Ministerstwie Skarbu ma się ku końcowi, czy to tylko chwila większej słabości?

Nie jestem analitykiem giełdowym. Polska giełda, i nie tylko ona, jest jednak zbyt wrażliwa. Żyjemy w systemie naczyń coraz bardziej ze sobą połączonych. Dlatego skoro gospodarka krajowa ma się dobrze, to w dłuższym okresie powinno się to przełożyć na indeksy giełdowe. Analiza techniczna sugeruje jednak, że na naszym parkiecie większe wzrosty może poprzedzić jeszcze jedna fala spadkowa. WIG20 może się odbić w górę dopiero od poziomu 2500-2600 pkt.

 

Co GPW doda paliwa?

Duże prywatyzacje. Są one bardzo potrzebne. Jedna duża państwowa spółka na giełdzie bardziej ożywi parkiet niż kilka czy kilkanaście mniejszych firm prywatnych, które poprawiają statystykę. 10 listopada 2004 r. na GPW zadebiutował państwowy PKO BP. To było spektakularne wydarzenie, w które zaangażowały się całe rzesze inwestorów. W kilkanaście minut obroty na rynku przekroczyły miliard złotych. Wielu krajowych inwestorów w różnym wieku sporo zarobiło na rosnącym kursie i wypłacanych dywidendach. To wszystko zbudowało zaufanie do rynku i prywatyzacji. Od 2004 r. nie byliśmy świadkami równie spektakularnego sukcesu rynku kapitałowego.

Teraz nadarza się szansa, aby go powtórzyć. Liczę szczególnie na duże oferty publiczne firm energetycznych, które staną się bardzo ważnymi aktywami krajowych funduszy emerytalnych. Oferty publiczne mogą przyciągnąć na parkiet wielu nowych, drobnych inwestorów.

Rozmawiał Andrzej Stec

*Partner i wiceprezes firmy doradczej PricewaterhouseCoopers, w 2004-05 roku minister skarbu w rządzie Marka Belki. Wcześniej szef KPWiG.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rozmawiał Andrzej Stec

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu