Nie liczmy na Koreę i Japonię

Małgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 24-07-2009, 06:49

Wysycha nam azjatyckie źródło inwestycji.

Inwestycji zagranicznych jest coraz mniej. Od kwietnia 2008 r. do maja 2009 r. ich napływ wyniósł 5,7 mld EUR, podczas gdy rok wcześniej było to 16,9 mld EUR. Z niektórych krajów w ogóle nie należy oczekiwać nowych projektów.

— Mamy sygnały, że w najbliższych dwóch latach nie będzie inwestycji z Japonii i Korei. Kryzys uderzył w te kraje szczególnie boleśnie. Dlatego nie planujemy tam misji — przyznaje Sławomir Majman, prezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIIZ).

Nie dość, że nowych inwestycji z tych krajów brakuje, to wycofują się już obecne firmy. O przeniesieniu produkcji do Rumunii informowały japońskie Sumitomo i Takata Petri.

— Jak dotąd były to tylko dwie firmy, żadna nieobsługiwana przez PAIIZ. Ponieważ jednak japońskie spółki często postępują podobnie, można mieć obawy, że kolejne firmy z tego kraju wycofają się z rynku polskiego. Poszła wśród nich fama, że w Rumunii jest tanio. Owszem, to prawda, ale tylko w przypadku mało skomplikowanej produkcji, np. prac montażowych przy taśmie — podkreśla Sławomir Majman.

Jednak w Wałbrzyskiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej, do której trafiło najwięcej japońskich inwestycji, odwrotu nie widać.

Jednak specjaliści ostrzegają, że coraz więcej firm będzie zamykać fabryki.

Więcej w piątkowym "Pulsie Biznesu".

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane