Hinduski rynek nie stracił na atrakcyjności
Hinduskiej gospodarce bardziej może zaszkodzić globalny kryzys finansowy niż terrorystyczne ataki.
Druga pod względem wielkości wschodząca gospodarka świata zadrżała w posadach. To skutek akcji terrorystycznej w Bombaju, której celem stali się zagraniczni turyści i biznesmeni. Informacja o zamachach zelektryzowała świat, ale nie wpłynęła tak katastrofalnie na światowe giełdy, jak to było w przypadku terrorystycznego ataku na World Trade Center w USA. Na giełdach hinduskich notowania zostały jednak zawieszone.
Spłoszeni inwestorzy pozbywali się indyjskich papierów notowanych na zagranicznych giełdach. Kurs Reliance Industries, największego hinduskiego koncernu, spadł na giełdzie we Frankfurcie o 6,7 proc. Straciły też firmy z branż nieruchomości i IT: kurs Indiabulls Properties Investment Trust pikował w Singapurze o 11 proc., a Ascendas India Trust — o 7,5 proc.
Zdaniem Marka Mobiusa, szefa Templeton Asset Management, który inwestuje m.in. na rynkach wschodzących, w najbliższym czasie większych spadków już nie będzie.
— Kiedy giełdy w Indiach znów zostaną otwarte, wielu inwestorów będzie chciało pozbyć się akcji, ale większość panikujących już to zrobiła —uważa znany inwestor.
Inwestorów uspokajają też ekonomiści, którzy przyznają, że ataki wprawdzie wywołały spadek zaufania do hinduskiego rynku, ale nic nie wskazuje, że sytuacja się pogorszy.
— Wszyscy mają nadzieję, że to jednorazowy incydent —mówi Tim Condon, ekonomista ING na azjatyckim rynku.
Zdaniem Piotra Kalisza, ekonomisty Citibanku Handlowego, to normalne, że w krótkim terminie akcje spadają, ale w długim hinduski rynek powinien nadal być lukratywny dla giełdowych graczy.
— Większym zagrożeniem dla niego jest globalny kryzys finansowy — uważa Piotr Kalisz.
Ataki terrorystyczne nie powinny też zaszkodzić polsko-hinduskiej wymianie handlowej. W regionie południowej Azji jest to nasz największy partner handlowy, z którym obroty po dziewięciu miesiącach tego roku przekroczyły 970 mln USD, co oznacza wzrost o 59 proc. rok do roku.
— Do wczoraj Bombaj był oazą spokoju, tym większe jest zaskoczenie. Wszyscy mają jednak nadzieję, że to zamach jednorazowy, który nie wpłynie na naszą wymianę handlową — uważa Zenon Zienkiewicz, prezes Polsko-Indyjskiej Izby Gospodarczej.
Spośród krajów południowej Azji Indie są naszym największym partnerem handlowym.
Import z roku na rok rośnie coraz szybciej, podobnie eksport. Zdaniem Zenona Zienkiewicza, prezesa Polsko-Indyjskiej Izby Gospodarczej, to dobra informacja, szczególnie w dobie kryzysu, bo popyt w Indiach nie spada tak mocno, jak w krajach rozwiniętych.
— Byłoby jeszcze lepiej, gdyby rząd bardziej wspierał polskie firmy, które chcą tam eksportować — mówi Zenon Zienkiewicz.