(Nie)zwykły rachunek maklerski

MATERIAŁ SPONSOROWANY PRZEZ BOŚ DOM MAKLERSKI
12-11-2015, 22:00

Zokazji zbliżającej się Gwiazdki pozwólmy sobie na kilka marzeń.

 Gdyby tak znaleźć rynek, na którym można kupować i sprzedawać akcje lub obligacje, nie płacąc podatku od osiągniętych zysków. Gdyby na tym rynku istniała jeszcze możliwość uniknięcia podatku od dywidend lub odsetek… Byłaby to całkiem miła perspektywa. Oczywiście, najlepiej by było, gdyby każda transakcja kończyła się zyskiem, ale jak wiadomo — z marzeniami nie należy przesadzać. Gdybym napisał, że taka możliwość istnieje, i w ciągu ostatnich lat skorzystało z niej około 30 tysięcy osób, pewnie wielu czytelników uznałoby,że to jakaś usługa dla VIP-ów albo jakiś niezbyt bezpieczny raj podatkowy. Tymczasem jest to rachunek dostępny dla każdego, niemal od ręki, praktycznie bez wyśrubowanych warunków. Warunki są właściwie dwa. W ciągu roku nie można wpłacić na ten rachunek więcej niż 11 877 zł (stan na 2015) i żeby cieszyć się wspomnianymi korzyściami podatkowymi, nie należy wypłacić z rachunku niczego przed osiągnięciem uprawnień emerytalnych.

Część z Państwa powie — no tak, wiadomo, musi być jakiś haczyk.

Jeszcze raz więc podkreślę: jeśli ktokolwiek podejmie pieniądze wcześniej, nie ponosi żadnych kar, opłat manipulacyjnych, kosztów zamknięcia. Płaci wyłącznie podatek od dywidend, odsetek lub zysków kapitałowych, które i tak normalnie byłyby zapłacone. Ta formuła zyskała na atrakcyjności szczególnie od 2008 r. Wówczas zmieniono ustawowy limit wpłaty na tzw. rachunki IKE. Do 2008 r. roczny limit wynosił 150 proc. przeciętnego wynagrodzenia, od kolejnego roku miało to być już 300 proc. W 2015 r. oznacza to, że jest to prawie 12 tys. złotych.

Wiele osób już posiadających rachunki maklerskie dostrzegło tę zaletę. W ciągu siedmiu ostatnich lat liczba IKE w formie rachunków maklerskich wzrosła prawie trzykrotnie, mimo że ogólna liczba rachunków IKE (zdominowanych przez produkty ubezpieczycieli) spadła.

Jak wygląda potencjalna korzyść z takiego rachunku, zobaczmy na pozornie nieatrakcyjnym przykładzie. Załóżmy, że na początku 2009 r. (roku wzrostu limitu) inwestor postanowił kupić 100 akcji PKO BP. Zapłaciłby wówczas za ten pakiet około 3,6 tys. Dziś po sześciu latach jego wartość byłaby o tysiąc złotych niższa (2760 zł). Ale PKO BP było spółką, która przez te lata (z wyjątkiem ostatniego) płaciła dywidendy. Przez ten czas z dywidend „uzbierałoby” się 1,87 tys. zł. Na normalnym rachunku należałoby odjąć od tego podatek o wartości 355 zł. Tu nie. Cała kwota zostaje dla nas. Nasza inwestycja w sumie ma wartość 4,6 tys. zł. Podobnie sytuacja będzie wyglądała przy inwestycjach w obligacje. Nie płacimy podatku

od wypłacanych odsetek. 30 tysięcy inwestorów zauważyło, że to dość niezwykły rachunek maklerski, który warto mieć, nawet jeśli się nie miało żadnych dalekosiężnych planów emerytalnych. Po prostu lubią korzystać z różnych ulg i przywilejów.

IKE w formie rachunku maklerskiego dostępne jest w ofercie DM BOŚ. Więcej informacji na stronach bossa.pl. Do końca 2015 r. można wykorzystać cały przysługujący na ten rok limit wpłat, czyli 11 877 zł.

GRZEGORZ ZALEWSKI,      ekspert Domu Maklerskiego Banku Ochrony Środowiska

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MATERIAŁ SPONSOROWANY PRZEZ BOŚ DOM MAKLERSKI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / (Nie)zwykły rachunek maklerski