UE chce mieć większą kontrolę nad bezpieczeństwem lotów na jej terenie. Nowe przepisy miałyby wejść w życie dopiero w 2007 r.
Europejska Agencja Bezpieczeństwa Lotniczego (EASA) prawdopodobnie będzie miała większe niż do tej pory kompetencje. Propozycję taką złożył Jacques Barrot, unijny komisarz ds. transportu, a w ubiegłym tygodniu przyjęła ją Komisja Europejska.
EASA miałaby większy wpływ na przygotowywanie przez kraje członkowskie regulacji dotyczących bezpieczeństwa lotów i nadzorowałaby wprowadzanie ich w życie. Sprawa dotyczy kwa- lifikacji pilotów, przepisów kontroli technicznej samolotów, przygotowania lotów i akcji ratowniczych. Ma także powstać nowy system kontroli ruchu samolotów.
— Jeśli nowe regulacje wejdą w życie, zostanie utworzony jednolity zbiór zasad, które będą obowiązywać wszystkie załogi i operatorów lotniczych działających w Europie. Agencja będzie odpowiedzialna za ich opracowanie. Jej zadaniem będzie również dopilnowanie, by w całej Unii Europejskiej obowiązywały takie same standardy. Przyznawanie licencji pilotom i operatorom lotniczym pozostanie w gestii krajowych władz lotniczych — mówi Patrick Goudou, szef EASA.
Agencja będzie opracowywała m.in. wspólne dla wszystkich krajów unijnych wymagania dotyczące umiejętności pilotów, takich jak znajomość języków, stan wiedzy czy zdrowia. Ponadto EASA chce wpływać na linie lotnicze spoza UE.
— Przewoźnicy z krajów nie będących członkami wspólnoty, którzy jednak prowadzą działalność na jej terenie, będą musieli przestrzegać takich samych standardów jak operatorzy unijni. Będziemy kontrolować, czy samoloty takich przewoźników spełniają podstawowe wymogi bezpieczeństwa — dodaje Patrick Goudou.
EASA chce, by branża lotnicza spotykała się regularnie, by dyskutować nad ważnymi dla niej zagadnieniami. Nowe regulacje prawdopodobnie wejdą w życie w 2007 r.