NIK krytycznie o finansach publicznych. Budżet 2022 z protezą

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2023-06-20 20:00

Na szczytach państwa nabrzmiewa kolejny konflikt, którego erupcja nastąpi na posiedzeniu Sejmu w lipcu, ale zwycięstwem PiS w głosowaniach zostanie zamieciony pod dywan i sprowadzony co najwyżej do personaliów. Chodzi o konfrontację między Najwyższą Izbą Kontroli (NIK) a szeroko rozumianą władzą PiS.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Wypada przypomnieć konstytucyjny i ustawowy elementarz. NIK jest naczelnym organem kontroli państwowej podlegającym Sejmowi. Corocznie przedkłada analizę wykonania budżetu państwa i założeń polityki pieniężnej oraz opinię w sprawie absolutorium dla Rady Ministrów. Przedstawia również Sejmowi coroczne sprawozdanie z własnej działalności. Notabene NIK jako instytucja również jest oceniana przez niezależnego audytora zewnętrznego w zakresie wykonania jej budżetu oraz gospodarki finansowej. Ostatni udostępniony przez NIK audyt pochodzi jednak z roku… 2013. Od dekady zapanowała w tej kwestii informacyjna ciemność. W całkowitym oderwaniu od wyników audytów Sejm, czyli mające większość PiS, poczynając od tzw. dobrej zmiany wprowadził w 2016 r. nową świecką tradycję. Oto przez siedem kolejnych lat sprawozdania z działalności NIK konsekwentnie nie były przyjmowane. Wyłącznym powodem takiego piętnowania konstytucyjnego strażnika budżetu jest obsada prezesury NIK poza zasięgiem PiS. Szefowie izby realnie są nieusuwalni, zatem w taki pośredni sposób dołowana jest cała instytucja — najpierw za pozostawanie na stanowisku Krzysztofa Kwiatkowskiego, a później krnąbrnego Mariana Banasia. Notabene odrzucenie sprawozdania NIK nie powoduje jakichkolwiek skutków prawnych.

W odwrotną stronę automatycznego rewanżyzmu nie było. NIK w corocznych analizach budżetowych opiniowała pozytywnie wykonywanie ustaw i popierała absolutorium dla Rady Ministrów, zarazem punktując błędy dysponentów konkretnych części budżetu. Selektywne uwagi krytyczne NIK bywały nawet przenoszone do pozytywnej absolutoryjnej uchwały Sejmu, w której PiS nieznacznie, lecz zawsze pewnie wygrywało z opozycją. Od dwóch lat jednak coraz większym problemem dla władców stawało się obnażanie przez NIK, że budżet jest mocno kulejący — ustawa obejmuje tylko jedną nogę, podpartą coraz grubszą pozaustawową protezą.

W analizie wykonania budżetu 2022 NIK zdefiniowała absurdalną sytuację już bardzo ostro. Negatywnie oceniła kierunki zmian w systemie finansów publicznych, w wyniku których gospodarka państwa prowadzona jest w znacznej części poza ustawowym budżetem i z pominięciem jego rygorów. Ustawa przestała już pełnić funkcję konstytucyjnego aktu zarządzania finansami. Jej główne pozycje zostały wykonane, ale co z tego, skoro nie obejmowała wielu kosztownych operacji mających wpływ na wzrost państwowego długu. W 2022 r. już bez jakichkolwiek zahamowań rząd rozwijał kreatywną księgowość. Istotna część wydatków finansowana była ze źródeł nie tylko poza ustawą, lecz nawet poza szerszym sektorem finansów publicznych. NIK wyliczyła dokładnie — w końcu prezes Marian Banaś był u premiera Mateusza Morawieckiego ministrem finansów — że na koniec 2022 r. wystąpiła szokująca, wynosząca aż… 302,6 mld zł różnica między długiem publicznym według metodologii UE a ustalanym według zasad krajowych. To wynik oszukańczego pomijania w długu sektora rządowego i samorządowego zobowiązań funduszy pozabudżetowych obsługiwanych przez Bank Gospodarstwa Krajowego (Funduszu Przeciwdziałania COVID-19, Funduszu Pomocy i Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych) oraz zadłużenia Polskiego Funduszu Rozwoju (PFR). Wartość pieniędzy którymi fundusze dysponują, a także różnorodność ich zadań skokowo rosną, co naprawdę czyni je alternatywnym budżetem, którego nikt nie kontroluje. Rozwijano także inne sposoby puszczania bokiem pieniędzy publicznych sprytną metodą przekazywania papierów skarbowych zamiast dotacji. W analizie NIK pominęła konkretnych beneficjentów, wobec tego jeden szczególnie jaskrawy i szkodliwy przykład uzupełnię — miliardy dla TVP.

Kolegium NIK pod przewodem Mariana Banasia tydzień po analizie budżetowej rozwinęło jeszcze inny wątek. Do Trybunału Konstytucyjnego skierowane zostały dwa wnioski: o zbadanie zgodności z ustawą zasadniczą przepisów programów pomocy dla przedsiębiorców w czasie epidemii COVID-19 oraz specustawy antycovidowej z 2 marca 2020 r. wraz z szybką nowelizacją z 31 marca. W pierwszym wątku chodzi o to, że rząd powierzył realizację trzech programów pomocowych spółce akcyjnej PFR. W ocenie m.in. Naczelnego Sądu Administracyjnego nastąpiło zjawisko „prywatyzacji zadań publicznych”, gdyż zadania administracji państwowej realizuje zwyczajna spółka prawa handlowego. PFR nie został przecież wyposażony w status organu administracyjnego, funkcjonowanie spółki ustawowo ukierunkowane jest na działalność handlową, a nie wykonywanie zadań stricte publicznych. Wbrew treści upoważnienia ustawowego, rząd przekazał PFR kompetencje w szerszym zakresie, w tym również dotyczące czynności o charakterze władczym, m.in. jednostronne kształtowanie zasad udzielania pomocy o charakterze publicznoprawnym.

PREMIER I JEGO MINISTER:
PREMIER I JEGO MINISTER:
Mateusz Morawiecki zapowiadał, że wobec nieustępliwości Mariana Banasia, który odmówił partyjnym żądaniom złożenia dymisji z prezesury NIK, PiS ma plan B. Już prawie cztery lata to B znaczy Banaś.
Radek Pietruszka

W sprawie ustaw antycovidowych NIK zarzuca parlamentowi złamanie zasad dobrej legislacji. Chodzi o forsowanie ich na tempo, brak vacatio legis, a także wstawianie przez PiS w ostatniej fazie niejako przy okazji przepisów w ogóle niezwiązanych z przeciwdziałaniem pandemii. Trzy lata temu o tym wszystkim wiedzieliśmy, wielokrotnie pisaliśmy, piętnując najbardziej właśnie proceder forsowania pod przykrywką antycovidową zupełnie obcych przepisów.

Reasumując — wyniki lipcowych głosowań Sejmu są oczywistością. Rada Ministrów jak zawsze uzyska absolutorium z tytułu wykonania ustawy budżetowej 2022 i nikt po stronie władzy się nie przejmie, że dodrukowane grube miliardy popłynęły i nadal płyną poza budżetem. NIK ósmy raz nie doczeka się przyjęcia przez Sejm bardzo obszernego rocznego sprawozdania. Prawdziwe nieszczęście polega na tym, że atmosfera polityczna, a już zwłaszcza przedwyborcza w tym roku, wyklucza ustosunkowanie się władców do zarzutów NIK tylko dlatego, że jej szef stał się partyjnym odszczepieńcem. Notabene — te zaległe od dekady audyty zewnętrzne prowadzenia przez NIK jej własnych finansów Polacy bezwzględnie powinni zobaczyć…