WIG20 znów otarł się o ważny, psychologiczny poziom 1900 pkt. Jego przebicie może wywindować indeks o kolejne 200 pkt.
Ostatnie sesje przystopowały szarżę byków na GPW. Wczoraj i przedwczoraj obserwowaliśmy nieskuteczne ataki na kolejny, ważny dla WIG20 poziom — 1900 pkt.
— Indeks znajduje się w pobliżu ważnego oporu i w zasadzie w każdej chwili może go przebić. Trzeba jednak pamiętać, że kolejne opory znajdują się niewiele wyżej, bo na poziomie 1921 i 1929 pkt. Jeśli WIG20 je pokona, to celem będzie 1980 pkt. Bardziej optymistyczny wariant zakłada dotarcie do 2165-2180 pkt — przewiduje Tomasz Jerzyk, analityk DM BZ WBK.
Tyle analiza techniczna. A co z fundamentami? One mają decydujący wpływ na koniunkturę giełdową w dłuższym okresie. Pojawia się coraz więcej prognoz, które zakładają, że w tym roku nasza gospodarka się skurczy. Według ostatnich szacunków Komisji Europejskiej PKB może spaść o 1,4 proc.
— Jeśli rację mają zagraniczni obserwatorzy zakładający spadek PKB dla Polski, to najgorsze na giełdzie jeszcze przed nami. Jeżeli tak będzie, to obecnie mamy tylko korektę wzrostową bessy — ostrzega Jacek Radziwilski, wiceprezes Unicredit CAIB Poland.
Będzie ożywienie…
Może jednak nie będzie tak źle. Nie brakuje bowiem ekspertów, którzy przewidują wyraźne odbicie polskiej gospodarki.
— Spodziewam się wyraźnego ożywienia w drugiej połowie roku. W dużej mierze będzie ono generowane przez popyt wewnętrzny. Wtedy też PKB może rosnąć w tempie około 3 proc. — ocenia Marek Świętoń, wiceprezes Ipopema TFI.
— Jeśli sprawdzą się prognozy lokalnych obserwatorów, którzy obstawiają wzrost lub zerową dynamikę PKB, to można stwierdzić, że dno na giełdzie mamy już za sobą. W takim scenariuszu obserwowane odbicie może być początkiem długofalowego trendu — uważa Jacek Radziwilski.
…i dobra II połowa roku
Scenariusze dla gospodarki to jedno, a zachowanie się GPW to drugie. Zwłaszcza w krótszym, kilkumiesięcznym okresie. Jacek Radziwilski nie ukrywa, że jest optymistą. Jego zdaniem, dołki na GPW już osiągnęliśmy i do końca roku czeka nas stabilizacja.
— Optymistyczne jest to, że coraz mniej inwestorów chce sprzedawać, a coraz więcej budować portfele. W ostatnich tygodniach akcje kupują głównie polskie fundusze. Dużą rolę zaczynają odgrywać wyedukowani inwestorzy indywidualni — dodaje Jacek Radziwilski.
Według Marka Świętonia druga połowa roku może upłynąć pod znakiem hossy. Najpierw jednak powinno dojść do krótkich spadków.
— Po ostatnich wzrostach na GPW zrobiło się trochę drogo. Zwłaszcza wobec oczekiwań co do wyników spółek. Rynek dojrzewa do korekty. Możemy ją obserwować w maju. Potem w drugiej połowie roku spodziewa się powrotu do silnych wzrostów — prognozuje Marek Świętoń.