Jeszcze dekadę temu projekty rewitalizacyjne uchodziły za niszowe, kapitałochłonne i obarczone ponadprzeciętnym ryzykiem. Dziś deweloperzy decydują się na nie coraz częściej. Od Krakowa przez Warszawę po Wrocław historyczne kamienice, dawne fabryki i obiekty przemysłowe zyskują drugie życie, a inwestorzy coraz chętniej płacą premię za autentyczność, dobry adres i historię wpisaną w mury.
Popyt napędzany stylem życia i turystyką
Rewitalizacja przestała być wyłącznie narzędziem ochrony dziedzictwa. Stała się pełnoprawnym produktem inwestycyjnym, szczególnie w segmencie premium. Widać to dobrze w Krakowie, gdzie – dzięki turystyce, zapleczu akademickiemu i silnemu sektorowi usług – apartamenty w odnowionych kamienicach na Starym Mieście i Kazimierzu od lat cieszą się wysokim popytem. Ceny przekraczają tu 25-30 tys. zł za 1 m kw., a wzrost wartości nieruchomości sięga nawet 20-30 proc. przez kilka lat.
Jak wynika z danych spółki Koneser Group, aż 70 proc. klientów traktuje zakup lokali w rewitalizowanych budynkach jako alternatywę dla tradycyjnych form lokowania kapitału. Inwestorami są głównie przedsiębiorcy, profesjonaliści i Polacy mieszkający za granicą. Często kupują mieszkania z myślą o przyszłości – jako second home albo zabezpieczenie emerytalne z opcją najmu krótkoterminowego.
Spółka Koneser Group dotychczas przywróciła do życia niemal 30 zdegradowanych budynków. Obecnie realizuje m.in. inwestycję przy ul. Skałecznej na krakowskim Kazimierzu. Na 5 tys. m kw. w czterech kamienicach powstaną 124 apartamenty i 10 lokali usługowych.
– Zależy nam, by ulica Skałeczna odzyskała dawną świetność, a dzięki planowanym lokalom gastronomicznym stała się nowym punktem spotkań na mapie Krakowa. Chcemy przywrócić życie tej części dzielnicy, otworzyć ją na turystów, również przez dostarczenie ciekawych możliwości zakwaterowania w tworzonych apartamentach – mówi Adam Pabisek, wiceprezes Koneser Group.
Nowe oblicze metropolii
Rosnące znaczenie rewitalizacji widać także w Warszawie. Na Pradze Północ powstaje kompleks Soho by Yareal. Ostatni etap, Soho Hub, obejmuje nowe budynki i renowację zabytkowych obiektów, w tym wpisanego do rejestru zabytków budynku B.55. Stanowi on część dawnego kompleksu fabrycznego Przedsiębiorstwa Produkcji Lnu i Juty, które rozpoczęło działalność w 1899 r.
Soho by Yareal, zaprojektowane zgodnie z ideą 15-minutowego miasta, łączy funkcje mieszkaniowe, biurowe, gastronomiczne i rekreacyjne.
– To pierwszy w naszej historii projekt typu mixed-use, którego skala, wielofunkcyjny charakter i wyjątkowa lokalizacja wymagały – i wciąż wymagają – ponadstandardowego podejścia – mówi Jacek Zengteler, prezes Yareal Polska.
Rewitalizacjami zajęła się także spółka SGI, która na warszawskiej Pradze-Północ realizuje inwestycję Drucianka Wschodnia. Dawna Fabryka Drutu, Sztyftu i Gwoździ przekształci się w kompleks apartamentowy z zachowaniem oryginalnych ceglanych elewacji i stalowych detali.
– Drucianka Wschodnia to projekt wymagający dużej odpowiedzialności. Pracowaliśmy z przestrzenią, która ma historię i tożsamość. Zależało nam, by nowa architektura nie przytłoczyła tego kontekstu, lecz go uzupełniła. Dlatego stawiamy na jakość - w detalach, materiałach i proporcjach - tak, by całość pozostała spójna z duchem miejsca, a jednocześnie odpowiadała współczesnym standardom życia – mówi Robert Stachowiak, prezes SGI.
W historycznej Wieży Ciśnień na warszawskiej Woli powstaje natomiast inwestycja mieszkaniowa JW Construction. Deweloper adaptuje zabytkowy obiekt na lofty o wysokim standardzie, łączące industrialny charakter z nowoczesnymi rozwiązaniami.
– Rewitalizacja przebiegała bez problemów. Najwięcej czasu zajęły prace przygotowawcze prowadzone z uwzględnieniem wytycznych konserwatora zabytków. Przed projektowaniem sporządziliśmy m.in. dokładną inwentaryzację budowlaną wraz z ekspertyzą stanu technicznego budynku. Przeprowadziliśmy również badanie architektoniczne i stratygraficzne mające na celu ustalenie pierwotnej kolorystyki tynków, która została potem odtworzona. Zainteresowanie loftami jest wysokie przede wszystkim w przypadku projektów unikatowych, realizowanych w historycznych miejscach. Ich bogata historia i wyjątkowy charakter sprawiają, że są to nieruchomości rzadkie. Interesują się nimi głównie osoby posiadające już portfolio nieruchomości, koneserzy i klienci poszukujący wyjątkowej wartości, a nie standardowego produktu. Przyciągają instytucje finansowe, galerie sztuki i artystów, a także osoby ze świata show-biznesu, które dostrzegają w nich prestiż i wartość dodaną – mówi Małgorzata Ostrowska, dyrektor pionu marketingu i sprzedaży JW Construction.
Przemysłowe DNA miast
Trend rewitalizacji wykracza poza największe rynki. We Wrocławiu spółka RealCo pracuje nad projektem „Elewator. Mieszkania i Lofty” obejmującym adaptację zabytkowego elewatora zbożowego Odra z lat 30. XX wieku. Powstaną tu 372 mieszkania w bezpośrednim sąsiedztwie Odry.
– To jeden z najbardziej rozpoznawalnych obiektów w tej części miasta, element lokalnego krajobrazu i historii Wrocławia. Chcemy tę przestrzeń odnowić i przekazać mieszkańcom – mówi Piotr Jaśkowski, członek zarządu RealCo.
Deweloperzy zaznaczają, że choć rewitalizacje zyskują coraz większą popularność, są kosztowne i skomplikowane. Wymagają ścisłej współpracy z konserwatorami zabytków, stosowania tradycyjnych technologii, a często także unikatowego rzemiosła. Co jednak istotne, takie bariery wejścia – zdaniem spółek – chronią ten segment przed nadpodażą. W rezultacie projekty rewitalizacyjne coraz częściej stają się wizytówkami miast i katalizatorem zmian całych dzielnic. Dla inwestorów są nie tylko nośnikiem wartości historycznej, ale też bezpieczną przystanią kapitału w czasach wciąż dużej niepewności rynkowej.

