Nowa talia kart od Fed

Marek Rogalski, główny analityk walutowy DM BOŚ
opublikowano: 17-06-2021, 14:14

Widoczne w środę wieczorem po informacjach z Fed umocnienie dolara jest kontynuowane także w czwartek rano. Z tego układu wyłamały się tylko waluty Antypodów wsparte w nocy przez lokalne dane (lepsze dane o zatrudnieniu w Australii - wzrost o 115,2 tys. w maju, oraz bijące oczekiwania dane nt. dynamiki PKB za I kwartał w Nowej Zelandii, które wskazały na wzrost o 1,6 proc. k/k i 2,4 proc. r/r).

Uwagę przykuły też słowa prezesa RBA (Philip Lowe), który dał do zrozumienia, że bank centralny zastanawia się nad zakończeniem programu skupu aktywów, choć jak dodał nie oznaczałoby to przyspieszenia terminu podwyżki stóp procentowych. Relatywnie silny pozostaje też brazylijski real po decyzji tamtejszego banku centralnego, który podniósł stopy procentowe o 75 p.b. do 4,25 proc. (co było zgodne z oczekiwaniami) i zapowiedział dalsze posunięcia na kolejnych posiedzeniach. Dzisiaj rano poznaliśmy też decyzje Szwajcarów z SNB (nic się nie zmieniło, a frank nadal pozostaje zdaniem decydentów nazbyt "wysoko wyceniony"), oraz Norwegów z Norges Banku (parametry polityki nie uległy zmianie, ale podwyżka stóp jest już możliwa we wrześniu).

Wróćmy jednak do Fed. Zaskoczeniem jest tzw. dot-chart, czyli kropkowy wykres obrazujący oczekiwania członków Fed co do kształtowania się stóp procentowych w przyszłości. Aż 7 decydentów (wcześniej 4) spodziewa się podwyżki już w 2022 r., ale w 2023 jest to aż 13 (wcześniej 7) i co ciekawe mediana oczekiwań zakłada za dwa lata minimum dwa ruchy o 25 p.b. , podczas kiedy wcześniej nie była wyceniana ani jednak podwyżka! Krzywa oczekiwań robi się, zatem bardziej stroma i tak naprawdę nie można odrzucić scenariusza w którym za kilka miesięcy oczekiwania przesuną się w stronę podwyżek w 2022 r. Druga sprawa to informacja od szefa Fed, że dyskutowana była kwestia rozpoczęcia dyskusji na temat możliwych opcji normalizacji polityki monetarnej, która teraz nie jest wykluczona już na jesiennych spotkaniach (wiele będzie zależeć do oceny sytuacji podjętej na posiedzeniu 28 lipca). Perspektywa taperingu (ograniczania skali skupu aktywów) staje się coraz bliższa, chociaż prezes Powell powtórzył wczoraj, że do realizacji celów inflacji i zatrudnienia droga pozostaje daleka. Tyle, że w kontekście podniesienia prognoz inflacji i wzrostu PKB, te słowa brzmią mniej przekonująco, niż jeszcze kilka miesięcy temu.

Na rynku mamy, zatem dolarową narrację, która jest pewnym zaskoczeniem wobec tego, co obserwowaliśmy w ostatnich tygodniach. Powoduje też, że nadchodzące dane z USA (zatrudnienie, inflacja) będą znacznie bardziej akcentowane przez rynki właśnie w kontekście rozpoczęcia dyskusji o taperingu i wdrażania tych działań w życie. Na te doniesienia zareagowały rentowności obligacji, które jeszcze wczoraj podskoczyły w rejon 1,59 proc. (10-letnie), ale dzisiaj korygują się w stronę 1,556 proc.

Nadal słabo zachowują się waluty naszego regionu - w gronie niechlubnych liderów są dzisiaj rumuńska leja, węgierski forint, czy też polski złoty. To sygnał, że w kontekście rosnących oczekiwań na normalizację polityki w USA, lepiej obronią się te waluty, których banki centralne będą miały bardziej zdecydowany "jastrzębi" przekaz (w przypadku forinta wkradają się wątpliwości na ile Bank Węgier rozpocznie cykl podwyżek stóp, a na ile wykona tzw. ruch dostosowawczy).

Okiem analityka - Nowa talia kart od Fed

Najsilniejszy gracz przy stoliku, czyli amerykański Fed, ogłosił wczoraj możliwą zmianę taktyki gry. Co to oznacza dla pozostałych? Konieczność szybszego dostosowania się. Okres ultra-luźnej polityki monetarnej serwowanej przez banki centralne zaczyna się kończyć, chociaż będzie to proces rozłożony na kilkanaście miesięcy. Na pierwszy ogień wygaszanie programów skupu aktywów, a potem podwyżki stóp procentowych. I starym schematem pierwsze reagują lokalne banki centralne - świeży przykład to Brazylia i ruch w górę o 75 p.b. - a później pójdą mniejsi gracze ze stolika G-10. Dzisiejszy news to sygnał z Norges Banku o tym, że trzeba przyspieszyć start cyklu podwyżek i jego krzywa może być bardziej stroma (zacieśnienie zacznie się we wrześniu, a drugi ruch nie jest wykluczony już w grudniu). Ciekawie zapowiada się przyszłotygodniowe posiedzenie Banku Anglii, gdzie niedawno mieliśmy nawoływania od odchodzącego Andy Haldane'a, aby szybko podjąć decyzje o wygaszeniu programu QE. Niewykluczone, że funt może być "grany" tym wątkiem w kolejnych dniach. Jedyne, co na obecną chwilę wydaje się być dość przewidywalne to postawa "maruderów" przy wspomnianym głównym stoliku G-10, czyli Europejskiego Banku Centralnego, oraz Banku Japonii. To może powodować, że siła relatywna euro i jena w relacjach z innymi walutami będzie słaba.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane