Nowe życie Krosna

Było siedem lat chudych, teraz jest szansa na dynamiczny rozwój. Nowy inwestor, Coast-2-Coast, chce postawić hutę szkła na nogi

Nazywane podkarpackim cudem gospodarczym, pociągnięte w dół przez opcje walutowe, teraz mają w końcu szansę stanąć na nogi po siedmiu latach w upadłości likwidacyjnej. W czwartek sąd wydał wiążącą decyzję w sprawie inwestora dla Krośnieńskich Hut Szkła. Najwyższą ofertę złożył Coast-2-Coast i to on zostanie nowym właścicielem spółki.

KRUCHA TRADYCJA: Krośnieńskie Huty Szkła, których korzenie sięgają 1923 
r., pod rządami syndyka utrzymały produkcję. Część aktywów udało się 
sprzedać, m.in. jasielską hutę szkła i Krosglass, jednego z największych
 producentów włókien szklanych w Europie. Przez lata nie było realnych 
szans na sprzedaż głównego zakładu produkcyjnego. W końcu pojawiło się 
aż dwóch poważnych chętnych — Coast-2-Coast wygrał ze spółką Zbigniewa 
Jakubasa.
Wyświetl galerię [1/2]

KRUCHA TRADYCJA: Krośnieńskie Huty Szkła, których korzenie sięgają 1923 r., pod rządami syndyka utrzymały produkcję. Część aktywów udało się sprzedać, m.in. jasielską hutę szkła i Krosglass, jednego z największych producentów włókien szklanych w Europie. Przez lata nie było realnych szans na sprzedaż głównego zakładu produkcyjnego. W końcu pojawiło się aż dwóch poważnych chętnych — Coast-2-Coast wygrał ze spółką Zbigniewa Jakubasa. ARC

— Została wybrana najwyższa oferta w wysokości 121,2 mln zł firmy Krosno Glass [spółki celowej założonej do kupna hut szkła przez fundusz Coast-2-Coast — red.]. Akt notarialny powinien zostać podpisany do 28 sierpnia — mówi Marek Leszczak, syndyk Krośnieńskich Hut Szkła.

Z Krosna do Afryki

Wejście inwestora to ogromna szansa dla spółki. Fundusz Coast-2-Coast, z siedzibą na Malcie i korzeniami w RPA, wybrał Polskę na centrum ekspansji zagranicznej i w najbliższych latach chce u nas wydać 2 mld zł.

— Mamy dalekosiężne plany rozwoju Krosna przez kolejnych kilkanaście lat. Liczymy, że zwiększymy zakres działalności eksportowej spółki, m.in. poprzez sprzedaż produktów Krosna naszymi kanałami dystrybucji w RPA i Australii. Liczymy na znaczące zwiększenie obrotów przy jednoczesnym ambitnym planie inwestycji w nowy park maszynowy, a przez to także na poprawę rentowności zakładu — mówi Adam Pietruszkiewicz, dyrektor zarządzający Coast-2-Coast w Polsce.

Krosno to największy gracz na polskim rynku wytwarzania szkła gospodarczego z ponad 20-procentowym udziałem. Wizytówką Krosna są ręcznie robione produkty, generujące 40 proc. przychodów, ale zakład ma też w portfelu doskonałej jakości szkło wytwarzane mechanicznie. Doceniają je głównie nabywcy zagraniczni — eksport stanowi ponad 70 proc. rocznej sprzedaży spółki, która jest kierowana głównie na rynki: amerykański, niemiecki i brytyjski. Pomimo upadłości Krosno zwiększyło w ubiegłym roku przychody do 227 mln zł, z 209 mln zł w 2014 r. Eksportowa wizytówka Podkarpacia wciąż ma jednak o co powalczyć. Światowy rynek produktów szklanych do użytku domowego jest wyceniany na blisko 8 mld USD i do 2020 r. powinien rosnąć średnio w tempie 4 proc. rocznie.

Nabytek bez balastu

Dużym plusem z punktu widzenia nabywcy jest fakt, że kupuje spółkę bez sięgającego 300 mln zł historycznego długu.

— Przejmujemy od syndyka zorganizowaną część przedsiębiorstwa. Mamy cztery tygodnie na sfinalizowanie transakcji — mówi Adam Pietruszkiewicz. Coast-2-Coast zapłaci łącznie ok. 180 mln zł. Oprócz 121 mln zł wpłaconych w aukcji fundusz pokryje wartość zapasów i inwestycji spółki od sierpnia 2014 r.

— Wpłacona przez nas kwota pozwoli spłacić praktycznie całe zadłużenie. Na tej transakcji wygrywają wszyscy: my — bo kupiliśmy bardzo ciekawe aktywo z dużą perspektywą wzrostu, spółka — bo ma teraz możliwość rozwoju, i banki oraz inni wierzyciele — bo zobowiązania spółki wobec nich zostaną wreszcie uregulowane — mówi Adam Pietruszkiewicz.

Powody do zadowolenia ma też 2,2 tys. pracowników zatrudnionych w największym zakładzie w Krośnie. Przed upadłością huta zatrudniała prawie 3 tys. osób, ale wejście syndyka oznaczało pożegnanie 800 z nich. W kolejnych latach zatrudnienie było stabilne i z deklaracji nowego inwestora wynika, że takie pozostanie.

— Kupujemy spółkę, która dobrze funkcjonuje, i nie chcemy w niej zbyt wiele zmieniać. Jako długoterminowy inwestor strategiczny nie mamy w planach fundamentalnych zmian obecnej strategii — mówi Adam Pietruszkiewicz.

— Krosglass i Huta Szkła w Jaśle radzą sobie bardzo dobrze i liczę, że tak też będzie z krośnieńskim zakładem. Syndyk utrzymywał spółkę w dobrej kondycji, zrestrukturyzował zatrudnienie i poczynił konieczne inwestycje. Dzięki temu można sprzedać ją za maksymalnie wysoką cenę i zaspokoić większość wierzytelności — mówi Marek Leszczak.

 

OKIEM KONKURENTA
Kluczowe są koszty pracy

ANTONI WYSZKIEWICZ, szef produkcji w Hucie Szkła w Jaśle

Krośnieńskie Huty Szkła to dobra spółka, która ma markę i stabilne rynki zbytu. Branża jest trudna, ponieważ Polsce — mimo dość taniej siły roboczej — trudno konkurować z jeszcze tańszymi pracownikami, np. z krajów azjatyckich. Dlatego inwestor powinien wyłożyć pieniądze, by zwiększyć mechanizację produkcji. Jest to możliwe nawet w segmentach produkcji ręcznej. Co prawda europejskie rynki zbytu się kurczą, ale rosną rynki azjatyckie, brazylijski czy turecki. Są więc możliwości rozwoju.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Wierzchowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu