Prezes Eureko Polska, Kappa — 2003-11. 2004-06 — wiceprezes, dyrektor finansowy PZU Asset Management i PZU TFI. 2000-03 — dyrektor, Eureko BV. 1998-2000... Kiedy w czerwcu 2012 r. akcjonariusze ECA Auxilium powoływali Michała Nastulę na członka rady nadzorczej, nie mieli pełnej wiedzy na temat jego działalności. Były prezes Eureko nie wspomniał bowiem w przesłanym CV o postpunkrockowym zespole „Sos Fosgen”, z którym jest związany od 28 lat.
Trzy dekady debiutu
Eureko wycofało się z Polski. Michał Nastula zamyka jego ostatnie sprawy, trochę doradza, zasiada w jednej radzie nadzorczej. Nie spieszno mu do powrotu na rynek menedżerów. Wreszcie ma czas dla rodziny, amatorskiego teatru, do którego trafił przez podstawówkę swoich dzieci (ostatnio zagrał diabła w „Pastorałce” Leona Schillera), a przede wszystkim dla saksofonu.
Choć historia jego zespołu jest dość długa, do niedawna kapela nagrała jedynie kilka kawałków na kasety magnetofonowe dla najwierniejszych fanów. Dopiero kilka tygodni temu ukazała się pierwsza płyta „Sos Fosgen”, na której utrwalono muzyczne popisy byłego prezesa Eureko i jego kolegów.
— To w większości nasze stare utwory. Czy teksty pisane w latach 80. nadają się dziś do słuchania? Myślę, że nabrały nowego znaczenia. Piszemy też kolejne: o Polsce, miłości, polityce, ludzkich dążeniach, o tym, co ważne. Materiału mamy na kilka płyt, jednak najpierw chcemy zobaczyć, jak sprzeda się pierwsza — mówi Michał Nastula.
Do trzech muzyków z pierwotnego składu zespołu dołączył czwarty — gitarzysta młodszy od nich o pokolenie.
„Nowe życie” to osiem kawałków o pracy, karierze, samotności, obawach i niezrozumiałym pędzie donikąd. Grający na saksofonie altowym Michał Nastula jest jednocześnie producentem płyty.
Muzykę nagrano w zaprzyjaźnionym studiu Post Meridian. Trudniej było znaleźć dystrybutora, który zechce sprzedawać twórczość niezależnych autorów i przy okazji nie da zaporowej ceny. Ale skoro udało się rozwiązać spór o prywatyzację PZU, to tym bardziej uda się znaleźć dystrybutora. Od miesiąca płytę można kupić w sklepie fan. pl, a od kilku dni także przez oficjalną stronę internetową „Sos Fosgen”.
Jarocin gra w Otwocku
Skąd nazwa — nie wiadomo. Wiadomo, że kiedy pięciu kumpli w 1985 r. miało wystąpić w Jarocinie, dla podkreślenia wyrazistości nazwali się „Der Sos Fosgen”. Na festiwalu zagrali jeszcze raz w 1987 r.
Już wtedy każdego z nich wciągały własne sprawy: studia i życie. Wkrótce zespół przestał istnieć. I wydawało się, że to koniec historii, gdyby nie noworoczne postanowienie z końca 2005 r., jakie złożył sobie Michał Nastula — wtedy już nie student anglistyki ani uczeń szkoły muzycznej, lecz prezes Eureko Polska.
Choć to sam środek awantury o prywatyzację PZU, wewnętrzną obietnicą prezesa nie jest ugoda z ministerstwem skarbu, ale reaktywowanie „Sos Fosgen”.
Udało się. Nie minął rok, a kapela zagrała ponownie, choć wszystkich muzyków nie udało się skrzyknąć. We trzech dali koncert nie w Jarocinie, ale w podwarszawskim Otwocku. I nie dla zbuntowanej młodzieży, lecz dla rodzin, przyjaciół, znajomych, sąsiadów i ich dzieci.
— Gramy w Otwocku co roku. Na scenę zapraszamy gości. Raz był to ludowy zespół z Mlądza. Panie nieźle się wpasowały w industrialny klimat piosenki „Jestem kominem”.
Innym razem zmiksowaliśmy tę piosenkę z discopolowym hitem „Jesteś szalona”. My zagraliśmy, zaśpiewały dzieciaki. Na ostatnim koncercie koleżanka mojego syna śpiewała z nami przebój „Deep Purple” w hołdzie muzykowi tej grupy Jonowi Lordowi — opowiada saksofonista Michał Nastula. Zespół oprócz saksofonisty tworzą klawiszowiec i dwaj gitarzyści, z których jeden to artysta młodszy o pokolenie. Grają raz w tygodniu, a przed koncertem nawet częściej. Nie jest łatwo lawirować między szkołą jednego gitarzysty, szpitalnymi dyżurami drugiego, pracą klawiszowca, który jako jedyny jest z muzyką związany także zawodowo, oraz zajęciami gości, których „Sos Fosgen” zaprasza na scenę. Michałowi Nastuli, jako wolnemu strzelcowi, chyba jest najłatwiej.
Bilet dla Himmlera
Choć były prezes Eureko nie jest wokalistą, to liderem grupy już tak. Sam mówi, że jest od zagajania, kiedy reszta się przygotowuje. A jego zagajanie jest na miarę Hansa Klossa ze „Stawki większej niż życie”. Tak było przynajmniej na koncercie, który zagrali tuż przed Bożym Narodzeniem. Właśnie polski szpieg w Gestapo był motywem, którym muzycy promowali koncert na Facebooku. Michał Nastula, opierając się na znanym serialu, pisał opowiadanie w odcinkach o Hansie Klossie, Brunerze, Lipkem, Stirlitzu i Edycie.
Rzecz dzieje się w Otwocku i okolicach, stawka większa niż życie to bilety na koncert „Sos Fosgen” dla samego Heinricha Himmlera. Jak w dobrym kryminale jest i namiętność, i intryga. Jaką rolę w tej historii odegrała beczka zatrutych ogórków? Kto przyszedł na koncert, ten już wie, innych trzeba odesłać do materiału źródłowego na Facebooku.
Czy „Nowe życie” ma szansę na status platynowej płyty? Na początek producent liczy, że zwrócą mu się nakłady. Trzeba więc popracować nad jej marketingiem. — Przydałaby się jakaś trasa koncertowa, ale na razie nie mamy pojęcia, jak się ją organizuje. Musimy do tego jakoś podejść — przyznaje saksofonista. &
Michał Nastula
Karierę rozpoczął w 1992 r. w Komisji Papierów Wartościowych, jednak administracja nie była mu pisana. Po dwóch latach trafił do domów maklerskich, a potem do Banku Gdańskiego (BG). Tak zaczęła się jego przygoda z PZU. Pod koniec 1999 r. reprezentował BG, który był w konsorcjum z holenderskim Eureko, przy zakupie 30 proc. akcji polskiego ubezpieczyciela. Po zakończeniu operacji trafił na trzy lata do paryskiego oddziału Eureko, a potem na stanowisko wiceprezesa ds. finansowych dwóch funduszy PZU. W 2003 r. wrócił do Eureko jako prezes polskiej dywizji. Pracował nad porozumieniem ze skarbem państwa dotyczącym dalszej prywatyzacji PZU.
