Paryż domaga się zdecydowanej reakcji na ostrzejszą retorykę Waszyngtonu, w tym rozważenia użycia najpotężniejszego narzędzia odwetowego UE w polityce handlowej — mechanizmu pozwalającego nakładać sankcje i cła na państwa stosujące gospodarczy nacisk.
Symboliczne ćwiczenia NATO i reakcja USA
– To spotkanie ma oczywiście służyć przeglądowi agendy G7, ale także szczerej rozmowie ze wszystkimi członkami grupy – w tym ze Stanami Zjednoczonymi – na temat tej niepokojącej sytuacji – powiedział Franck Lescure, francuski sekretarz stanu ds. budżetu, dziennikarzom przed rozmowami z ministrami strefy euro w Brukseli.
Donald Trump zapowiedział w weekend, że od 1 lutego USA nałożą 10-procentowe cła na towary z ośmiu państw europejskich, a od czerwca stawka wzrośnie do 25 proc., jeśli nie dojdzie do porozumienia w sprawie „zakupu Grenlandii”. Groźby te padły po tym, jak kraje te ogłosiły symboliczne ćwiczenia wojskowe NATO na półautonomicznym terytorium należącym do Danii.
Francja przejęła stery w G7
Francja objęła rotacyjne przewodnictwo w G7 na początku stycznia, lecz dotąd nie przedstawiła wyraźnie swoich priorytetów. W zeszłym tygodniu to Stany Zjednoczone zaprosiły ministrów z państw G7 oraz kilku innych krajów do Waszyngtonu, by dyskutować o przeciwdziałaniu dominacji Chin na rynku metali ziem rzadkich.
Jak poinformował francuski urzędnik, planowane spotkanie ministrów finansów ma się odbyć w formie wideokonferencji.
Wcześniej w poniedziałek, podczas wspólnej konferencji z niemieckim politykiem Larsem Klingbeilem w Berlinie, Franck Lescure ocenił, że groźby Donalda Trumpa wobec Europy w sprawie Grenlandii oznaczają „zmianę skali” napięć i wezwał UE do szybkiej, zdecydowanej reakcji.
– Te groźby są całkowicie nie do zaakceptowania. Nie ulegniemy ani zastraszaniu, ani szantażowi i chcemy działać szybko jako Europejczycy – podkreślił Franck Lescure.
