Nowy Szpital cofa się przed parkietem

opublikowano: 18-04-2019, 22:00

Grupa zarządzająca szpitalami powiatowymi zawiesiła plany debiutu na GPW. Uważa, że finansowanie można pozyskać gdzieś indziej

Poważne przymiarki zaczęły się przed Bożym Narodzeniem, a skończyły przed Wielkanocą — bez rezultatu. 24 grudnia ubiegłego roku Grupa Nowy Szpital (GNS) złożyła prospekt emisyjny w Komisji Nadzoru Finansowego. Wcześniej jej przedstawiciele kilkakrotnie zapowiadali możliwość debiutu, m.in. w 2015 i 2017 r., formalny prospekt był jednak sporym krokiem naprzód ku parkietowi. Teraz zrobiono krok w tył. KNF zawiesiła na wniosek spółki procedowanie prospektu. GNS nie wyklucza, że do giełdowych planów powróci, ale na razie ma inne priorytety i inne możliwości pozyskania kapitału.

Marcin Szulwiński, który kontroluje Grupę Nowy Szpital i
jest jej prezesem, już kilka razy wyrażał zainteresowanie debiutem giełdowym.
Prospekt emisyjny został już złożony w KNF, ale spółka woli sięgnąć teraz po
inne źródła finansowania.
Wyświetl galerię [1/2]

GIEŁDOWE PODCHODY:

Marcin Szulwiński, który kontroluje Grupę Nowy Szpital i jest jej prezesem, już kilka razy wyrażał zainteresowanie debiutem giełdowym. Prospekt emisyjny został już złożony w KNF, ale spółka woli sięgnąć teraz po inne źródła finansowania. FOT. WOJCIECH SZABELSKI

— IPO traktujemy jako jedną ze strategicznych opcji pozyskania kapitału na rozwój — w tym na akwizycje — i podtrzymujemy to założenie. Uznaliśmy jednak, że obecnie korzystniejsze niż oferta publiczna będą inne źródła finansowania dostępne dla naszej grupy. Od pewnego czasu obserwujemy, że branża ochrony zdrowia jest coraz lepiej postrzegana przez instytucje kredytujące. Z drugiej strony obecna koniunktura nie sprzyja przeprowadzaniu IPO — mówi Andrzej Stelmach, członek zarządu i dyrektor finansowy GNS.

Inwestycje w planie

GNS jest kontrolowana przez Marcina Szulwińskiego, będącego jednocześnie prezesem. Ma on 75 proc. akcji, reszta należy do Adama Roślewskiego. Ponad 90 proc. jej przychodów pochodzi od Narodowego Funduszu Zdrowia. Tylko w pierwszym półroczu 2018 r. zarządzane przez grupę szpitale przyjęły ponad 55 tys. pacjentów i zrealizowały świadczenia medyczne o wartości 138 mln zł. Plan na ten rok zakładał zainwestowanie ponad 30 mln zł w modernizację i rozbudowę szpitali wobec 21 mln zł rok wcześniej. Marcin Szulwiński liczył też na przejęcie zarządzania nad kolejnymi szpitalami samorządowymi w miastach powiatowych, nie wykluczał też kupowania spółek, które zarządzają pojedynczymi szpitalami.

Przejęcia nadal są w planie, a spółka pozostawia sobie otwartą drogę na giełdę.

— Jeśli koniunktura na publicznym rynku kapitałowym się poprawi, to zamierzamywrócić do projektu pozyskania kapitału na inwestycje z giełdy — zwłaszcza że cały czas rozmawiamy o akwizycjach z potencjalnymi partnerami, którzy zgłaszają się do nas, widząc pozytywne efekty naszego modelu zarządzania szpitalami — mówi Andrzej Stelmach.

Szpitalny biznes

Biznes GNS opiera się na zarządzaniu szpitalami powiatowymi. W skład grupy wchodzi obecnie 10 placówek w trzech województwach. To szpitale w Kostrzynie nad Odrą, Skwierzynie, Świebodzinie, Szprotawie i we Wschowie (woj. lubuskie), w Świeciu, Nakle, Szubinie i Wąbrzeźnie (woj. kujawsko-pomorskie) oraz w Olkuszu (woj. małopolskie). W przeszłości w grupie były też szpitale w Krośnie Odrzańskim i Giżycku, które wróciły pod skrzydła samorządów. W tym drugim przypadku sąd nakazał samorządowi oddanie kontroli nad szpitalem GNS, ale będzie to mogło nastąpić dopiero po zakończeniu restrukturyzacji placówki. Na GPW jest jedna spółka porównywalna do Grupy Nowy Szpital — to EMC Instytut Medyczny, który prowadzi 10 szpitali i kilkanaście przychodni. W spółce, choć notowanej na głównym rynku, w praktyce głos ma tylko dwóch akcjonariuszy: kontroluje ją fundusz private equity Penta (70,6 proc. akcji), a znaczący udział mają fundusze z grupy PZU (28,3 proc.), w wolnym obrocie jest tylko 1,1 proc.

Spółka w 2018 r. miała 337,8 mln zł skonsolidowanych przychodów (o 10 proc. więcej niż rok wcześniej), notując przy tym 16,7 mln zł straty na poziomie netto. Na giełdzie wyceniana jest na 81 mln zł.

GPW nie przyciąga debiutantów

Niespełna dwa lata temu na warszawskiej giełdzie pod względem debiutów było znakomicie — Play sprzedał akcje za prawie 4,4 mld zł w jednej z największych ofert publicznych w historii polskiego rynku, za 1,65 mld zł akcje Dino sprzedał fundusz Enterprise Investors, a inwestorzy rozchwytywali też papiery GetBacku, którego oferta miała wartość 0,74 mld zł. Potem było tylko gorzej.

W tym roku na głównym rynku zadebiutowały tylko trzy spółki: XTPL, Datawalk i Pharmena. Wszystkie przeszły na duży parkiet z rynku NewConnect, a tylko Datawalk przeprowadził przy okazji emisję nowych akcji o wartości 10 mln zł. Nadzieję na duży debiut, połączony z IPO, dawał BoomBit, producent i wydawca gier mobilnych, ale pierwotne plany zostały mocno ograniczone, a wartość oferty sięgnęła ostatecznie 35,1 mln zł wobec oczekiwanych początkowo nawet 100 mln zł. W ubiegłym roku debiutów też było jak na lekarstwo — na GPW weszło tylko siedem nowych spółek (w tym dwie z NewConnect), a największe IPO przeprowadziły Ten Square Games (94 mln zł) i litewski Novaturas (93 mln zł). Nieco lepiej wygląda sytuacja na rynku wtórnych ofert przeprowadzanych przez spółki notowane już na GPW.

Tylko w tym roku notowane na głównym rynku spółki sprzedały akcje za 192 mln zł (w tym Getin Noble za 100 mln zł, a Polski Bank Komórek Macierzystych za 53 mln zł), w ubiegłym roku natomiast w ramach tzw. SPO sprzedano akcje za 5,25 mld zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu