Naród się rozbestwił. Nie tak dawno temu przychodził petent pokornie do Telekomunikacji Polskiej (jakkolwiek się nazywała) i prosił grzecznie o założenie byle jakiego telefonu. Gdy się dowiadywał, że możliwości techniczne będą za 20 lat, przyjmował to z pokorą. Teraz telefon można kupić niemal w każdym kiosku. A ludzie, zamiast się cieszyć, mają fanaberie. Nie wystarcza im trzech operatorów komórkowych i trzystu stacjonarnych. Życzą sobie, żeby — gdy zmieniają operatora — mogli zachować stary numer. Zupełnie jakby rodziny, znajomi i partnerzy w interesach nie mogli się nauczyć nowego.
Obowiązek zapewnienia usługi przenoszenia numeru w telefonii komórkowej wprowadziło nowe prawo telekomunikacyjne i istnieje on już od ponad roku. Niedawno upłynęły dwa lata, odkąd jeszcze stare prawo nałożyło ten obowiązek na operatorów stacjonarnych. Ale operatorzy stwierdzili zgodnym chórem: Urzędzie Regulacji Telekomunikacji i Poczty (URTiP), nie mamy możliwości technicznych, daj nam trochę czasu, siądziemy i wypracujemy wspólne rozwiązania. Żeby były kompatybilne dla wszystkich sieci. Urząd uznał racje i się zgodził. Proszony o przedłużenie terminu zgadzał się ponownie. Zamiast wdzięczności jest ciągany przed sąd.
Operatorzy formułują różne zarzuty i powołują się na inne podstawy prawne, ale przetłumaczone na język potoczny sprowadzają się do jednego: prezes URTiP nawalił, nie ogłosił wymagań technicznych jednakowych dla wszystkich, operatorzy nie wiedzą, jak mają się przystosowywać. URTiP twardo powtarza: nie urząd jest od tego, żeby operatorzy siedli przy stole i porozmawiali. Urząd może udostępnić im stół, nakłonić do rozmów, ale warunków narzucać nie będzie, bo to nie leży w jego kompetencjach. Dopiero by się posypały skargi, że się organ państwowy wtrąca do swobody prowadzenia przedsiębiorstwa — ucinają prawnicy URTiP.
We wszystkich takich sprawach Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie przyznał rację URTiP. O obowiązku przenoszenia wiadomo od lat. Operatorzy mogli się dogadywać, zamiast czekać na ruch urzędu, którego ten zrobić nie może. Warszawski sąd rozpatrzył dotąd sprawy Polkomtela, PTC i PTK Centertel w zakresie telefonii komórkowej oraz El-Netu, Netii i Polkomtela w zakresie telefonii stacjonarnej. Ostatnia z nich ma sygnaturę VI SA/Wa 1091/05.
Wyroki nie są prawomocne, przenoszenie numerów w sieciach komórkowych rusza kulawo, stacjonarne mają termin do końca roku. Najwyraźniej operatorzy telefoniczni opowiadają się za tym, żeby w państwie było jak najwięcej państwa. A tego państwa w dzisiejszych czasach możemy mieć aż nadto.