Czytasz dzięki

Obawy przed lockdownem trzęsą złotym

Nasilająca się fala zachorowań na COVID-19 może negatywnie wpływać na złotego jeszcze nawet kilka tygodni.

W środę złoty, podobnie jak pozostałe waluty środkowoeuropejskie oraz główne indeksy europejskich rynków akcji, wyraźnie słabł. Po południu euro umacniało się nad Wisłą o 1,0 proc. do blisko 4,56 zł, dolar o 1,5 proc. do prawie 3,90 zł, a frank o 1,3 proc., zbliżając się do 4,5-miesięcznego szczytu z września tuż powyżej 4,26 zł. Przyczyna osłabienia złotego, jak rownież czeskiej korony i węgierskiego forinta, to narastająca fala zakażeń koronawirusem w regionie. W Polsce dzienny przyrost zakażeń przekroczył 8 tys. Z Czech, gdzie z powodu najtrudniejszej sytuacji w Europie wprowadzono częściowy lockdown i planuje się utworzenie szpitali tymczasowych, część pacjentów w ciężkim stanie ma przejąć niemiecka służba zdrowia.

„Nowe istotne obostrzenia w Europie są największym zagrożeniem dla naszej waluty, dlatego marsz kursu EUR/PLN powyżej 4,50 zł wydaje się zrozumiały” — komentuje w nocie do klientów Przemysław Kwiecień, główny ekonomista X-Trade Brokers.

Polska może niebawem pójść w ślady Czech, gdzie do listopada zamknięto szkoły, restauracje i bary, ostrzega Piotr Matys, strateg walutowy Rabobanku. Jego zdaniem w najbliższych dniach i tygodniach tendencja do umacniania się euro może się utrwalić, bo poważniejsze restrykcje grożą podkopaniem wrażliwego ożywienia gospodarczego.

„Wielu ekspertów twierdzi, że rządzący PiS stracił kontrolę nad epidemią i, aby zapobiec załamaniu się systemu opieki zdrowotnej, będzie potrzebne niezwłoczne rozważenie bardziej rygorystycznych środków, w tym kolejnego lockdownu” — tłumaczy specjalista w nocie do klientów.

Tymczasem wprowadzenie restrykcyjnych środków ostrożności ma zwykle bardziej trwałe skutki dla koniunktury gospodarczej, wynika z ustaleń Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Mimo późniejszego stopniowego znoszenia ograniczeń występuje tendencja do utrzymywania się słabej aktywności gospodarczej, aż do momentu, kiedy ryzyko zdrowotne osłabnie.

„Te wyniki potwierdzają naszą argumentację, że pewien odsetek Czechów, Węgrów i Polaków ograniczy interakcje społeczne (lub już to zrobił), niezależnie od oficjalnych rekomendacji. Biorąc pod uwagę, że tempo przyrostu zakażeń jest silniejsze niż w marcu, druga fala epidemii może mieć bardziej długotrwały negatywny wpływ na nastroje konsumentów niż pierwsza” — ostrzega Piotr Matys.

Tymczasem rekomendację kupna euro za złotego z kursem docelowym 4,77 zł wydali specjaliści banku Citigroup, a krajowej walucie nie pomagały ostatnie wypowiedzi członka RPP Rafała Sury. W wypowiedzi dla PAP Biznes oficjel oceniał, że łagodna polityka pieniężna powinna zostać utrzymana dłużej, padła też sugestia, że gremium preferuje słabszego złotego. Osłabienie krajowej waluty wciąż jest dużo łagodniejsze w porównaniu z poprzednimi kryzysami, co oznacza słabsze wsparcie dla eksporterów i wzrostu gospodarczego. Piotr Matys z Rabobanku zwraca w tym kontekście uwagę, że Polska będzie musiała konkurować z innymi krajami, aby przyciągnąć międzynarodowe firmy, które chcą przerzucić swoją produkcję z Azji.

„Słabsza waluta może zwiększyć konkurencyjność kraju na wczesnym etapie przebudowy w globalnych łańcuchach dostaw” — zauważa strateg Rabobanku, według którego w krótkim terminie celem dla pary EUR/PLN jest pułap wyznaczony przez wrześniowy szczyt tuż poniżej 4,60 zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane