Sesja zaczęła się od silnych spadków. Po południu nastroje się nieco poprawiły, ale rynek pozostawał nerwowy, czekając na decyzję EBC w sprawie stóp procentowych. Podwyższenie ceny pieniądza okazało się zgodne z nadziejami rynku. Również dane z amerykańskiego rynku pracy, choć gorsze od prognoz, nie były aż tak fatalne, jak się spodziewano. Wtedy uaktywnili się kupujący, a indeksy wyszły nad kreskę.
Znów najmocniej taniały akcje spółek, których wyniki zależą od cen paliw. Chodzi o koncerny motoryzacyjne, linie lotnicze i spółki chemiczne.
W Stanach Zjednoczonych pikowały notowania Daimlera, któremu dodatkowo zaszkodziły dane o sprzedaży samochodów w USA.
W niełasce znalazły się także walory UBS. Największy na Starym Kontynencie bank pod względem aktywów, zdaniem analityków Citigroup, może potrzebować kolejnego dopływu nowych kapitałów.