Oczekiwanie na dane makro i mikro paraliżują indeksy w USA

Administrator
opublikowano: 15-01-2002, 22:27

Po 6 sesjach spadków, główny indeks Dow Jones zdołał zakończyć wtorkową sesją na lekkim plusie. Poważniejsze zmiany kursów uniemożliwiało jednak oczekiwanie graczy na publikację wyników kwartalnych amerykańskich blue chipów. Cena Intela, który miał raportować jako pierwszy, pozostawała stabilna przez całą sesję. Obroty na rynku nie zachwyciły.

Po 6 sesjach spadków, główny indeks Dow Jones zdołał zakończyć wtorkową sesją na lekkim plusie. Poważniejsze zmiany kursów uniemożliwiało jednak oczekiwanie graczy na publikację wyników kwartalnych amerykańskich blue chipów. Cena Intela, który miał raportować jako pierwszy, pozostawała stabilna przez całą sesję. Obroty na rynku nie zachwyciły.

Tym razem rynek nie zareagował na optymistyczne dane o grudniowej sprzedaży detalicznej. Wprawdzie spadła ona o 0,1 proc., ale rynek liczył na poważniejszą obniżkę. Informacja nie pomogła jednak wycenie sieci handlowych. Udziałowcy Kmart stracili ponad 13 proc., bo rekomendacje dla akcji obniżył bank Salomon Smith Barney. Wcześniej to samo uczyniły z długiem Kmarta największe agencje ratingowe.

Spadła cena Corninga, czołowego producenta światłowodów. Spółka podniosła prognozy straty w ostatnim kwartale. Bez zmian pozostała wycena 3Com, producenta infrastruktury sieciowej, który zwolni 9 proc. pracowników. Podobnie było w przypadku konkurencyjnego Cisco, który pod względem poziomów obrotów na Nasdaq ustępował jedynie Sun Microsystems, producentowi serwerów.

W tym tygodniu kwartalne wyniki zaprezentują m.in. Microsoft, IBM, Citigroup, General Motors i General Electric. Przed opublikowanie raportów kursy tych blue chipów powinny pozostać stabilne.

Z równie dużą uwagą giełdy śledzą dane makroekonomiczne. Zyskały one jeszcze większe znaczenie po wypowiedzi Alana Greenspana, szefa Fedu, w ubiegły piątek.

- Jest za wcześnie, by można było stwierdzić, że siły hamujące aktywność gospodarczą tutaj i za granica ustąpiły tak, by stworzyć warunki do trwałego ożywienia gospodarki – mówił w San Francisco Alan Greenspan.

Wtorkowe dane o sprzedaży detalicznej pokazały, że nie jest aż tak źle. Teraz rynek czeka, że także produkcja zasygnalizuje możliwość ożywienia. Po spadkach jej poziomu w 13 z 14 ostatnich miesięcy, grudzień mógł przynieść jej ponowny wzrost.

- Oczekujemy, że tegotygodniowe dane będą optymistyczne. Podobnie będzie z produkcją. Ostatnie sygnały świadczą bowiem, że jej wartość odbudowuje się – komentuje Stephen Slifer, główny ekonomista banku Lehman Brothers.

Oczywiście poziom produkcji nie wzrośnie, jeśli zapasy wcześniej nie spadną zapasy. Środowe dane Departamentu Handlu USA mają pokazać ich 0,7-proc. spadek w listopadzie. Byłby to ich 11 spadek z rzędu. Możliwe, że w samym IV kwartale 2001r. producenci wyczyszczą magazyny z zapasów o wartości 111 mld USD.

Piątkowa wypowiedź Alana Greenspana sprawiła, że rynek zdyskontował już kolejną, obniżkę stóp procentowych jeszcze na posiedzeniu pod koniec stycznia. Jest to możliwe, bo już nikt w USA nie martwi się o inflację. Niewiele wskazuje na to, że czwartkowe dane o wzroście cen w grudniu może zmienić tę opinię.

ONO

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Administrator

Polecane