Od lipca ropa potaniała o blisko 100 USD na baryłce

RB
opublikowano: 2008-12-03 00:00

Kierowcy na Wisłą mogą zacierać ręce — cena benzyny spada, i tak pozostanie przynajmniej przez dwa tygodnie.

Kierowcy na Wisłą mogą zacierać ręce — cena benzyny spada, i tak pozostanie przynajmniej przez dwa tygodnie.

Kryzys finansowy coraz mocniej zaciska pętlę na globalnej gospodarce. Spada produkcja i popyt na ropę naftową. Odbija się to na cenach ropy. Wczoraj za baryłkę na giełdzie w Nowym Jorku płacono nawet 47,36 USD. Była to najniższa cena od 20 maja 2005 r. i aż o prawie 100 USD tańsza od rekordu z 11 lipca 2008 r., gdy kosztowała 147,27 USD.

Zdaniem analityków, to oznacza, że gospodarka Stanów Zjednoczonych, największy konsument czarnego złota, jest w dużo gorszej formie niż zakładano. Swoje trzy grosze dokładają też Chiny, drugi odbiorca ropy, które z powodu malejącego eksportu obniżyły produkcję.

— Widzimy załamanie gospodarcze, które zdarza się raz na pokolenie — uważa Jonathan Kornafel, dyrektor z Hudson Capital Energy w Singapurze.

Jego zdaniem, cena ropy naftowej nadal będzie spadać. Podobnie uważa Rafał Zywert, analityk BM Reflex, firmy monitorującej rynek paliw.

— Dla ropy Brent dno będzie na poziomie 38 USD za baryłkę, dla ropy WTI — 40 USD — prognozuje analityk.

Spadek cen na światowych giełdach odczują też klienci polskich stacji benzynowych.

— Średnia cena za litr benzyny i oleju napędowego powinna spaść w ciągu dwóch tygodni o około 10 gr, do 3,7 zł — uważa Rafał Zywert.

Jego zdaniem, spadki byłyby większe, gdyby nie różnice kursowe.

— Drożejący dolar odbiera część obniżek — ocenia analityk BM Reflex.