Oddech drapieżnika na szybie. Spaliśmy w lesie pełnym tygrysów

Niklas Bahrenscheer, Borsen
opublikowano: 2026-02-27 13:58
zaktualizowano: 2026-02-27 14:00

W Knuthenborg Safari Park można stanąć oko w oko z najbardziej fascynującymi drapieżnikami świata. Park otworzył podwoje dla zimowych gości, oferując niezwykłe noclegi w sercu natury. Gdy ziemię pokrywa gruba warstwa śniegu, można się tu poczuć jak na dalekiej Syberii – naturalnym królestwie tygrysa.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Las trwa w mroźnym bezruchu. Między smukłymi pniami brzóz z niezwykłą elegancją skrada się tygrys syberyjski, zostawiając głębokie ślady w skrzypiącym śniegu. Nigdzie się nie spieszy, zdaje się zupełnie ignorować otoczenie. To jasne, że ten potężny kot – największy przedstawiciel swojego gatunku – ma pełną świadomość swej pozycji na samym szczycie łańcucha pokarmowego. Jest panem tego lasu, a wszystko, co się w nim porusza, to jego potencjalna zdobycz.

W normalnych warunkach takie spotkanie najprawdopodobniej oznaczałoby dla mojej rodziny szybki koniec w formie tygrysiego menu. Na szczęście gruba na 4 cm szklana szyba, oddzielająca nas od niemal 300-kilogramowego drapieżnika, pozwala zachować spokój. Pierwotny lęk szybko ustępuje miejsca czystej fascynacji i podziwowi.

Nie jesteśmy jednak w Azji, lecz na duńskiej wyspie Lolland. Tygrysia głusza kończy się na ogrodzeniu okalającym las w Knuthenborg Safari Park. Wzdłuż niego ustawiono 12 domków tworzących Camp Zov Tigra. Choć letni turyści nocują tu od 2022 r., tegoroczną nowością jest możliwość zamieszkania przez ścianę z tygrysem również w środku zimy.

Zjawiliśmy się tu na kilka dni przed oficjalnym otwarciem sezonu zimowego na początku stycznia. Emocje są ogromne – mamy przed sobą całą dobę w parku, będąc jego jedynymi gośćmi.

Nocleg w sercu tygrysiego lasu

Domek składa się z sypialni z czterema łóżkami piętrowymi, łazienki i salonu połączonego z aneksem kuchennym, jednak to nie wyposażenie przyciąga wzrok, lecz serce pokoju – dwuosobowe łóżko ustawione tuż przy gigantycznej szybie. To jedyna bariera dzieląca nas od dwóch dorosłych tygrysów syberyjskich patrolujących las na zewnątrz.

Leżymy na łóżku, uporczywie wypatrując pręgowanych sylwetek między drzewami. Przez długi czas zwierzęta trzymały się z tyłu, znikając w gęstwinie i skutecznie unikając naszych lornetek.

Nagle, gdy znudzeni odwróciliśmy wzrok, rozległ się pisk – mieszanka radości i nagłego przestrachu. Jeden z olbrzymów podszedł bezszelestnie i stanął tuż przed nami, przyciskając nos do szyby. Od pyska drapieżnika dzieliło nas mniej niż wyciągnięcie ręki. Tygrys patrzył z ciekawością (a może apetytem?) na czteroletnie dziecko w naszej grupie. Chwilę później dołączył do niego drugi osobnik. Przez dłuższą chwilę oba koty z uwagą sprawdzały, kto zakłócił ich zimowy spokój.

Jeszcze ostrzejsze zęby

Zimowi goście Knuthenborg Safari Park mogą swobodnie spacerować – podwyższoną kładką prowadzącą przez tygrysi las – ze swojego domku do panoramicznego okna z widokiem na wybieg lwów. Niektóre z nich Knuthenborg przyjął jako uchodźców z ogrodów zoologicznych w Ukrainie.

Tym, którzy szukają mocniejszych wrażeń i chcieliby zobaczyć jeszcze większe i ostrzejsze zęby, udostępniono Muzeum Ewolucji w głębi parku. Oprócz wystawy o zwierzętach z okresu permu można tam obejrzeć imponującą na europejską skalę kolekcję autentycznych szkieletów dinozaurów. Choć reszta parku zimą śpi, spacer do muzeum pozwala podejrzeć życie na sawannie (gdzie zebry dzielnie znosiły mroźny wiatr) oraz stada jeleni i wielbłądów.

Możesz zainteresować się również: