Oko pod lupą NFZ

Alina Treptow
opublikowano: 2013-12-31 00:00

Fundusz rozpoczął kontrole w okulistyce. Sprawdza, czy pacjenci bezprawnie dopłacali do leczenia

Sprawa dopłat pacjentów do leczenia finansowanego przez Narodowy Fundusz Zdrowia (NFZ) będzie miała dalszy ciąg. W związku z takimi praktykami kilka miesięcy temu NFZ wypowiedział umowę klinice okulistycznej Sensor Cliniq. Teraz na celownik wziął kolejne placówki medyczne. Na początek mazowiecki oddział funduszu postanowił sprawdzić, czy i ile pacjentów dopłacało m.in. do operacji usuwania zaćmy. W ciągu ostatnich tygodni wysyłał do pacjentów tzw. kwestionariusze z pytaniem, czy dopłacali do zabiegu finansowanego przez fundusz.

DYSKRYMINACJA:
 W przypadku
 usuwania zaćmy
 NFZ płaci jedynie
 za podstawową
 soczewkę. Za
 taką, która usuwa
 astygmatyzm, już
 nie. To dyskryminuje
 pacjentów, szczególnie
 że odprowadzają
 przecież składkę
 zdrowotną. Takie
 dodatkowe opłaty
 powinny być legalne
 — uważa Jarosław
 Pawliński, dyrektor
 zarządzający w klinice
 okulistycznej
 Lexum. [FOT. MW]
DYSKRYMINACJA: W przypadku usuwania zaćmy NFZ płaci jedynie za podstawową soczewkę. Za taką, która usuwa astygmatyzm, już nie. To dyskryminuje pacjentów, szczególnie że odprowadzają przecież składkę zdrowotną. Takie dodatkowe opłaty powinny być legalne — uważa Jarosław Pawliński, dyrektor zarządzający w klinice okulistycznej Lexum. [FOT. MW]
None
None

— Rzeczywiście takie pytania były przekazywane. Nie jest to jednak nic nowego. Tego typu kontrole płatnik przeprowadza dość często, zresztą nie tylko w okulistyce — mówi Agnieszka Gołąbek, rzeczniczka mazowieckiego oddziału NFZ.

Walka na noże

Mazowieckie placówki obawiają się, że powtórzy się historia Sensora, który po tym jak fundusz zerwał z nim umowę, postanowił pójść na noże. 11 grudnia złożył w Prokuraturze Rejonowej Warszawa Śródmieście zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez dyrektorów mazowieckiego oddziału NFZ. Zdaniem spółki, niedopełnili oni swoich obowiązków i bezpodstawnie zerwali umowę, działając jednocześnie na szkodę pacjentów. Mazowiecki NFZ uspokaja lecznice, twierdząc, że zerwanie umowy to ostateczność.

— Fundusz z przykrością decyduje się na taki krok. Warto też zaznaczyć, że każdyprzypadek jest rozpatrywany indywidualnie — twierdzi Agnieszka Gołąbek. Mazowieckie kliniki okulistyczne nie chcą wypowiadać się w tej sprawie. Większość nie odpowiedziała na nasze pytania. Pozostałe tłumaczą dlaczego.

— To dosyć wrażliwy temat. Wolę nie narażać się funduszowi — mówi jeden z zarządzających, chcący zachować anonimowość.

Wszystko albo nic

Zarówno Ministerstwo Zdrowia, jak i NFZ zaznaczają, że pacjenci nie mogą dopłacać do usług finansowanych z publicznej kasy. Takie stanowisko jest jednak krytykowane przez przedsiębiorców i ekspertów.

— W przypadku usuwania zaćmy NFZ płaci jedynie za podstawową soczewkę. Za taką, która usuwa astygmatyzm, już nie. To dyskryminuje pacjentów, szczególnie że odprowadzają przecież składkę zdrowotną. Takie dodatkowe opłaty powinny być legalne. W stomatologii np. płatnik płaci tylko za podstawowe materiały. Pytanie więc, dlaczego to, co jest dozwolone w jednym obszarze, w innym już nie — pyta Jarosław Pawliński, dyrektor zarządzający w klinice okulistycznej Lexum.

Krzysztof Łanda, prezes Fundacji Watch Health Care, zajmującej się monitorowaniem kolejek do świadczeń zdrowotnych, uważa, że NFZ powinien zapłacić za podstawowy standard. Jeśli pacjent chce np. mieć lepszą soczewkę, powinien mieć możliwość dopłaty.

— Dzisiaj polski pacjent nie ma wyboru, bo działa zasada wszystko albo nic. Albo bierze to, co mu daje płatnik, albo za cały zabieg płaci z własnej kieszeni. To jest nie tylko niezgodne z konstytucją, ale też ze zdrowym rozsądkiem — uważa Krzysztof Łanda.

Możesz zainteresować się również: