Oni będą lokomotywami WIG20

Adrian Boczkowski
16-07-2009, 01:14

Banki i surowce będą lokomotywami WIG20. Do  potencjalnych liderów może dołączyć jeszcze Tepsa.

Po raz ostatni WIG20 zdobył 1900 pkt na pierwszej sesji czerwca. Wtedy zobaczyliśmy silne wybicie z miesięcznego trendu bocznego o nienaruszonych barierach 1800-1900 pkt. Gdyby nie odjęcie dużej dywidendy od akcji KGHM, WIG20 wskoczyłby znów powyżej 1900 pkt już we wtorek.

Sztuka ta udała mu się wczoraj, kiedy zakończył sesję na poziomie 1912,64 pkt. Które spółki mogą pociągnąć go dalej? W porównaniu do wiosennej zwyżki, w której dominowały KGHM, banki i spółki paliwowe, zmiany nie powinny być duże. To efekt sytuacji rynkowej i wielkości poszczególnych firm.

Przebicie przez WIG20 1900 pkt w tym tygodniu to rezultat gry pod wyniki finansowe amerykańskich banków z II kwartału. We wtorek poznaliśmy już rezultaty Goldman Sachs, które mocno przebiły szacunki analityków. Zysk netto przekroczył 3,4 mld USD i uwzględnił 1,4 mld USD odpisów na nieruchomości komercyjne (rynek długu, akcji i wartości niematerialne). To zrobiło duże wrażenie na inwestorach, którzy postawili na optymistyczny scenariusz rozwoju sytuacji w globalnej gospodarce i znów ruszyli na zakupy w krajach wschodzących.

Polski rynek należy do głównych beneficjentów tego procesu. Wyniki amerykańskich spółek emocjonują krajowych graczy także dlatego, że u nas sezon wyników z II kwartału jest od tego roku przesunięty o dwa tygodnie (możliwość publikacji wyników półrocznych zamiast rezultatów z II kwartału). Pozytywne nastroje inwestorów wzmagają na pewno zapewnienia Goldman Sachs o powrocie do "normalności" (zyski spółki wraz z wysokimi płacami pracowników) czy lepsze od oczekiwań wyniki Intela i jego optymistyczne prognozy na III kwartał (odżył popyt na sprzęt elektroniczny).

Słabe dane makro zeszły obecnie na dalszy plan. Ostrożność co do dobrych wyników kwartalnych branży finansowej może jednak wzbudzać struktura zysku Goldman Sachs. Składają się na nią głównie transakcje rynkowe na własny rachunek, co w małym stopniu dotyczy krajowych instytucji. Nastawiony na zarobek dealing-room ma jednak BRE Bank. To mogło być główną przyczyną jego wtorkowego skoku kursu o ponad 10 proc. na wieści zza Atlantyku.

BRE Bank powinien wspierać WIG20 w ewentualnych dalszych falach wzrostowych, ale pewnie nie stanie się kołem zamachowym indeksu blue chipów. Ma po prostu zbyt małą rynkową wagę (2,1 proc.).

Zdecydowanie inaczej wygląda sytuacja PKO BP i Pekao, które mają łącznie 29-procentowy wpływ na zmiany WIG20. Cichnie już zamieszanie wokół dywidendy, emisji akcji i zdymisjonowania prezesa PKO BP. To nie pozwalało kursowi na większe ruchy. Teraz powinno być już lepiej. Utrzymujące się dobre nastawienie inwestorów wobec dużych banków powinno pomóc również kursowi Pekao. To ważne, bo wzrost kursów PKO BP i Pekao o 10 proc. miałby taki sam efekt dla WIG20 jak skok wyceny Agory czy Biotonu aż o 330-370 proc. To jednak mało prawdopodobne, choć spółki te mają już raczej najgorsze za sobą lub są w okolicach rynkowego dna, a ich wycena może wydawać się atrakcyjna (pojawiają się rekomendacje "kupuj"). Nie są to więc typy na rynkowe lokomotywy.

Zupełnie inaczej może być ze spółkami surowcowymi, które dużo ważą w WIG20. Oczekiwania co do ożywienia w światowej gospodarce pomagają nie tylko rynkom akcji, ale również cenom metali użytkowych czy ropy. Krajowe spółki z branży powinny korzystać więc podwójnie.

Kapitalizacja Orlenu jest do tego obecnie o ponad 10 proc. niższa niż 1 czerwca, a do wyceny z ostatniego szczytu WIG20 (12 czerwca) brakuje jej blisko 20 proc. Ten zapas dobrze wróży notowaniom. Tym bardziej że coraz większa grupa branżowych analityków uważa akcje płockiego koncernu za niedowartościowane.

Nic nie wskazuje na razie, by z grona liderów WIG20 wypadł KGHM i to pomimo, że od dna z końca października zeszłego roku zyskał blisko 300 proc. (wliczając dywidendę). Wzrostowy trend ceny miedzi nie przestaje bowiem działać na inwestorów jak magnes.

Za sprawą ogłoszenia planu sporych oszczędności do łask może powrócić jeszcze w tym miesiącu Telekomunikacja Polska, królowa bessy z 2008 r. Jej kurs jest obecnie ponad 12 proc. poniżej dna bessy (17 lutego), więc pole do wzrostów przy zachowanej stabilności biznesu jest spore. Szczególnie że spora grupa inwestorów omija jeszcze spółki, których wyniki są mocno uzależnione od koniunktury.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adrian Boczkowski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Rekomendacje / Oni będą lokomotywami WIG20