Gwałtowny rozwój handlu internetowego sprawia, że w gospodarce rodzą się nowe branże. Jedną z nich jest fotografia 3D. Sklepy internetowe na całym świecie wykorzystują takie zdjęcia, by pokazać sprzedawane produkty z każdej możliwej strony. Mało kto wie, że jednym z liczących się producentów urządzeń do fotografii 3D jest mała firma z Tarnowskich Gór — Orbitvu. Podbiła już Europę Zachodnią i kieruje się za ocean: ku USA — największemu rynkowi e-commerce na świecie.

Poważni klienci
Za Orbitvu stoi Tomasz Bochenek, który w latach 90. XX wieku założył firmę produkującą wyposażenie studiów fotograficznych. Szybko udało mu się zdobyć ekskluzywny kontakt z firmą Manfrotto — największym na świecie producentem akcesoriów fotograficznych. Przez lata produkował dla Włochów urządzenia elektroniczne na rynek video. Trwało by to do tej pory, gdyby nie to, że w pewnym momencie dostał od Manfrotto ultimatum: sprzeda im firmę lub kończą współpracę.
— Wybrałem to drugie rozwiązanie i zacząłem szukać nowego biznesu. Padło na fotografię 3D, a w wejściu na nowy rynek pomogły unijne dotacje — mówi Tomasz Bochenek, szef Orbitvu. Kierowana przez niego firma obecnie produkuje cztery modele zautomatyzowanych stołów do fotografii przedmiotów. Produkowane są w zakładzie w Tarnowskich Górach, który zatrudnia 50 osób. Kupują je polskie i europejskie sklepy internetowe, a lista klientów Orbitvu robi wrażenie. Są na niej takie firmy, jak Rossmann, Toya, polski InterCars czy hiszpański gigant odzieżowy Inditex.
— Producentów tego typu urządzeń na świecie jest kilku. Jednak nasze automatycznie wycina tło, dzięki czemu skraca się do minimum czas wykonania fotografii. W innych rozwiązaniach proces nie jest w pełni automatyczny. Tymczasem czas jest kluczowym czynnikiem dla sklepów internetowych, które mają kilkadziesiąt tysięcy produktów w ofercie — wyjaśnia Tomasz Bochenek.
Wyjście za ocean
Orbitvu sprzedaje swoje produkty w 27 państwach. Ostatni rok firma poświęciła na budowę struktur, które pozwolą jej pobić Europę Zachodnią. Przejęła konkurenta w Niemczech, otworzyła salony w Berlinie i Madrycie i szykuje się do startubiura handlowego w Wielkiej Brytanii. Ostatnim etapem ma być wejście na rynek francuski, na którym działa dwóch lokalnych konkurentów.
— W skali świata naszym największym konkurentem jest firma z Tajwanu. Wyprzedzamy ich technologicznie, ale oni są obecni na większej liczbie rynków i tańsi — mówi Tomasz Bochenek. Dlatego też Orbitvu rozpoczęło przygotowania do globalnej ekspansji. Jednak, aby ją szybko zrealizować, potrzebuje zastrzyku pieniędzy. Dlatego też firma ruszyła na rynek w poszukiwaniu inwestora.
— Zdecydowaliśmy się na pozyskanie funduszu inwestycyjnego. Mamy już wybranego doradcę, który pomoże nam w tym procesie — mówi Tomasz Bochenek. Podkreśla, że nie szuka gigantycznych pieniędzy. W grę wchodzi kwota kilku milionów złotych, które zostaną przeznaczone na uruchomienie sprzedaży w USA, a następnie na Dalekim Wschodzie. Orbitvu zależy na czasie, bo w niszowym segmencie fotografii 3D rozpoczął się wyścig o globalną dominację.
— Zapotrzebowanie na urządzenia do fotografii 3D już jest duże i wraz z rozwojem e-commerce będzie cały czas rosło. Sklepy internetowe muszą optymalizować koszty, a nasza technologia im na to pozwala — podkreśla Tomasz Bochenek.
