Ostrożni inwestorzy grają na przeczekanie

Włodzimierz Uniszewski
opublikowano: 2007-08-22 00:00

Od początku notowań było jasne, że fala spadków zniechęciła inwestorów do ryzyka. W tej ostrożności polscy inwestorzy nie byli odosobnieni. Poniedziałkowa sesja za oceanem zakończyła się niewielkim wzrostem, ale i tam ze świecą można było szukać entuzjazmu. Czytelne sygnały płynęły z rynku dłużnego. Mimo pewnej stabilizacji po redukcji stopy dyskontowej w USA amerykańscy inwestorzy gremialnie pozbywali się ryzykownych obligacji korporacyjnych i kupowali najbezpieczniejsze papiery rządowe. Skoro redukowano ryzyko na rynku dłużnym, o jego powiększaniu na rynku akcji nie mogło być mowy.

 

Niepewność i obawa przed napływemzłych wieści zdominowały otwarcie notowań w Europie. Kiepskich wieści zresztą nie zabrakło na śniadanie. Komentowano zasilenie ratunkowymi funduszami niemieckiego banku Sachsen Landesbank, który miał w swoim portfelu warte 3 mld euro inwestycje powiązane z amerykańskimi obligacjami hipotecznymi. Także wiadomość o pokaźnych stratach kolejnej amerykańskiej spółki oferującej kredyty hipoteczne nie dodała otuchy. Na dodatek niemiecki instytut ZEW ogłosił, że jego indeks koniunktury gospodarczej dramatycznie spadł w sierpniu.

 

Na warszawskim rynku największebrzemię podaży musiały ponownie unieść spółki z drugiej linii. Tuż po otwarciu kursy zaczęły się osuwać, a spadki w tym segmencie sięgały 3 proc. Lepiej radziły sobie akcje z WIG20, gdzie po początkowej przecenie pojawił się dość wyraźny, koszykowy popyt. Była to reakcja na wiadomość o kolejnej interwencji Europejskiego Banku Centralnego na rynku pieniężnym. Informacja ta nieco ożywiła rynki, ale wkrótce z USA nadeszły wieści o lipcowej rekordowo wysokiej liczbie zajęć domów przez banki z powodu niespłaconych kredytów.

 

Największe spółki falowały bezładniew takt chaotycznych ruchów giełd zagranicznych, sięgając chwilami nawet poziomu poprzedniego zamknięcia. Reszta rynku do końca jednak pozostała pod kontrolą podaży. Na jedną spółkę rosnącą przypadły trzy spadające. Ostatecznie po słabym otwarciu w USA wszystkie warszawskie indeksy zakończyły dzień na minusie przy obrotach poniżej średniej.

Co dalej?

 

PUNKT RÓWNOWAGI

Rynek znalazł się chwilowo w punkcie równowagi. Fala spadków była na tyle duża, że spekulacyjne kupno podniosło ceny z dna, a posiadacze akcji wstrzymali się ze sprzedażą, licząc na wyjście z inwestycji z jeszcze mniejszymi stratami. Popyt nie chce jednak pójść za ciosem, bo lada moment mogą napłynąć nowe złe wieści z amerykańskiego sektora kredytowego. Wydaje się, że do posiedzenia Fed we wrześniu trwać będzie próba sił między tymi, którzy wierzą, że główna stopa procentowa zostanie obniżona (co uratuje rynki), a tymi, którzy są przekonani o pogłębieniu kryzysu.

Włodzimierz Uniszewski