Oszczędzać, by stracić

Rafał Kerger
opublikowano: 2005-09-08 00:00

W Centrum Multimedialnym Foksal odbyła się debata pt. „Co dalej z polityką lekową państwa?”. Wnioski? Druzgocące.

Uczestnicy spotkania organizowanego przez Media Trend i Dziennikarski Klub Promocji Zdrowia — posłowie, przedsiębiorcy i specjaliści — nie kryli rozczarowania polityką lekową rządu. Padł nawet zarzut, że w Polsce takowej nie ma w ogóle.

Terapia, nie cena

— Posłanka PO przyznała, że nasze państwo nie uprawia polityki lekowej, a jedynie politykę cenową na rynku leków. Pierwszy raz usłyszałem taką opinię, ale to niestety prawda — powiedział po zakończeniu Mariusz Gujski, lekarz i dziennikarz, który prowadził konferencję.

— Lekarze przepisują głównie leki refundowane, a Ministerstwo Zdrowia, wybierając je, bierze pod uwagę jedynie ich cenę, a nie np. koszt terapii — dodał nasz rozmówca, po czym przytoczył przykład.

W Polsce jest 400 tys. chorych na schizofrenię. Lekarze nie przepisują tym osobom nowoczesnych leków, bo nie ma ich na refundowanej liście. Wobec tego chorzy są leczeni gorszymi medykamentami, przy zażywaniu których występują większe objawy uboczne. Trafiają więc do szpitali i obciążają ich budżety. Cała terapia jest zatem droższa.

Brakuje konsekwencji

— Druga konkluzja jest taka, że minister Marek Balicki, mimo że cały czas powtarza, iż jest zwolennikiem transparentnej polityki lekowej, tworzy np. wykaz maksymalnych cen leków dla lecznictwa zamkniętego, w którym są substancje mało istotne, a brakuje takich, które wydają się niezbędne — opowiada Mariusz Gujski.

Na szczęście uczestnicy debaty nie poprzestali na krytyce dotychczasowych rozwiązań. Pytali też obecnych na konferencji przedstawicieli opozycji o sposoby ich partii na rozwiązanie problemu.

— Padały różne deklaracje. Zamierzamy je zweryfikować po rozstrzygnięciu wyborów. Poczekamy — zobaczymy — przyznała Monika Mizielińska-Chmielewska, prezes Media Trend.