Virginia Raggi, burmistrz miasta, postanowiła więc, że tam, gdzie nie docierają służby odpowiedzialne za koszenie trawników i skwerów, wysłane zostaną stada owiec i kóz.

— To prosty sposób, praktykowany w innych wielkich miastach, takich jak np. Berlin — powiedziała Pinuccia Montanari, szefowa wydziału do spraw ochrony środowiska w zarządzie stolicy Włoch.
Owce i kozy wzywane są do pomocy także w mniejszych włoskich miastach. Jednym z nich jest Lukka w Toskanii. Politycy opozycji we władzach Rzymu, rządzonego przez Ruch Pięciu Gwiazd, ironizują na temat tego pomysłu. Enzo Foschi, radny z Partii Demokratycznej, stwierdził, że zamiast pracowników odpowiedzialnych za sprzątanie ulic i wywóz śmieci należy zatrudnić mewy.
— Wraz z tym pomysłem powracają sceny z XVIII wieku, gdy owce pasły się w Koloseum — stwierdził radny centrolewicy Marco Palumbo.
