Państwo da rynek zamiast gotówki

Agnieszka Berger
08-05-2006, 00:00

11 mld zł to maksymalna rekompensata dla elektrowni, którą rząd negocjuje z KE. W praktyce gotówki ma być mniej, a dla BOT i ZEDO — wcale.

Ministerstwo Gospodarki (MG) ma już projekt ustawy o likwidacji kontraktów długoterminowych (KDT) w energetyce. Do czasu konsultacji z Komisją Europejską (KE), planowanych na połowę maja, nie chce go ujawnić, udało się nam jednak dotrzeć do dokumentu. Wynika z niego, że podobnie jak w przypadku rozwiązania proponowanego przed kilku laty (znanego jako SOK, czyli system opłat kompensacyjnych) rekompensaty dla producentów energii, którzy zdecydują się na przedterminowe rozwiązanie KDT, będą pochodziły ze środków zgromadzonych przez operatora systemu przesyłowego dzięki specjalnej opłacie pobieranej od odbiorców. Prawo do nich uzyskają producenci, którzy w ciągu 30 dni wejścia w życie ustawy podpiszą z Polskimi Sieciami Elektroenergetycznymi (PSE) umowę rozwiązującą.

Projekt nie przewiduje emisji obligacji sekurytyzacyjnych przez spółkę zależną PSE (zakładano ją w poprzedniej wersji ustawy, która trafiła do kosza wraz z upływem kadencji parlamentu), co sugeruje, że wypłata odszkodowań nie będzie jednorazowa. Z ustawy nie wynika jednak, w ilu ratach i z jaką częstotliwością wytwórcy energii będą otrzymywać rekompensaty (mowa jest o wypłacie zaliczek oraz korektach rocznych i końcowej). Dokument odwołuje się do harmonogramu, który ma zostać zapisany w jednym z załączników.

Stawki opłat dla odbiorców na poczet rozwiązania KDT na dwa pierwsze lata zostaną zapisane w ustawie (potem będzie je obliczał prezes Urzędu Regulacji Energetyki według ustalonego algorytmu), jednak wersja dokumentu z 12 kwietnia ich nie zawiera. Wiadomo tylko, że w przypadku odbiorców niekomercyjnych wysokość opłaty ma zależeć od rodzaju licznika (jedno- lub trójfazowy). Opłata dla firm będzie zróżnicowana w zależności od wysokości napięcia sieci, do której jest podłączony odbiorca, i zamówionej mocy.

W rękach Brukseli

Kalkulację opłat odłożono prawdopodobnie do czasu uzgodnienia z KE maksymalnej kwoty rekompensat dla elektrowni. Można się jednak spodziewać, że będą one niższe od składnika opłaty przesyłowej (przeznaczonego na finansowanie KDT), który zastąpią. Z nieoficjalnych informacji wynika, że MG rozmawia z KE o maksymalnej sumie rekompensat na poziomie 11 mld zł. To o ponad połowę mniej niż planowano w poprzedniej wersji.

W rzeczywistości suma wypłat w gotówce powinna być jeszcze niższa, bo ustawa zakłada, że elektrownie, które znajdą się w jednej grupie kapitałowej z PSE, nie dostaną odszkodowań. Chodzi o spółki z grupy BOT (w której kontrakty mają elektrownie Turów i Opole) oraz Zespół Elektrowni Dolna Odra (ZEDO). W przyjętym niedawno programie dla energetyki rząd zaplanował utworzenie przez te spółki i PSE Polskiej Grupy Energetycznej (PGE).

— To powinno bardzo znacząco, o 6-7 mld zł, obniżyć sumę gotówkowych rekompensat. W rzeczywistości nie przekroczą one prawdopodobnie 4-5 mld zł, a być może będą jeszcze niższe, bo do czasu wejścia w życie ustawy część kontraktów wygaśnie — komentuje nasz anonimowy rozmówca zbliżony do kręgów rządowych.

Według niego, kwotę 11 mld zł negocjowaną z KE oszacowano dla wszystkich posiadaczy KDT bez uwzględnienia faktu, że część z nich zostanie skonsolidowana z PSE.

— Z Brukselą trzeba uzgodnić maksymalną kwotę. To, że ograniczymy ją poprzez konsolidację, jest naszą wewnętrzną sprawą —twierdzi nasz rozmówca.

Rynek na własność

Teoretycznie spółki, które wejdą w skład PGE, mogą nie zrezygnować z długoterminowych umów z PSE, bo KDT obowiązujących w ramach jednej grupy kapitałowej KE nie powinna kwestionować jako niedozwolonej pomocy publicznej. Jednak po wejściu w życie ustawy ma zniknąć tzw. MIE, czyli minimalna ilość energii, którą obecnie obowiązkowo kupują od PSE spółki dystrybucyjne. To oznacza, że PSE nie miałyby co zrobić z energią z kontraktów z BOT i ZEDO. W praktyce będzie inaczej, bo zanim ustawa wejdzie w życie, dojdzie do konsolidacji producentów energii z dystrybutorami.

— Energia z KDT, których stroną jest BOT i ZEDO, częściowo będzie trafiała do spółek dystrybucyjnych w ramach PGE. Tak samo będzie w drugiej grupie tworzonej wokół Południowego Koncernu Energetycznego — uważa nasz rozmówca.

W praktyce zmniejszona więc będzie suma wypłat w gotówce, ale w zamian producenci dostaną aktywa zapewniające im bezpośredni dostęp do rynku. Odbiorcy zapłacą za całe KDT — część w ramach specjalnej opłaty, a resztę w cenach energii. Wprawdzie producenci z PGE nie zdołają sprzedać wszystkiego własnym dystrybutorom, ale ich siła rynkowa będzie na tyle duża, że będą w stanie wpływać na ceny także poza grupą.

I tak się nie upiecze

Zdaniem wielu ekspertów, odbiorcom energii nie upiekłoby się nawet wówczas, gdyby nie doszło do konsolidacji pionowej. Rynkowe ceny energii będą szły w górę na tyle mocno, że w perspektywie kilku lat spółkom i tak przestaną przysługiwać odszkodowania. Z naszych informacji wynika, że rząd w nowym modelu jako podstawę do kalkulacji przyjął cenę 32 EUR za 1 MWh. To więcej niż w poprzedniej wersji zakwestionowanej przez KE (25 EUR). Właśnie dzięki temu możliwe było przeszacowanie odszkodowań w dół. Eksperci oceniają jednak, że resort gospodarki był w tych prognozach zbyt ostrożny.

— 32 EUR to również mało realistyczne założenie. Rozsądna prognoza powinna mówić o 35-36 EUR za 1 MWh. Jeśli ceny osiągną taki pułap, odszkodowania mogą okazać się ujemne — uważa przedstawiciel jednej z firm doradczych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Berger

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Państwo da rynek zamiast gotówki