Peater chce odchudzić świat

Platforma łącząca dietę na miarę z aktywnością fizyczną tylko w tym roku chce się pojawić w 12 krajach. Jej pomysłodawcy tworzyli już podobne systemy

Precyzyjnie ułożona dieta, oczywiście spersonalizowana, uwzględniająca codziennie zmieniającą się aktywność fizyczną, konsultacje z dietetykami, przepisy z dokładnym wyliczeniem ilości potrzebnych składników, również takich, by gotować dla reszty rodziny — takie połączenie oferuje Peater. To debiutująca właśnie platforma internetowa, a jej twórcy chcą ze swoim pomysłem podbić świat. Piotr Jamróz i Błażej Tarasewicz, bo o nich mowa, wcześniej tworzyli różne systemy dietetyczno-żywieniowe, m.in. pod szyldem swojej firmy Diet&Wellness. Jednak, jak przekonują teraz, nigdy nie było to aż tak kompleksowe i zaawansowane narzędzie. Sami pozostają większościowymi udziałowcami Peatera, ale do grona mniejszościowych udziałowców doprosili m.in. Macieja Mikołajczaka, który wcześniej odpowiadał za ekspansję międzynarodową RTB House (a dziś zajmuje się wprowadzaniem Peatera na nowe rynki).

Maciej Mikołajczak, Piotr Jamróz i Błażej Tarasewicz (dwaj ostatni
to główni udziałowcy i założyciele) przekonują, że ich platforma żywieniowa
Peater, to połączenie wiedzy dietetyków, programistów i kucharzy, jakiego na
rynku jeszcze nie było.
Zobacz więcej

KUCHNIA I ALGORYTMY:

Maciej Mikołajczak, Piotr Jamróz i Błażej Tarasewicz (dwaj ostatni to główni udziałowcy i założyciele) przekonują, że ich platforma żywieniowa Peater, to połączenie wiedzy dietetyków, programistów i kucharzy, jakiego na rynku jeszcze nie było. Fot. Marek Wiśniewski

Programiści i dietetycy

— Stworzenie tego systemu zajęło nam dwa lata. Do tej pory zainwestowaliśmy w niego 1 mln USD. To kwestia połączenia wiedzy dietetyków, kucharzy, przeanalizowania tysięcy wiadomości od potencjalnych użytkowników i zgrania tego wszystkiego z informatykami-programistami tak, żeby na koniec wyszło wygodnie i smacznie. Przykładowo — jeżeli mamy drobną kobietę i dużego mężczyznę, a oboje na śniadanie będą jeść płatki, to oczywiste jest, że ich zapotrzebowanie kaloryczne jest różne. Peater nie podpowiada jednak mężczyźnie, żeby zjadł wiaderko płatków, a kobiecie, żeby spożyła tylko miseczkę, ale tak dopasowuje składniki i dodatki (jak miód czy bakalie), żeby każde z nich dostało „normalnej” wielkości smaczny posiłek, o odpowiedniej wartości kalorycznej — opowiada Piotr Jamróz.

Spółka przywołuje dane Health Report, z których wynika, że w 2018 r. rynek rozwiązań żywieniowych był wart 172,2 mld USD i ma rosnąć dalej o kilka procent rocznie, i przekonuje, że ma tu sporo do ugrania. Od kilku miesięcy z opracowanego przez nią systemu, choć pod inną nazwą, korzystają posiadacze kart Multisport. W minionym tygodniu wystartowała ze sprzedażą produktu pod własną marką.

Światowy problem, lokalne rozwiązanie

— W najbliższych miesiącach zadebiutujemy także w Rosji, na Ukrainie, w Turcji i Serbii. Kończymy tam właśnie lokalne dostosowywanie systemu do gustów i potrzeb potencjalnych użytkowników. Bierzemy pod uwagę między innymi różnice w przepisach czy dostępność lokalnych składników. Przykładowo dietetycy i kucharze, z którymi współpracujemy w Turcji wymienili około 30-40 proc. posiłków, które mieliśmy w naszej uniwersalnej bazie i dodali 100 tamtejszych składników — opowiada Maciej Mikołajczak.

Kolejne w planach są Rumunia, Węgry, Czechy, Słowacja i Bułgaria.

— W tym roku chcielibyśmy wejść też do Niemiec i Wielkiej Brytanii — dodaje Maciej Mikołajczak.

Piotr Jamróz przekonuje, że problem otyłości i potrzeba prowadzenia zdrowego stylu życia jest wyzwaniem na skalę światową, światowy będzie więc Peater.

— Obecnie już co czwarty Polak zmaga się z otyłością, ale w realizacji indywidualnych planów dietetycznych przeszkadza nam często brak czasu, wiedzy, wsparcia czy też konieczność rezygnacji z ulubionych potraw. Peater ten problem rozwiązuje — twierdzi Piotr Jamróz. © Ⓟ

OKIEM EKSPERTA

Poczucie sprawczości

AGNIESZKA GÓRNICKA, prezes firmy badawczej Inquiry

Konsumenci uwierzyli w to, że sposób w jaki się odżywiają i szerzej — zdrowy tryb życia, a więc np. ilość ruchu, to nie tylko kwestia samopoczucia tu i teraz, ale ogólnego zdrowia. W pewnym sensie są w stanie dzięki temu kupić sobie „drugą młodość”. Właśnie to poczucie sprawczości jest ogromną zmianą na rynku. Konsumenci chcą się stosować do zaleceń zdrowego trybu życia pod każdym względem, więc nie ma się co dziwić wysypowi tego typu ofert. Z jednej strony to odpowiedź na ten trend, a z drugiej strony — wzmocnienie go. Spodziewam się więc jeszcze nie jednego start-upu, który będzie chciał tu zyskać rynkowe udziały.

Dieta nie wystarczy

Na szeroko pojętej dietetyce, zwłaszcza poprzez internet, niejeden podmiot chce się utuczyć. Na łamach „PB” pisaliśmy już o start-upach i o firmach z dłuższą historią w branży. Med.Food obudowuje istniejące poradnie dietetyczne usługami i produktami, które mają zadziwić świat — e-szkoleniami z użyciem hologramów, własnym wydawnictwem, mediami internetowymi oraz produkcją żywności. Na rynku pojawiają się też kolejne platformy i aplikacje jak np. Kcalmar, który łączy pacjentów z dietetykami. Coraz więcej graczy zaczyna mówić o „holistycznym” podejściu do dietetycznego biznesu. Sama dieta to już za mało, bo klienci przestawiają się na zdrowy tryb życia — z aktywnością fizyczną i poszukiwaniem harmonii np. poprzez slow-life.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu