PGE dołuje WIG20

Ewa Bednarz
opublikowano: 2013-02-11 00:00

Inwestorzy nie chcą słuchać analityków, którzy radzą trzymać lub kupować akcje PGE.

W styczniowych rekomendacjach dla PGE analitycy Wood & Co. i KBC Securities radzili trzymać akcje, podobne zalecenie wydał Raiffeisen. Deutsche Bank radził kupować, mimo to na GPW dominowali sprzedający, a kurs spółki systematycznie spadał. W miesiąc akcje potaniały o 13 proc., a 7 lutego zanotowały historyczne minimum 16,81 zł. Dopiero podczas ostatniej sesji ubiegłego tygodnia nastąpiło lekkie odreagowanie. Mimo to inwestorzy, którzy kupowali akcje w ofercie publicznej w 2009 r. i trzymają je do dziś, są 26 proc. na minusie (nie licząc dywidend).

ODLICZANIE: Krzysztof Kilian, prezes PGE, w marcu ma przedstawić strategię grupy na najbliższe lata. [FOT. WM]
ODLICZANIE: Krzysztof Kilian, prezes PGE, w marcu ma przedstawić strategię grupy na najbliższe lata. [FOT. WM]
None
None

Droższa energia, niższe zyski

Rynek wciąż nie wierzy, że dla polskich spółek energetycznych nadejdą lepsze czasy. Woli ufać UBS, który usunął akcje PGE z listy faworytów rynków EMEA i analitykom Credit Suisse, którzy wyceniają papiery grupy na ledwie 15,60 zł, a więc nawet poniżej ubiegłotygodniowego dołka. I mogą mieć rację. Wszystko za sprawą spadających cen energii elektrycznej. PGE jako największy jej producent zdecydowaną większość zysku wypracowuje właśnie z jej wytwarzania, przecenę więc odczuje. Prognozy też nie są najlepsze. Analitycy szacują, że energia elektryczna nie tylko nie będzie drożeć jeszcze przez kilka lat, ale nawet jeszcze stanieje.

— W trakcie spowolnienia gospodarczego popyt na energię elektryczną spada, a to jest widoczne w cenach. Efektywna cena za energię będzie w tym roku niższa w porównaniu z ubiegłym rokiem o ponad 10 zł — wyniki PGE za 2013 r. będą więc znacznie poniżej ubiegłorocznych — tłumaczy Sylwia Jaśkiewicz, analityk DM IDMSA.

Mocną stroną PGE ma być natomiast wysoka dywidenda. Analitycy DM BZ WBK w ubiegłorocznym raporcie obstawiali nawet 10-procentową jej stopę w 2013 r., a Kamil Kliszcz z DI BRE Banku podkreślał, że spółka może podzielić się z akcjonariuszami połową zysku za ubiegły rok, ponieważ nakłady inwestycyjne na bloki energetyczne w Opolu się opóźnią.

I rzeczywiście — opóźniają się. Budowie wciąż sprzeciwia się organizacja ekologiczna. Kilka dni temu wydanie wyroku w tej sprawie zostało odroczone do 19 lutego.

— Wysoka dywidenda jest możliwa. Zwłaszcza że główny akcjonariusz — skarb państwa zawsze potrzebuje pieniędzy. Przy tak niskiej cenie CO 2, która oscyluje wokół 4 EUR, nie opłaca się rozpoczynać nowych inwestycji, ponieważ zmniejszyłyby wartość spółki. Będzie więc gotówka na wypłatę dywidendy. Sądzimy, że stopa dywidendy będzie 7-procentowa — dodaje analityk DM IDM.

Kosztowna inwestycja

Oprócz inwestycji w Opolu PGE chce budować blok w Turowie. Wobec planowanych inwestycji i dojścia ich do skutku oczekiwania dywidendowe mogłyby zawieść w kolejnych latach. PGE nie ma jednak łatwo również w tym przypadku. Oferty w przetargu na inwestycję w Turowie złożyły: konsorcjum Alstom Power oraz konsorcjum Hitachi i Budimex. Pierwsza z firm chce za budowę nowego bloku opalanego węglem brunatnym 4,7 mld zł, a konsorcjum 200 mln zł więcej. Tymczasem PGE chce przeznaczyć na inwestycję 2,5 mld zł. Będzie więc musiała wybrać jedną z dróg — zapłacić więcej lub unieważnić przetarg. Skorzystaliby na tym akcjonariusze. Oferty firm budowlanych ważne są trzy miesiące. Bogusława Matuszewska, wiceprezes PGE, zapowiedziała, że decyzja w sprawie przetargu zostanie podjęta w ciągu kilku najbliższych tygodni, a Krzysztof Kilian, prezes PGE, poinformował, że publikację aktualizacji strategii dla grupy zaplanowano na marzec. Może wówczas inwestorzy spojrzą na PGE przychylniejszym okiem. Zyska na tym również WIG20, ponieważ Polska Grupa Energetyczna ma w jego portfelu spory, 7-procentowy udział.

13 proc. O tyle w miesiąc spadł kurs PGE.