gieŁda Potentat ma zgodę na kupno 10 proc. akcji Azotów Tarnów. Czy kupi więcej? Tak, ale niekoniecznie walorów Tarnowa.
Walne kontrolowanego przez państwo Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa (PGNiG) zaakceptowało zakup 10 proc. akcji Azotów Tarnów, producenta tworzyw i nawozów azotowych. Za ten pakiet spółka zapłaci 78 mln zł. PGNiG podkreśla, że traktuje transakcję jako inwestycję długoterminową, bo monopolista myśli bowiem o utworzeniu grupy chemiczno-energetycznej. Jesienią PGNiG przedstawi strategię rozwoju.
Nie wiadomo, jak bardzo PGNiG chce zaangażować się kapitałowo w sektor wielkiej syntezy chemicznej, który zużywa 2,5 mld m sześc. gazu rocznie, podczas gdy zużycie krajowe wyniosło 13,7 mld m sześc. Czy gazowy potentat zadowoli się pakietem mniejszościowym, czy będzie dążył do przejęcia kontroli nad Tarnowem i innymi firmami sektora?
— Tarnów jest sygnałem, że zainteresowanie chemią jest rzeczywiste, nie deklaratywne. Na pewno nie odpowiadałby nam taki wariant, w którym obejmujemy tylko pakiety mniejszościowe. W jednej lub dwóch komplementarnych spółkach chcemy mieć udział większościowy — podkreśla Michał Szubski, prezes PGNiG.
Takimi firmami są Puławy i Police. Obok PKN Orlen i Anwilu, są one największymi konsumentami gazu w branży chemicznej.
Ciech, który zamierza kupić większościowy pakiet akcji Tarnowa i Kędzierzyna, głośno mówi, że mógłby przejąć Tarnów w listopadzie lub w grudniu 2008 r. Obecnie ma 6,5 proc. akcji tej spółki. Dąży do stworzenia grupy nawozowej. PGNiG również upatruje w akwizycjach szansę, by bronić się przed utratą kluczowych odbiorców gazu ziemnego. Zakup akcji Tarnowa będzie też sprzyjał pełnemu zagospodarowaniu złóż gazu w okolicach Tarnowa, należących do PGNiG. Azoty już teraz kupują część surowca z tego rejonu. PGNiG jest także gotowe rozwijać energetykę w Tarnowie. W spółce mogłaby powstać elektrownia zasilana gazem o mocy 200 MW, z czego 100 MW pobierałby Tarnów. Być może takie inwestycje powstaną też w innych spółkach chemicznych.
— Żadnej inicjatywy bym nie przekreślał. Mogłaby ona opierać się na współpracy kapitałowej lub handlowej — mówi Michał Szubski.