Czytasz dzięki

Pięć nieoczywistych skutków kryzysu

Sprawdziliśmy, które skutki kryzysu będą długotrwałe, a które okażą się raczej tylko jednorazowym zjawiskiem.

Ponad 1 mln — nawet tyle mogła wynieść liczba Brytyjczyków, którzy od czasu wybuchu pandemii rzucili palenie, wynika z sondażu grupy antynikotynowej Action on Smoking and Health. Przyczynił się do tego strach przed związanym z paleniem ryzykiem ciężkiego przechodzenia COVID-19.

To tylko jeden z przykładów, jak nieoczywista może być część skutków pandemii wywołanej przez wirusa z Wuhan. W niespełna pięć miesięcy po tym, jak włoski rząd zdecydował o zamknięciu ogarniętej epidemią Lombardii, coraz wyraźniej widać, jak głęboko kryzys przeorał gospodarki i społeczeństwa. Wiele potencjalnych konsekwencji wciąż jest bardzo mglistych. Mimo to pokusiliśmy się o próbę skatalogowania tego, jaką obecnie mamy wiedzę o obrazie świata po przejściu pandemii.

Poturbowane USA

Kiedy w lutym epidemia COVID-19 zbierała żniwo w Chinach, a nawet w marcu, kiedy dosięgnęła Włoch i Hiszpanii, mało kto mógł pomyśleć, że spośród głównych gospodarek najbardziej odczują ją Stany Zjednoczone. Nawet jeśli amerykańska branża biotechnologiczna przoduje w pracach nad szczepionką na COVID-19, to zupełnie nieprzygotowane na kryzys okazały się gospodarka i służba zdrowia.

— W tym kryzysie USA zostały upokorzone przez Chiny, swojego głównego konkurenta. Państwo Środka było źródłem problemu, jednak poradziło sobie z nim o wiele lepiej, a wręcz przerzuciło go na innych — komentuje Wojciech Białek, autor bloga K(no)w Future.

Już w drugim kwartale chiński PKB wrócił do wartości sprzed kryzysu, podczas gdy amerykański tąpnął w stosunku do poprzedniego kwartału o ponad 9 proc. O tym, że na powierzchnię wyszły napięcia społeczne, świadczyły zamieszki po śmierci George’a Floyda i powstanie ruchu Black Lives Matter. Wyraźnie spadły też szanse Donalda Trumpa na drugą kadencję w Białym Domu — zaufanie do niego stopniało w ostatnich sondażach do około 40 proc.

— To wszystko wciąż można rozpatrywać w kategoriach strat wizerunkowych i nie musi się przełożyć na trwałe osłabienie amerykańskiej pozycji na świecie. W przeszłości wielu konkurentów USA zbyt wcześnie uwierzyło w schyłek Ameryki i mocno się na tym sparzyło — zauważa Wojciech Białek.

Mimo to sytuacja w amerykańskiej gospodarce nie pozostała bez wpływu na wartość dolara. Choć w czasach kryzysu amerykańska waluta zwykle notowała wyraźne umocnienie, to tym razem ta pierwsza reakcja bardzo szybko odeszła do przeszłości. Na przełomie lipca i sierpnia indeks dolara chwilowo znajdował się najniżej od dwóch lat.

— Osłabienie dolara to nie tylko skutek tego, że USA słabo sobie poradziły z kryzysem, ale też szybkości rozpoczęcia przez Fed łagodzenia polityki pieniężnej i zdecydowanej reakcji polityki fiskalnej w UE na kryzys — komentuje Konrad Białas, główny ekonomista TMS Brokers.

Wszystko na odległość

Branże lotnicza i turystyczna od samego początku wymieniane były jako główne ofiary związanego z pandemią kryzysu. Jednak według ekspertów to tylko drobny wycinek całokształtu konsekwencji zachodzących zmian. Dzisiaj na odległość można załatwić sprawę w urzędzie czy odbyć wizytę u lekarza, co jeszcze do niedawna wydawało się niemal niemożliwe.

— Mentalny mur, który powstrzymywał nas przed załatwianiem spraw na odległość, runął — zauważa Piotr Żółkiewicz, zarządzający funduszem Zolkiewicz & Partners Inwestycji w Wartość FIZ.

Jako beneficjentów tych tendencji specjalista wymienia chociażby firmy z branży cyberbezpieczeństwa. Przykłady tych ostatnich to notowane w USA Cloudflare czy Okta, a dzięki DocuSign bez wychodzenia z domu można podpisać umowę (w USA wiele wystawionych na sprzedaż nieruchomości oglądanych było przez kamerkę, a umowy podpisywano na odległość). W zależności od kraju o 3-8 lat przyspieszyła adopcja e-commerce, szacuje Piotr Żółkiewicz. Tymczasem na wielkich przegranych wyrastają chociażby firmy reklamy zewnętrznej, kateringowe czy właściciele powierzchni eventowych i konferencyjnych. Z rewolucją pogodzić się musi zwłaszcza branża eventowa.

— Jeszcze do niedawna było nie do pomyślenia, że szkolenie online może kosztować tyle co stacjonarne, ale właśnie to zaczyna być rzeczywistością — zauważa specjalista.

Niespodziewanie zdecydowanym sukcesem okazało się przejście firm do pracy zdalnej. Okazało się ono łatwiejsze, niż można było się spodziewać, i nie pociągnęło za sobą aż takiego zmniejszenia efektywności. Jednak zdaniem większości ekspertów wcale nie oznacza to, że w przyszłości praca zdalna będzie bardziej normą niż wyjątkiem.

— Ryzyko reputacyjne związane z możliwym pojawianiem się ognisk epidemii sprawiło, że tak wiele firm przeszło do pracy zdalnej. Jednak jest to sytuacja przejściowa, bo pracodawcy będą chcieli mieć kontrolę nad swoimi pracownikami — komentuje Andrzej Nowak, dyrektor ds. akcji w AXA TFI.

Domowa rewolucja

Zdaniem specjalisty w dłuższym terminie można sobie wyobrazić, że pracownicy będą mieli jako przywilej możliwość pracowania z domu jeden dzień w tygodniu. Już nawet to byłoby złą wiadomością dla właścicieli powierzchni biurowych czy branży naftowej.

Liczba dostępnych na open space’ach stanowisk pracy będzie mogła być mniejsza od liczby pracowników, a mniej codziennych dojazdów wprost przełoży się na niższy popyt na ropę. Na zwycięzców w branży nieruchomości Piotr Żółkiewicz typuje spółki, które korzystają na przenoszeniu się ludzi poza miasta. Przykładem jest amerykański deweloper Toll Brothers, który oferuje luksusowe domy na przedmieściach.

Epidemia pokazała, że skupiska ludzkie mogą być niebezpieczne, a upowszechnienie pracy zdalnej zmniejszyło niekorzyści wynikające z długich dojazdów. Oprócz właścicieli powierzchni biurowych stracić mogą fundusze, w których portfelach są centra handlowe i inne powierzchnie komercyjne. Branża może popaść w kłopoty, bo wielu jej przedstawicieli działa z użyciem wysokiej dźwigni. Jednak zdaniem Andrzeja Nowaka tendencja do wyprowadzania się mieszkańców miast poza nie okaże się trwała.

— Tendencje urbanizacyjne się utrzymają. Warto przypomnieć, że nawet wielkie zarazy w średniowieczu nie przerywały na trwale rozwoju miast — zauważa specjalista AXA TFI.

Łańcuch do wymiany

Z początku wielu ekonomistów stawiało tezę, że kryzys doprowadzi do przenoszenia produkcji z krajów rozwijających się do rozwiniętych. Pandemia spowodowała ogromne zaburzenia w łańcuchach dostaw, a wiele krajów rozwiniętych ucierpiało chociażby na braku dostępności sprzętu ochronnego, nieprodukowanego na miejscu ze względu na wysokie koszty.

Jednak zdaniem Andrzeja Nowaka z AXA TFI obecnie wiele wskazuje, że zmiany w łańcuchach dostaw pójdą w nieco innym kierunku. Aby zmniejszyć zależność od dostaw z Azji nie potrzeba przenosić produkcji do kraju, co oznaczałoby ogromny wzrost kosztów. Wystarczy zdywersyfikować geograficznie sieć dostawców, zauważa specjalista.

— Już rozłożenie zamówień na kilka krajów zmniejsza ryzyko związane z możliwością przerwania łańcuchów dostaw — zauważa Andrzej Nowak.

Specjalista zastrzega, że dowodów na przyjmowanie takiej strategii przez globalne koncerny wciąż jeszcze nie widać. Jednak nietrudno sobie wyobrazić, jak mogłaby ona wyglądać. Zamiast opierać się wyłącznie na dostawach z Chin, koncerny mogłyby rozproszyć zamówienia na kilka krajów Azji Południowo- Wschodniej. Chociażby buty sportowe można opłacalnie produkować nie tylko na Dalekim Wschodzie, ale też w Turcji czy na Ukrainie.

Zdrowe nawyki

Nie tylko przywołany na początku przykład z rzucaniem palenia, ale np. hossa w branży artykułów higienicznych pokazują, jak bardzo pandemia zmienia podejście ludzi do zdrowia. Zdaniem Piotra Żółkiewicza beneficjentem tej tendencji mogą być także producenci urządzeń do ćwiczeń w warunkach domowych.

— Tak jak po epidemii SARS w krajach azjatyckich ludzie jeszcze długo chodzili tam w maseczkach, tak teraz Europejczycy i Amerykanie mogą przyzwyczaić się do większej dbałości o higienę. W drugiej strony wiele pozytywnych zmian może okazać się nietrwałych — analizuje Piotr Żółkiewicz.

Zdaniem Andrzeja Nowaka z AXA TFI pandemia i kryzys przyspieszyły wiele już wcześniej obserwowanych tendencji. Jednak w dłuższym terminie wiele zmian może się nie utrzymać, a w szczególności może to dotyczyć takich, które pojawiły się dopiero w czasie pandemii.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane