PKB jest nienaturalnie rozhuśtany

opublikowano: 17-08-2022, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Potężny spadek PKB w drugim kwartale jeszcze nie świadczy o tym, że gospodarka ma potężne problemy. Czeka nas jednak kilka trudnych kwartałów.

Najnowsze dane o polskim PKB pokazują, że to, co dzieje się z gospodarką, jest wciąż pokłosiem pandemii COVID-19, mimo że pandemia już dawno przestała być problemem absorbującym całe społeczeństwo. Jesteśmy w okresie wielkiego rozhuśtania. Najpierw powodowały go lockdowny, teraz inflacja i jej konsekwencje. Przy takiej zmienności bardzo trudno wyobrazić sobie konkretny kształt przyszłej trajektorii gospodarki. Wchodzimy w recesję, choć zakładam, że dość płytką.

W drugim kwartale polski PKB spadł aż o 2,3 proc. wobec pierwszego kwartału, po tym jak w pierwszym kwartale wzrost wyniósł 2,5 proc. Obie zmiany były bardzo wysokie. To jest prawdziwa huśtawka.

Podawany częściej w mediach roczny wzrost PKB – czyli liczony wobec analogicznego kwartału poprzedniego roku – wyniósł w drugim kwartale 5,3 proc. wobec 8,5 proc. w pierwszym kwartale. Na przełomie tego i przyszłego roku roczny wzrost PKB może być ujemny.

Jednocześnie warto zauważyć, że zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw rośnie wyjątkowo stabilnie. Nie jest to zresztą zaskakujące. Zmiany na rynku pracy są zwykle wolniejsze niż w aktywności gospodarczej, ponieważ dostosowanie poziomu zatrudnienia jest kosztowne i przeprowadza się je rzadko, dopiero wtedy, gdy firma jest pewna, że następuje trwała zmiana jej perspektyw.

Czy teraz firmy mogą być pewne, że następuje trwałe pogorszenie perspektyw?

Sam potężny spadek PKB w drugim kwartale jeszcze nie świadczy o tym, że gospodarka ma potężne problemy. Jest to po prostu odbicie po niespotykanym wcześniej cyklu zapasów. Na przełomie lat 2021/22 firmy na wielką skalę akumulowały zapasy półproduktów, ponieważ obawiały się o wzrost cen i ciągłość dostaw. To podbijało polskie PKB, ponieważ relatywny udział produkcji części i komponentów jest w polskiej gospodarce dużo większy niż w krajach zachodnich. W drugim kwartale nastąpiło odwrócenie w tym cyklu: firmy zaczęły redukować zapasy (choć nie mamy jeszcze dokładnych danych pokazujących wkład różnych składowych popytu do wzrostu PKB). Z tego powodu zatrudnienie ani nie zareagowało pozytywnie na wysoki wzrost PKB w pierwszym kwartale, ani nie zareagowało negatywnie na spadek PKB w drugim kwartale. Firmy widzą, że mamy do czynienia z przejściowymi zaburzeniami.

Oczywiście pod tą huśtawką kryje się jednak dość grząski grunt, na którym trudno będzie zbudować podstawy pod wzrost gospodarczy w nadchodzących kwartałach. Czeka nas raczej stagnacja lub recesja. Z dwóch podstawowych powodów.

Po pierwsze wysoka inflacja zredukowała realne dochody konsumentów w Polsce i na świecie, redukując zapotrzebowanie na towary i usługi. Pokłosiem wysokiej inflacji jest też skokowy wzrost stóp procentowych.

Po drugie wstrząs energetyczny prowadzi do zaburzeń produkcyjnych, w tym m.in. ograniczania inwestycji przez firmy, które nie są pewne przyszłych kosztów produkcji.

Czeka nas zapewne kilka trudniejszych kwartałów, a zatrudnienie w końcu zacznie reagować na gorsze perspektywy gospodarcze.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ignacy Morawski

Polecane