Inwestorzy
bardzo pozytywnie zareagowali na informację o tym, że skarb państwa zamierza
sprzedać w ofercie publicznej maksymalnie 15,25 proc., a nie jak wcześniej
spekulowano — nawet 26 proc. akcji PKO BP. Kurs wreszcie odżył, choć do
odrobienia strat z ostatnich miesięcy jeszcze daleko.
W ramach oferty publicznej, planowanej na przełom trzeciego i czwartego kwartału, zostanie sprzedanych maksymalnie 190 mln akcji PKO BP. Analitycy spodziewają się, że cena będzie zbliżona do rynkowej. Przy wczorajszym kursie wartość oferty wyniosłaby 6,8-7,8 mld zł. Byłaby to druga, po wartej ponad 8 mld zł prywatyzacji PZU, oferta publiczna w historii GPW. Resort skarbu chce, by wzięli w niej udział także inwestorzy indywidualni, do których skierowane będzie 25-30 proc. sprzedawanych akcji, czyli pakiet o wartości około 2 mld zł.
Cel: 50 zł
Czy akcje te to dobra inwestycja? W tym roku walory PKO BP były jednymi z najsłabszych w sektorze bankowym. Kurs obniżył się o ponad 6 proc., wobec niespełna 2-procentowego spadku WIG i 4,5-proc. spadku subindeksu WIG-Banki. Analitycy tę słabość tłumaczyli właśnie perspektywą dużej podaży akcji ze strony skarbu państwa.
— Podaż jest już w cenie, dlatego sądzę, że po uplasowaniu oferty i zrealizowaniu pozytywnego scenariusza co do zysków banku [analitycy prognozują 4 mld zł zysku netto PKO BP w 2011 r. — red.] kurs jego akcji powinien wzrosnąć przynajmniej do 50 zł w perspektywie 12 miesięcy — przewiduje Marcin Jabłczyński, analityk Deutsche Banku.
Według średniej z wycen analityków, akcje PKO BP warte są właśnie 50 zł, czyli 22 proc. więcej niż wczoraj. Dlatego zdecydowana większość, aż 19 z 26 ostatnich rekomendacji, brzmi "kupuj" lub "akumuluj".
Więcej w środowym "Pulsie Biznesu" - kup online